Katastrofa słabego państwa
Dziś mija 11 lat od katastrofy smoleńskiej w której zginął prezydent Lech Kaczyński z małżonką oraz posłowie, senatorowie, duchowni, przedstawiciele organizacji społecznych, wojskowi. Każda z ofiar była autorytetem i osobowością dlatego ta tragedia pozbawiła nas bezpowrotnie ważnych liderów życia politycznego i społecznego. Dotychczasowe ustalenia przyczyn dla części społeczeństwa są niewystarczające. Nikt tak do końca nie wyjaśnił dlaczego doszło do katastrofy. Tragedia narodowa pokazała, że potrafimy się przez krótki czas jednoczyć i zachowywać wzniośle jako naród. Natomiast kolejny raz udowodniła, że ciężko się wyciąga wnioski z własnych błędów.

Wiele raportów, wiele prawd
Tragedia smoleńska pokazała że będzie trudno odnaleźć pełną prawdę o tym co się wydarzyło 10 kwietnia 2010 roku. Pierwsza komisja badająca przyczyny katastrofy stworzyła zdaniem wielu tzw. kłamstwo smoleńskie. Wiele nieprawidłowości i błędów podczas ustaleń i wyjaśnień stworzyły narrację, że odpowiedzialną za tragedię jest wyłącznie strona Polska. Tak twierdziła strona rosyjska, która szybko przerzuciła odpowiedzialność na stronę polską. Oskarżeni zostali głównie piloci i załoga samolotu. Większość tych zarzutów jak się później okazało była kłamstwem. Informacja poszła w świat, a państwu polskiemu ciężko było przebić się z prawdą. Inaczej katastrofę oceniła polska komisja Jerzego Millera. Stwierdziła, że winna zdarzeniu jest Polska i Rosja, samolot nigdy nie powinien wystartować i lądować a stan lotniska i obsługi w Smoleńsku pozostawiał wiele do życzenia. Ogólnie wina za to zdarzenie została rozproszona. Im dłużej czasu mijało od tego tragicznego zdarzenia pojawiało się coraz więcej wątpliwości co do przyczyn i okoliczności katastrofy. Aż przyszły zarzuty o zdradę, zamach i materiały wybuchowe, które miały spowodować wybuch na pokładzie samolotu. Wytknięto słusznie błędy, niedociągnięcia i złamane procedury. W zmienionych okolicznościach politycznych powstała nowa komisja Antoniego Macierewicza, która miała przedstawić prawdę o katastrofie. Do dziś, mimo wielu lat badań, wniosków i ustaleń jej raport nie ujrzał światła dziennego. Komisja dąży do postawienia tezy iż w Smoleńsku doszło do zamachu. I tak mamy kilka skrajnych wersji zdarzenia. Nic dziwnego, że przeciętny Polak nie zna prawdy bo jest zdezorientowany. Póki co, jedynym dokumentem wyjaśniającym przyczyny katastrofy jest raport Jerzego Millera. Trzeba przyznać, że im dłużej badane są przyczyny katastrofy smoleńskiej tym trudniej wyjaśnić przyczyny i okoliczności tego zdarzenia. Coraz więcej pojawia się spekulacji, podejrzeń, symulacji. Coraz mniej jest faktycznych dowodów. Stosunek do raportów wyjaśniających dzieli Polaków do dziś i jeszcze bardziej przyczynił się do polskiej wojny domowej. Spór polityczny PO – PiS w wyniku tego zdarzenia jeszcze bardziej nasilił się. Ogólnonarodowa zgoda trwała chwilę a później wszystko wróciło do normy politycznej ze zdwojoną siłą i trwa do dziś.
