W nocy z 4 na 5 lutego 1943 roku dokonano licznych aresztowań szczecińskich księży katolickich i powiązanych z nimi osób. Duchowni pomagali Polakom zesłanym na prace przymusowe i zostali oskarżeni o rzekome „szpiegostwo na rzecz aliantów”. Trzech z nich skazano na karę śmierci przez dekapitację.
Kościół katolicki w Szczecinie
Zarówno komunizm jak i narodowy socjalizm były zagrożeniem dla Kościoła katolickiego. Przestrzegał przed nimi w swoich listach pasterskich w 1930 i 1933 roku biskup berliński Chrystian Shreiber.
W Szczecinie, w którym dominował luteranizm, funkcjonowała tylko jedna parafia rzymskokatolicka przy kościele św. Jana Chrzciciela, która skupiała wielu wiernych.
Konflikt na linii Kościół – narodowy socjalizm zaczął być zauważalny już w 1934 roku, kiedy przy wejściu do kościoła i w jego przedsionku zaczęły pojawiać się plakaty zachęcające do wstępowania w szeregi organizacji Hitlerjugend, a władze nakazywały urzędującemu wówczas proboszczowi ks. Józefowi Juzkowi wywieszanie flagi ze swastyką, czego ten stanowczo odmawiał. Pod koniec czerwca 1935 roku przed bramami kościoła pojawiło się ok. 1000 członków Hitlerjugend, którzy wykrzykiwali hasła nazistowskie oraz groźby w kierunku wiernych i proboszcza.
Po wybuchu wojny, jakkolwiek kuriozalnie to brzmi, Kościół katolicki na ówczesnych ziemiach niemieckich przeżywał prawdziwy renesans. Stało się to za sprawą wywożonych na prace przymusowe Polaków. Byli to w większości katolicy i chętnie uczestniczyli w nabożeństwach, które dodawały im otuchy w tym trudnym czasie.
Życzliwość, z jaką spotkali się Polacy ze strony niemieckich księży nie spodobała się władzom. Narodowi socjaliści sukcesywnie wprowadzali nowe wytyczne, które miały osłabić wpływy Kościoła katolickiego. Z początku było to ograniczanie praktyk religijnych i częste przesłuchiwania księży. Gdy uznano, że to nie wystarcza, zdecydowano się na bardziej drastyczne kroki.
Rozwiązanie kwestii katolickiej
Jesienią 1942 roku w kościele św. Jana Chrzciciela zjawił się zaniepokojony człowiek, który podawał się za inżyniera i katolika o nazwisku Georg Hagen. Poprosił proboszcza Ernesta Daniela o pomoc, zapewniając że jest zdecydowanym przeciwnikiem hitleryzmu. W rzeczywistości okazało się, że jegomość jest tajnym agentem gestapo, który naprawdę nazywa się Franz Pissaritsch. Donosił on władzom, m.in. o tym, że księża organizują tajne spotkania z katolickimi żołnierzami i wiernymi, podczas których słuchają radia „Londyn” i krytykują prześladowania ludności na terenach okupowanych. Zadenuncjował również o pomocy udzielanej polskim robotnikom przymusowym.
Raporty nazistowskiego agenta stały się asumptem do opracowania planu pod nazwą „Fall Stettin”. Zaczęto rozgłaszać plotki o rzekomym zainstalowaniu przez księży radiostacji na wieży kościoła św. Jana Chrzciciela i przekazywaniu informacji do Londynu. W nocy z 4 na 5 lutego na plebanii zatrzymani zostali: proboszcz Ernest Daniel, ks. Herbert Simoleit oraz ks. Friedrich Lorenz. Wikary kościelny ks. Carl Lampert został namierzony w pociągu podczas podróży. W Szczecinie i okolicach aresztowano również dziewięciu księży i dwie siostry zakonne ze Związku św. Karola Boromeusza oraz 40 osób świeckich. Uwięzieni byli poddawani szykanom i torturom. Księża Simoleit, Lorenz i Lampert zostali skazani na karę śmierci przez ścięcie. Wyrok wykonano 13 listopada 1944 roku w saksońskim Halle. Z kolei proboszcz Daniel został wysłany do obozu koncentracyjnego, gdzie doczekał końca wojny. Zmarł w 1975 roku.
Polecamy także:
- Polska nie wyda autystycznego chłopca Holendrom
- Remont w Młodzieżowym Ośrodku Socjoterapii w Smolnicy
- Pyrzyce: Przebudowa „Słowianina”
źródło: fara.eparafia.pl



















