Na niedzielę zapowiadane są kolejne gwałtowne zjawiska pogodowe w naszym województwie, w tym również w Szczecinie. Ostatnie takie wydarzenie zaowocowało podtopieniami w mieście. Czy grożą nam kolejne?
Alerty RCB i ostrzeżenia są po to, by się zabezpieczyć
Wielu mieszkańców boleśnie przekonało się, że alerty rozsyłane przez RCB mogą się sprawdzić. Szczególnie odczuwają to mieszkańcy osiedli i bloków, które powstały w miejscach, w których nie powinny powstać. Wiadomo, popyt na własne „m” posuwa deweloperów do pomysłów budowania bloków w miejscach, w których do tej pory nikt nie budował. Zdobycze techniki miały zapewnić sukces i bezpieczeństwo inwestycji. Wystarczyły dwukrotne silne opady, by pokazać ułomność tych konstrukcji, w postaci niedostatecznego zabezpieczenia instalacji odwodnieniowej. Czy to brawura czy oszczędzanie na bezpieczeństwie? Wielu miało nadzieję, że po powodzi w 1997 roku i tym, co wydarzyło się we Wrocławiu, takich obrazów już nie ujrzymy. Niestety, nawet w Szczecinie mamy tak nieprzemyślane decyzje włodarzy. Problemem są również niewykonywane terminowo remonty czy fuszerki budowlane wynikające z braku należytego nadzoru nad deweloperami. Nad kilkoma należy się pochylić i pokazać zaniedbania.
Przy ul. Kormoranów
kilka mieszkań zostało zatopionych wodą z dachu, która lała się w mieszkaniach strumieniami.
Głośna sprawa osiedla u zbiegu ulic Krakowskiej i Ostrobramskiej na Gumieńcach,
gdzie mieszkańcy uskarżają się na podtopienia po każdym większym deszczu. Nie trzeba być inżynierem budowlanym, by po samym ukształtowaniu terenu i spojrzeniu na przeszłość tego miejsca, dostrzec niebezpieczeństwo podtopień. Były to tereny rolnicze, a w tym miejscu był stawik, czy, jak starsi mieszkańcy określali to miejsce, zlewnia opadowa. Latami tam nie budowano, bo wiedziano, czym to może grozić. Niestety, starsi mieszkańcy pamiętający, co się tam działo po opadach, wymierają. Nikt dzisiaj też nie chodzi, nie pyta, co tu kiedyś było, jak wygląda sytuacja z wodą. Nikt też tego nie sprawdza.
Problemy też mają mieszkańcy na Pomorzanach
gdzie na jednym z deweloperskich osiedli po ostatnich ulewach, dopiero dzisiaj uruchomiono windy.
Nowo powstające inwestycje budowane na świeżo nasypanych wałach i skarpach
jak chociażby osiedla powstające po byłej stacji łączności z marynarzami na terenie „Szczecin Radio”. Bloki stoją w miejscu, gdzie jeszcze niedawno usypywano ziemię, gdyż teren schodził w dół do stawu znajdującego się kilka metrów poniżej ulicy Bogumińskiej. Podobnie nowe centrum logistyczne budowane u zbiegu ulic Lubeckiego i Blizińskiego, gdzie w ciągu roku wyrosła kilkumetrowa hałda piachu, na której powstała ogromna hala. Po deszczach część piachu z hałdy spłynęła na ulicę Lubeckiego.

To są sytuacje i miejsca niebezpieczne, na które wcześniej nie zwracano uwagi. Trochę czujność uśpiły ostatnie suche lata, kiedy woda raczej wyparowywała i osuszała tereny, które kiedyś były podmokłe, a w ostatnich latach stały się łąkami.
Skomplikowana instalacja burzowa?
Niewielu mieszkańców ma świadomość, że w Szczecinie pod ulicami biegną jeszcze stare poniemieckie kanały, którymi da się przejechać nawet pojazdem ciężarowym jak np. w największym kanale o przekroju jajowym o wymiarach 2250 x 4100 mm zlokalizowanym przy ul. 1 Maja czy kanał, który rozpoczyna się w rejonie kładki przy rondzie Giedroycia i biegnie w kierunku Odry, a jego wymiary w najszerszym miejscu mają szerokość 4,2 m i wysokość 2,8 m. Te kanały po deszczach wypełniają się całkowicie wodą!!!
Niestety, na nowych osiedlach najczęściej stosuje się średnice 200mm dla kanałów burzowych. Tak małe średnice powodują powolne odprowadzanie wody. Wiadomo, nie zbudujemy kanałów, które będą mogły pomieścić tak ogromne ilości, jakie ostatnio spadają z nieba, jednak są zadania, które możemy wykonać. Trochę większe średnice rur opadowych i regularne ich czyszczenie, przemyślana lokalizacja, budowane zbiorniki na deszczówki i niezabudowywanie naturalnych miejsc, które pełniły miejsca „bezpieczników wodnych”, do których wody opadowe spływały, to tylko przykłady.
