W piękną księżycową noc, blisko 700 maratończyków zgromadziło się na starcie już 7 Nocnego Maratonu Szczecińskiego. Towarzyszyli im kibice, reporterzy, organizatorzy, ochrona, ratownicy i…
… no właśnie taka ilość nosicieli krwi sprawiła, że chyba wszystkie komary z miasta zleciały się na szczecińską Arkonkę. To właśnie tu była linia startu i mety zawodów biegowych. Emocje towarzyszące biegaczom pozwoliły im znieczulić się na działanie krwiopijców. Kilku zawodników przed startem mówiło, że to dodatkowy doping. Żeby nie być pożartym przez insekty trzeba po prostu biec szybciej niż one latają i nie dać się złapać.
Zawody rozgrywane były na 7-kilometrowej pętli, co dało doskonałe możliwości na organizację biegów towarzyszących. I tak w ramach 7. Nocnego Maratonu Szczecińskiego biegacze mieli możliwość rywalizować również na dystansie półmaratonu w ramach 2. Nocnego Półmaratonu Szczecińskiego oraz w sztafecie w ramach 1. Nocnej Sztafety Maratońskiej Szczecin.
Nie zabrakło maratońskich gwiazd a więc: Mustapha El Ouartassy – Marokańczyk trenujący w Berlinie, Rafał Czarnecki – dwukrotny zwycięzca Maratonu Szczecińskiego oraz Lidia Czarnecka – zwyciężczyni 4. edycji naszej imprezy w 2018 i druga zawodniczka w roku 2019.
W sztafecie wzięło udział od 4 do 6 zawodników w formule damskiej, męskiej i mieszanej. My z kamerą dotrwaliśmy do zakończenia i wręczenia pucharów zwycięzcom Półmaratonu. Gdy wracaliśmy do redakcji o 2.30 na trasie byli jeszcze maratończycy i szykowali się jeszcze do startu zawodnicy sztafet.
Zawody były bardzo dobrze zorganizowane. Zarówno dla zawodników jak i dla kibiców. Pięknie podświetlona trasa robiła duże wrażenie
Zachęcamy do obejrzenia krótkiej relacji wideo


















