Dziś obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. Data 14 czerwca nie jest przypadkowa. To tego dnia w 1940 roku odbył się pierwszy transport polskich więźniów do Auschwitz.
Sieć niemieckich obozów zaczęła powstawać już po dojściu Adolfa Hitlera do władzy. Wiosną 1933 roku założono KL Dachau, który funkcjonował do końca wojny, a do początku września 1939 roku na terenie Niemiec istniały już większe obozy (np. Sachsenhausen czy Ravensbrueck). Początkowo trafiali tam przeciwnicy polityczni, a także osoby uznane za niebezpieczne i nieprzydatne w społeczeństwie. Niedługo potem zaczęto umieszczać tam niemieckich Żydów i Romów, którzy zostali pozbawieni obywatelstwa.
Po wybuchy wojny powstawały nowe obozy, gdzie osadzano mieszkańców podbijanych terenów. Najokrutniejszy z nich – Auschwitz – powstał w 1940 roku i stał się miejscem kaźni setek tysięcy więźniów. 14 czerwca trafił tam pierwszy transport polskich więźniów z Tarnowa. Spośród 728 osób przetrwało zaledwie 300.
Wkrótce uśmiercano już tyle ofiar, że metoda rozstrzeliwania okazała się zbyt mało wydajna. Od 1941 roku rozpoczęto pierwsze próby użycia trujących gazów, a 20 stycznia 1942 roku na konferencji w Wannsee oficjalnie podjęto decyzję o planie „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”w ten sposób.
Więźniowie niemieckich obozów nie umierali jednak tylko w komorach gazowych. Wielu z nich zginęła z wycieńczenia, w wyniku chorób, tortur lub okrutnych kar – np. skazania na śmierć głodową. Nie jest możliwe podanie dokładnej liczby ofiar, choć szacuje się, że w nazistowskich „fabrykach śmierci” życie straciło ok. 10 mln osób.
Polecamy także:
Mija miesiąc od katastrofy. Ludzie dalej nie mogą wrócić do domów
Wypadek pod Stargardem. 3-letni chłopczyk zabrany przez śmigłowiec LPR



















