Rozpoczął się remont ul. Okólnej. Jak Miasto i media podkreślały, to wyczekiwany remont ulicy na Północy Szczecina. Remont, który miał ucieszyć mieszkańców, stał się jednak dla nich męczarnią.
Miasto wyłoniło w przetargu wykonawcę i ogłosiło mieszkańcom dobrą wiadomość, która niestety okazała się przekleństwem. W ogłoszeniu czytamy:
Projekt obejmuje wykonanie remontu jezdni, chodników oraz zjazdów do posesji przy ul. Okólnej w Szczecinie. Remontowana będzie jezdnia dwukierunkowa na długości 600 m oraz ok. 200 m odcinek jednokierunkowy – mówi Hanna Pieczyńska, rzecznik prasowy ZDiTM. – Droga wykonana zostanie z kostki kamiennej, częściowo pozyskanej z rozbiórki istniejącej jezdni. W ramach prac powstaną także nowe chodniki.
Zakres robót budowlanych obejmie w szczególności:
- wprowadzenie czasowej organizacji ruchu zgodnie z zatwierdzonym projektem;
- przygotowanie placu budowy wraz z pracami rozbiórkowymi;
- przebudowę jezdni, chodników i poboczy;
- wykonanie małej architektury;
- regulacje urządzeń infrastruktury drogowej;
- wprowadzenie urządzeń bezpieczeństwa ruchu;
- wprowadzenie stałej organizacji ruchu.
Wykonawca, firma Elbud Szczecin, ma 120 dni kalendarzowych, liczonych od dnia przekazania terenu budowy, na zrealizowanie zadania. Koszt przedsięwzięcia to 3 653 428,41 zł.
Kolejny remont, którego projekty mają się nijak do rzeczywistości
Czemu kolejny? Sytuacja, w której realizacja nie pokryła się zupełnie z zaprezentowanym przez miasto projektem miała miejsce przy okazji prac nad węzłem Głębokie. Podobnie sprawy się mają w przedszkolu na Przygodnej, o czym informowaliśmy wcześniej. Realizacja miała wyglądać zupełnie inaczej i w innym miejscu były zlokalizowane prace według informacji publikowanych przez miasto, niż miało to miejsce w rzeczywistości. Z niewyjaśnionych przyczyn okazało się, że zamiast na łące, przedszkole zostało zlokalizowane na ostatnim zielonym punkcie na mapie osiedla, w środku parku, z którego pod wycinkę przeznaczono 1400 drzew.
Na Okólnej mamy podobny problem. Jak mówią mieszkańcy, dokumentacja i projekt remontu przewidywały dojazd mieszkańców do posesji w czasie remontu. Wielu mieszkańców nawet nie wiedziało, że w ogóle remont będzie wykonywany. Zostali zaskoczeni z dnia na dzień. Jednego dnia popołudniu znalazły się kartki za szybą, a na drugi od rana zaczęto zrywać chodniki i podjazdy. Wielu sąsiadów zostało uwięzionych na swoich posesjach.
Mieliśmy mieć dojazd do posesji i wywozu śmieci, jak i dojazd dla służb miał być zachowany. Niestety nie ma tego, zerwali chodniki i podjazdy i teraz kombinujemy i okładamy sobie prowizoryczne podjazdy. Nie ma nic. Gdy zadzwoniliśmy do Urzędu, to powiedzieli, że to ich nie obchodzi, gdzie my samochody postawimy.
Jak można tak mieszkańców traktować? Każdego, kto skrytykuje remont tej ulicy zaraz na cel biorą sobie Radni Osiedlowi i hejtują. Łatwo się mówi, bo tu nie mieszkają i problem ich nie dotyka.
Nasze oczekiwania były zupełnie inne. Od lat dopominamy się remontu. Chcieliśmy asfaltu, niestety pozostaje bruk. Na pytanie, czemu nie asfaltują tego, odpowiadają, że podobno tego chcieliśmy. A to jest nieprawdą. Najpierw konserwator Zabytków trzymał drogę jako zabytek. Teraz droga jest miejska. Dlatego wolelibyśmy asfalt, ale niestety nie ma opcji, bo urzędnicy nie chcą.
I tak plany swoje, życie swoje. Mieszkańcy będą się teraz wchodzić w konflikty z robotnikami i kombinować, jak dotrzeć do domu bez chodnika i podjazdu. Jak dojechać skoro droga jest całkowicie zamknięta dla ruchu? Jak wnieść zakupy, jak się dostać do lekarza? Urzędników to nie obchodzi. To kolejna taka sytuacja, w której niekompetentne władze coś obiecują, a robią zupełnie co innego. Czy tak będzie z każdy remontem?



















