O ile w strefie zamieszkania obowiązują zasady szczególne, o tyle w strefie ruchu takie same, jak na zwykłych drogach. Tego rozróżnienia nie przyjmują odpowiedzialni za ruch drogowy w mieście szczecińscy urzędnicy.
Strefy Tempo 30 „po szczecińsku” to nie przejdzie
Strefa Tempo 30 to jedna z coraz popularniejszych metod tzw. uspokojenia ruchu kołowego w miastach. Czytając różne publikacje na temat tych stref, trudno znaleźć w nich miasto Szczecin i to chyba stało się jedynym przyczynkiem bezmyślnego tworzenia tych stref.
Problemem szczecińskich stref jest to, że paradoksalnie narażają pieszych na utratę zdrowia i życia. Likwidacja przejść dla pieszych wymaga konsultacji społecznych a nie widzimisię urzędnika. I taka jest praktyka w innych miastach w Polsce. Winę za taki stan rzeczy całkowicie ponoszą szczecińscy drogowcy.
Miejskim urzędnikom nie po raz pierwszy wydaje się, że są mądrzejsi niż przepisy. Przykładem jest Szczecińska Strefa Płatnego Parkowania, dzięki której Szczecin stał się pośmiewiskiem w całej Polsce. Kolejne przegrane procesy zmusiły w końcu odpowiedzialnych za drogi do zapoznania się z przepisami. Zaczęto (ale nie dokończono) wyznaczanie miejsc parkingowych zgodnie z obowiązującymi przepisami, a nie własnymi urojeniami na ten temat.

Niezgodne z przepisami strefy Tempo 30
W strefie Tempo 30 obowiązuje ograniczenie prędkości pojazdów do 30 km/godz. Zmniejszenie prędkości wymusza się m.in. trwałymi elementami umieszczanymi bezpośrednio na drodze.
Pierwszy w Polsce strefy Tempo 30 wprowadził Gdańsk. Dzisiaj taką strefą objętych jest ponad 60% ulic w mieście. Warszawa docelowo planuje strefą Tempo 30 objąć 2/3 sieci drogowej. Władzom Szczecina przyszło do głowy, by jak najszybciej wprowadzić taki sam przelicznik w naszym mieście.
Jeśli chodzi o oznakowanie drogi, to zwykłe ograniczenie prędkości wyrażone jest okrągłym znakiem zakazu z liczbowo określoną maksymalną dozwoloną prędkością. Wjazd do strefy ograniczonej prędkości oznakowany jest znakiem B43 ograniczenia prędkości namalowanym na prostokątnej tablicy.
- w strefie ograniczonej prędkości ograniczenie obowiązuje na obszarze całej strefy, a skrzyżowanie nie oznacza końca obowiązywania ograniczenia,
- w strefie, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h lub mniej, mogą być umieszczone garby i inne spowalniacze, które nie są oznakowane.
O co więc chodzi z narażaniem pieszych na niebezpieczeństwo?
Otóż wprowadzającym te strefy w Szczecinie pomyliły się przepisy i zlikwidowali w nich przejścia dla pieszych, które zgodnie z obowiązującymi przepisami powinny być wyznaczone. Strefa 30 nie jest strefą zamieszkania i pieszy jest zmuszony do chodzenia po chodniku, a jezdnię przekraczać w wyznaczonym miejscu. W strefie zamieszkania oczywiście pieszy nie musi chodzić po chodniku i ma pierwszeństwo przed pojazdami. Tak więc likwidując przejścia dla pieszych, zwłaszcza przy szkołach, odpowiedzialni za drogi narazili pieszych na niebezpieczeństwo.
Do wymuszenia zwolnienia prędkości drogowcy mają całą paletę możliwości:
- progi zwalniające,
- skrzyżowania z wyniesioną powierzchnią lub wyniesione przejścia dla pieszych,
- zwężenia pasów ruchu (np. z wybudowanym środkowym brukowanym pasem),
- wysepki (azyle) przechwytujące ruch pieszy,
- mini i małe ronda,
- tzw. esowanie pasów ruchu, czyli sztucznie zaburzony kierunek ruchu przez np. sztuczne rozszerzenie fragmentów chodnika na pas jezdni (tzw. szykany); w europejskich miastach takie szykany to naprawdę mała drogowa architektura, bo są one w postaci rabat kwiatowych i krzewów, ale także grubych betonowych słupów.
Problemy przy szkołach
Jak widzimy, nigdzie nie przewidziano i nie zlikwidowano przejść dla pieszych. Pierwsze problemy pojawiły się już w okolicach szkół, które znajdują się w strefach Tempo 30. Szkoły, a zwłaszcza rodzice, alarmują radnych i proszą o interwencję, bojąc się o bezpieczeństwo dzieci. Prezydent Krzystek śmieje im się jednak w twarz, powtarzając informacje, jakie podsyłają mu szczecińscy drogowcy na temat przejść dla pieszych, które niestety obowiązują w innych strefach niż te, które zostały utworzone.
Przejścia dla pieszych w trybie pilnym powinny powrócić na ulicę. Niestety prezydent Krzystek podczas swoich internetowych czatach mówi, że będziemy się przyglądać tej sprawie. Przyglądać się trzeba było planom, a gdy wchodzi w grę bezpieczeństwo mieszkańców trzeba umieć przyznać się do błędu i jak najszybciej go naprawić.
Polecamy także:
To pierwsze takie sanktuarium na świecie
Moc zielonego ciepła popłynie do sieci
Misja z narażeniem życia. Witold Pilecki na ochotnika do Auschwitz











