Poniedziałkowe (25 stycznia 2021) spotkanie Komisji Zdrowia i Pomocy Społecznej Rady Miasta Szczecin przyniosło kompromis ws. dzierżawy kamienicy siostrom Kalkuciankom.
Przypomnijmy, siostry chciały skorzystać z przysługującego im prawa do wykupu zajmowanej od 30 lat nieruchomości. Ta zasada w teorii obowiązuje „wszystkich” mieszkańców Szczecina dzierżawiących/najmujących lokale komunalne. Niestety, jak się okazało, tylko w teorii. Siostrom nie przysługuje. Antyklerykałowie znani ze swoich popisów na antyrządowych manifestacjach, jak radna Jackowski czy radny Słowik, postanowili przenieść swoją antyklerykalną wojnę na spotkania Rady Miasta. Do tej pory koalicja rządząca zajmowała się uprawianiem polityki antyrządowej, a za sprawą wspomnianych radnych poszerzyła front walki o walkę z Kościołem. Bezpardonowy atak na propozycję uchwały zezwalającej na bezprzetargowy wykup kamienicy, spotkał się z ogromną dezaprobatą wśród mieszkańców, a kłamstwa radnego Żylika spowodowały, że grupa niezadowolonych mieszkańców szybko rosła.
Nie ratowały sytuacji deklaracje Przewodniczącej Rady Miasta o wspieraniu przez miasto posługi, jaką pełnią siostry. Czym bardziej koalicja kombinowała, tym bardziej rosła grupa niezadowolonych. Na szczęście do części radnych koalicji przyszło opamiętanie i zaczęli rozmawiać z siostrami. Niektórzy w końcu pofatygowali się zobaczyć jak pomoc bezdomnym funkcjonuje.
Na wczorajszym zebraniu przewodniczący odczytał list od matki przełożonej akceptujący propozycję 30 letniej dzierżawy. Tym samym skoro budynek pozostaje miejski, to urząd bierze na siebie obowiązek remontów i utrzymania kamienicy oraz dofinansowanie działalności sióstr Kalkucianek prowadzących tam od lat przytułek dla bezdomnych i ubogich.
Sytuacja bezdomnych w Szczecinie
Spotkanie obnażyło jeszcze jedną rzecz, o której już od dłuższego czasu mówi się w Szczecinie. Wolontariuszka Stowarzyszenia Feniks dr. Ewa Kościołek-Olof podkreśliła, że
bez naszej współpracy z Siostrami Misjonarkami Miłości, Szczecin miałby ogromny problem z zajęciem się osobami bezdomnymi. Choć siostry i wolontariusze starają się jak mogą, to problem cały czas jest palący. To są zdjęcia z ostatniego tygodnia naszej działalności (powiedziała pokazując kilkadziesiąt zdjęć). Proszę zobaczyć, jak nogę pacjenta zjadają robaki.
Bezdomni zakażeni są świerzbem, chorują na gruźlicę i inne ciężkie choroby. Jeżdżąc komunikacją miejską roznoszą je na mieszkańców. I to jest palący problem miasta. Najzwyczajniej nas na to nie stać. Leczenie nieustannie rozsiewanych chorób kosztuje. Komunikacja miejska w naszym mieście jest wręcz bombą bakteriologiczną.
Bezdomnych jest w mieście około 900 osób, z czego korzystających ze wsparcia około 400. Miejsce w placówkach znajduje 80 osób. Przy wsparciu z zewnątrz, te osoby będą w stanie uporządkować swoje życie i powrócić do społeczeństwa i na rynek pracy, a w konsekwencji wyjść z bezdomności. To jest nie tylko zadanie miasta, ale wręcz obowiązek, by wyrwać z bezdomności jak największą grupę ludzi.
Obecna na podczas posiedzenia dyrektor Wydziału Spraw Społecznych podczas swojego głosu sama sobie zaprzeczyła mówiąc najpierw, że miasto ma możliwości i pomaga, by po chwili oznajmić, że nie ma możliwości pomocy, bo np. bezdomni nie mają dokumentów, czy też nie są mieszkańcami Szczecina. I mamy kolejny przykład „bareizmu”. Pomagamy tak, że nie pomagamy.
Tak więc najpewniej dzisiejsza sesja Rady Miasta przyniesie w końcu rozstrzygnięcie w sprawie kamienicy.
Polecamy także:
Darmowa Pomoc Prawna – dla kogo?
Szczecin: MOPR przeprasza za zamieszanie z transportem niepełnosprawnych
Sport: Policzanki goniły, goniły i … dogoniły



