Czy całą winę ponosi ZWiK?
Po ostatnich ulewach wiele oskarżeń popłynęło w stronę ZWiK-u, że nie czyści kanałów, nie dba o ich eksploatacje, itp., itd. Ale czy tylko ZWiK odpowiada za kanały w mieście? Otóż nie. Prawo wyraźnie mówi, że odbiorca usług (spółdzielnia/wspólnota mieszkaniowa) odpowiada za zapewnienie niezawodnego działania posiadanych instalacji i przyłączy kanalizacyjnych. Czyli za kanały burzowe na terenach osiedli odpowiadają spółdzielnie i wspólnoty, na których terenie się znajdują. Dopiero na odcinkach należących do miasta zaczyna się odpowiedzialność gminy. W Szczecinie w imieniu Miasta zadanie to jest powierzone ZWiK-owi i to on odpowiada za stan miejskiej sieci wodociągowej i kanalizacyjnej.
Krakowska i Ostrobramska
Jak już pisaliśmy osiedle zbudowano w miejscu stawu retencyjnego. ZWiK się broni, w tej konkretnej sytuacji. Twierdzi, że na tym osiedlu wina nie leży po ich stronie. Tomasz Makowski, rzecznik ZWiK, napisał do naszej redakcji po ostatnim artykule, jaki ukazał się na naszym portalu.
Naiwnością jest sądzić, że zalewanie ul. Ostrobramskiej to wina niesprawnej kanalizacji na pobliskiej/ich ulicach. System kanalizacji na ul. Krakowskiej przed największą od 43 lat ulewą w Szczecinie był w pełni sprawny. Podobnie jak był sprawny w trakcie potężnych ulew, które nawiedzały i nawiedzać będą Szczecin co najmniej 1-2 razy w rok. Bo klimat się zmienia i takie zjawiska są coraz bardziej gwałtowne, a to nie powinno być już dla nas zaskoczeniem.
Problem moim zdaniem leży gdzie indziej i wystarczy stanąć na tej ulicy i przyjrzeć się ukształtowaniu terenu i sposobu posadowienia budynków. Otóż budynki i garaże na Ostrobramskiej powstały w miejscu, które nie było przeznaczone na cele budowlane – jakiekolwiek cele budowlane. Były to tereny rolnicze, a w tym miejscu był stawik/jeziorko śródpolne. Jednak wybudowano tam budynki mieszkalne z garażami podziemnymi i parkingiem zewnętrznym przed garażami w kształcie owalnego stawu… I te garaże i parking zagłębione są dużo niżej, niż poziom przebiegającej obok ul. Krakowskiej i przyległego terenu. Tak więc masy wody błyskawicznie spływające z jezdni, chodników i parkingu znajdują łatwą drogę do garaży podziemnych, które położone są najniżej. Szkoda mi mieszkańców ul. Ostrobramskiej, ale nie mam dla nich zbyt dużo słów pocieszenia. Tam zawsze przy nawalnych deszczach będzie tworzyć się jezioro, może następnym razem w pełni zadziała system alarmowo-pompowy, pod warunkiem, że zamontowany do niego zostanie sprawny system zastępczego zasilania.
Pojawia się istotna kwestia, którą wcześniej przemilczano
Pojawia się istotna kwestia, którą wcześniej przemilczano. Niewielu miało wiedzę, że na tym osiedlu deweloper (który jednak miał świadomość, że w jeziorze buduje) zainstalował system pomp, który miał wodę usunąć. Teoretycznie system ten powinien się załączyć, gdy poziom wody osiągnie zadaną granicę poziomu wody i na bieżąco ją odpompować. Tutaj system nie zadziałał z prozaicznego powodu. Zabrakło prądu! Nie przemyślano, by tak ważną instalację zabezpieczyć awaryjnym źródłem zasilania, które zapewni tyle czasu, by można było w razie problemów przywrócić zasilanie i sprawność systemu.
Ufamy, że po ostatnich ulewach wszyscy wyciągnęli wnioski. Że deweloperzy, spółdzielnie i wspólnoty zadbają o swoje instalacje i systemy odwadniające. Że sprawdzone zostały wszystkie rynny i odpływy burzowe, i że zapowiadane od niedzieli ulewy nie utopią ponownie miasta.
Polecamy także:
Szczecin: Gąszcz chwastów i brak chodnika. Zapomniany przystanek przy ul.Orłowskiej
Narost: Agresywny mężczyzna groził strażakom śmiercią
Police: Śmiertelny wypadek w Mierzynie. Kto zawinił?




