Słabość państwa
Katastrofa pokazała jak słabe jest państwo polskie. Począwszy od brak rygorystycznego przestrzegania procedur aż po niemoc przy zakupie samolotów dla VIP wszędzie było widać niedociągnięcia. Mit tzw. „taniego państwa” ostatecznie legł w gruzach. Tanie państwo nie zdało egzaminu. Wyprawa do Smoleńska była poprzedzona też wielotygodniowymi sporami wśród polskich organów władzy kto może lecieć do Smoleńska i kto dostanie samolot. To pokazywało, że procedury są źle przygotowane, sprzyjają konfliktom politycznym, są nieskuteczne. Ten spór nie spowodował katastrofy, ale wpłynął negatywnie na wizerunek polskiej klasy politycznej. Wielu sobie zadawało pytanie jak to jest możliwe, że duże państwo w sercu Europy nie potrafi zapewnić bezpieczeństwa głowie państwa? Do dziś to pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Wydaje się, że niemoc państwa, jego instytucji i jego słabość są jednym z głównych przyczyn tej katastrofy. Podobnie rzecz się miała z oddaniem śledztwa dotyczącego katastrofy w ręce rosyjskie. Polska nie wykorzystała możliwości prowadzenia tego śledztwa samodzielnie, które daje międzynarodowe prawo, całkowicie powierzając je Rosji. Co zrobili Rosjanie?. Oczyścili się z zarzutów i zrzucili całą odpowiedzialność za katastrofę na stronę Polską. Było to do przewidzenia. Tylko naiwni mogli wierzyć w to, że Rosja będzie dążyć do prawdy wyjaśniając przyczyny tego zdarzenia. Konsekwencją było pogorszenie stosunków w relacjach Polski i Rosji, które przed katastrofą nie były dobre. Po zmianie politycznej w 2015 roku pogorszyły się jeszcze bardziej. Dziś te relacje są najgorsze z możliwych, bo w zasadzie wszystko nas dzieli politycznie. Polska traktujemy Rosję jak agresora politycznego, gospodarczego i państwo zagrażające suwerenności innych państw. Rosja traktuje nas jako głównego wroga spośród wszystkich państw Europejskich, które wspiera samodzielność i niepodległość państw Europy środkowo wschodniej. Bliskiej współpracy nie było i nie ma. Symboliczny zwrot wraku samolotu, który jest celowo przesuwany w nieskończoność jest tego jaskrawym przykładem.

Podzieleni przez Smoleńsk
Katastrofa wpłynęła bardzo mocno na polską politykę. To zdarzenie wykopało jeszcze większą przepaść polityczną między siłami politycznymi w Polsce. Najgorsze jest to, że to zdarzenie, które miało być początkiem jakiejś zgody narodowej i pojednania stało się początkiem nowej zaciekłej walki politycznej. Pojawiły się oskarżenia polityczne o współudział w morderstwie i zamachu. Smoleńsk stał się elementem polskiej polityki i narzędziem zagrywek politycznych. Gorszego scenariusza nie można sobie było wyobrazić. Generalnie katastrofa była też narzędziem pośredniego politycznego wpływu Rosji na to jak wygląda polityka w Polsce. Przez długi czas katastrofa smoleńska zajmowała uwagę polskiej klasy politycznej. Nie zostały wyciągnięte wnioski z tej tragedii narodowej. Niestety stały się one paliwem do dalszej walki politycznej i utrzymania podziału politycznego w Polsce.
Polska na nowo
Trzeba przyznać, że w rezultacie tragedii smoleńskiej odżyła idea odbudowy państwa w trwałych fundamentach. Zachwiane bezpieczeństwo, słabość państwa i jego instytucji zostały zauważone. Model zarządzania państwem został przewartościowany. Jak pokazały wnioski z katastrofy samo zarządzanie Polską okazało się niewystarczające. Pojawiła się misja i idea odbudowy silnego państwa i jego instytucji. Tylko czy potrzebna była do tego katastrofa i śmierć wartościowych dla Polski ludzi?. Obecnie również dostajemy w wyniku epidemii surową lekcję pokazującą co się dzieje gdy państwo jest zbyt słabe aby poradzić sobie z zagrożeniem i nie jest przygotowane na liczne zagrożenia. Epidemia pokazuje, że silna służba zdrowia a także inne instytucje państwowe są potrzebna zawsze, a nie tylko okazyjnie. Nie ma wątpliwości, że te zagrożenia bezpieczeństwa przyjdą i nikt nie zagwarantuje Polsce tego bezpieczeństwa. Nie można się ciągle tłumaczyć przynależnością do UE i NATO tłumacząc polskie poczucie bezpieczeństwa. Trzeba podjąć samodzielne działania aby być przygotowanym na kryzys. Tanie państwo tego nie może zagwarantować. Państwo w stylu „nic nie mogę” nie ma racji bytu. Dziś jesteśmy winni ofiarom tej tragedii m.in inną Polskę. Bardziej sprawną, silniejszą, samodzielną i zjednoczoną.
Leszek Ślepowroński


















