Przystanek Orłowska w Szczecinie charakteryzuje się tym, że z autobusu zamiast na chodnik wysiada się na trawnik, a wiata stoi z boku przystanku. Często też jest demolowana.
Wiata przystankowa jest ustawiona prostopadle do Stołczyńskiej, bokiem do przystanku. Praktycznie niewidoczna z drogi, gdyż ukryta w chaszczach i za drzewami rosnącymi po drugiej stronie drogi. To daje wandalom bezpieczne, wręcz wymarzone warunki do dewastacji. Mieszkańcy niejednokrotnie apelowali o ułożenie tam chodnika i przestawienie wiaty.
O pomoc poprosili radnego Dariusza Mateckiego, który w sprawie przystanku złożył interpelację.
Okazuje się, że słynąca z nieróbstwa administracja pana Krzystka jedyne do czego była zdolna na piśmie (!) to zaplanować raz w roku skoszenie pastwiska, które zrobiło się wokół przystanku. Wzdłuż ulicy nie ułożono nawet chodnika. Od tamtego czasu nie naprawiono też wiaty – poprawiono jedynie płytę na dachu, ale szyb nie wstawiono do dziś.
W odpowiedzi na interpelację wiceprezydent Anna Szotkowska napisała:
W obecnym ukształtowaniu terenu, tj. ze względu na jego wyniesienie, przestawienie wiaty w inny sposób nie jest możliwe
Sami Państwo oceńcie, jakież to kosmiczne wzniesieni jest na tym przystanku, które uniemożliwia przestawienie wiaty. Tajemnicą poliszynela jest, czemu nie skoszono traw wokół przystanku, jak i czemu nie ma chodnika tam, gdzie autobus się zatrzymuje.
Poniżej zdjęcia przystanku. Przed:

I po:

Polecamy także:
Stargard: Pomogą w trudnych sytuacjach rodzinnych
Szczecińskie lotniska: Lądowiska przed I WŚ i w okresie międzywojennym
Mafia, przemytnicy, wojna hybrydowa oraz stan wyjątkowy, czyli co się dzieje na granicy polsko-białoruskiej?



















