Szczecin jest pięknym miastem, ale oprócz jego naziemnej części istnieje też jego druga, bardziej zimna, wilgotna i mniej znana strona. Mowa tu o tak zwanym podziemnym mieście, szeregu tuneli, schronów i innego rodzaju przestrzeni.
Opisany schron jest usytuowany w okolicy ulicy Światowida. Został wybudowany dla Kriegsmarine o czym świadczą inicjały KMD (Kriegsmarinedienstelle).
Tunel ma wiele napisów wyrytych na prefabrykatach. Można zauważyć m. in. napisy „Stettin”, oznacza to, że żelbetonowe belki były wykonywane w Szczecińskiej cementowni.

Na początku tunelu napotykamy na prawdopodobnie dwie śluzy przeciwgazowe. Jaki jednak sens ma robienie śluzy przeciwgazowej jeżeli jest ona zabudowywana nieszczelną cegłą, a obok niej jest dość potężna wyrwa (prawdopodobnie na rury).

Wewnątrz tunelu znajdują się przeróżne napisy, takie jak „rousseau” – z francuskiego „brudas” 😉 Być może twórca tego napisu miał na myśli filozofa oświeceniowego Jean-Jacques Rousseau.

W tunelu można napotkać też na bardziej smutne i melancholijne teksty, jednym z nich jest na przykład „Man sehen often der himmel ohn volken wie mantzen jungen” co oznacza „Często widzisz niebo bez ludzi takich jak chłopcy w marynarkach”, bądź „Często widzisz bezchmurne niebo jak szaleni chłopcy”

Korytarze w tym tunelu ciągną się jak prawdziwy labirynt, są zbudowane także na schemacie litery T, Niemcy zastosowali taki sposób aby zapobiegać rozprzestrzenianiu się fali uderzeniowej w wypadku wybuchu.
Schron został wybudowany na przełomie roku 1944/1945 o czym świadczą kolejne napisy wyryte na belkach.

Po przejściu około 100 metrów zawiłych, zalanych do kolan korytarzy, licznych zawałów z gliny i błota napotykamy na dość interesujące miejsce. W tej części tunelu widać jak bardzo Niemcy spieszyli się z budową tego rodzaju podziemnych obiektów. Natrafiamy na drewnianą skrzynię oraz niedokończony tunel, z jednej strony zasztabowany ścianą z desek, a po lewej można zauważyć zasztabowanie X, dość archaiczne i wzbudzające wyobrażenia jak z horroru. Za zasztabowaniem widoczne są ślady uderzeń łopatą i kilofem.

Skrzynia znajdująca się w jednym z korytarzy, służyła prawdopodobnie albo do wywozu urobku albo do przewozu narzędzi. Za ścianą z desek, która jest ubarwiona pięknymi naciekami bije małe źródełko.

W kolejnej części schronu mamy dość ciekawe miejsce, mowa tu o pomieszczeniu na… siano. W tym tunelu Niemcy składowali siano, które upychano pomiędzy warstwę prefabrykatów i cegieł, być może miała to być jakaś forma ocieplenia schronu.
Idąc dalej zalanymi korytarzami docieramy do górki błota. Tuż za nią znajduje się wąski przesmyk w prawo a dalej zawał. W oddali widać prefabrykaty, może to oznaczać, że znajdują się tam dalsze partie tuneli.

W tunelu zachowały się też uchwyty montażowe na ławeczki i pręty pod sufitem, które być może miały podtrzymywać jakąś aparaturę.

Widać też swastykę na jednej z belek przy skrzyżowaniu.
Zbliżamy się już do końcówki tego kompleksu, ostatnią zagadką jest jedyna zaokrąglona w tym schronie ściana. Dlaczego Niemcy ją zaokrąglili? Odpowiedź jest bardzo prosta, aby napór ziemi nie wepchnął jej do środka.

Tutaj kończy się tunel, dalej gdybyśmy przebili się przez zawał wyszlibyśmy przy jednej z kamienic na ulicy Światowida.



















