Droga Krzyżowa nierozłącznie kojarzy się z Wielkim Postem. Chrześcijanie nie wyobrażają sobie przeżywania tego okresu liturgicznego bez pasyjnego nabożeństwa. Często jednak nawet nie uświadamiamy sobie, jak długo się ono kształtowało.
Wielowiekowa tradycja
Chrześcijanie już od III wieku, szczególną troską otaczali w Jerozolimie miejsca, które wiązały się z męką Jezusa Chrystusa. Wielokrotnie odwiedzali je pielgrzymi, odprawiając przy tym różne procesje, np. z Ogrodu Oliwnego na Golgotę.
Od XI wieku w Europie zaczęły rozwijać się nabożeństwa pasyjne rozpropagowane przez franciszkanów, którzy po wyprawach krzyżowych stali się opiekunami pamiątek, jakie pozostały w Ziemi Świętej po Jezusie z Nazaretu. Okres średniowiecza obfitował w różnorodne nabożeństwa o charakterze pasyjnym. Uznaniem cieszyło się oddawanie czci upadkom Pana Jezusa (najczęściej wymieniano ich siedem). Wierni praktykowali również nabożeństwa, w których rozpamiętywano Mękę Pańską przy dziewięciu, dwunastu, a nieraz przy osiemnastu stacjach.
Drogi krzyżowe w Polsce
W Polsce Drogi Krzyżowe znane są od XVII stulecia. W tym okresie zaczęły się pojawiać w Polsce dróżki kalwaryjskie wznoszone przy licznych kościołach. Droga Krzyżowa w dzisiejszej formie ukształtowała się na przełomie XVII i XVIII wieku w kościołach franciszkańskich (do poł. XIX stulecia istniało nawet ograniczenie w umieszczaniu Dróg Krzyżowych w świątyniach niefranciszkańskich). Mało kto wie, iż nabożeństwo to odprawiano kiedyś nie tylko w piątki, ale również w niedziele Wielkiego Postu, aż do czasu, kiedy zostało zastąpione „Gorzkimi żalami”.
Obecnie w naszych wielkopostnych Drogach Krzyżowych rozważamy mękę Jezusa Chrystusa przy czternastu stacjach. Dziewięć z nich znajduje swe odzwierciedlenie w opisach ewangelicznych. Natomiast o pięciu innych mówią refleksje wyprowadzone z tekstów biblijnych (np. nt. stacji IV por. J 19, 25-27) lub przekazy pozabiblijne (trzykrotne upadki Pana Jezusa czy spotkanie z Weroniką).
Wielu Polaków do dziś wspomina kolejne Wielkie Piątki, kiedy to oczy całego świata zwracały się na rzymskie Koloseum, by towarzyszyć Papieżowi w rozważaniu tajemnic męki i śmierci Syna Bożego. W czasie jednej z takich Dróg Krzyżowych Jan Paweł II modlił się: „Panie, z Twojego Krzyża promieniuje światło. W Twojej śmierci zostaje zwyciężona nasza śmierć, a my otrzymujemy nadzieję zmartwychwstania. Trwając przy Twoim Krzyżu, oczekujemy z ufnością Twojego powrotu, Panie Jezu, nasz Odkupicielu!” (28 marca 1997 r.)
Szczecińska tradycja i uznanie w całej Polsce
Od 2005 roku na szczecińskim Skolwinie odbywają się Artystyczne Drogi Krzyżowe. Znane są one już w całej Polsce. W przedsięwzięcie angażuje się wielu aktorów ze szczecińskich teatrów, tancerzy ze szczecińskich szkół tańca, uczniowie z SP44, podopieczne Młodzieżowgo Ośrodka Szkolno-Wychowawczego im. Janusza Korczaka ze Skolwina, chóry i zespoły. W ostatnią Inscenizację zaangażowanych było około 150 osób aktorów. Dla uczestników i widzów tej inscenizacji jest ona dużym przeżyciem duchowym i artystycznym. Znany szczeciński poeta, autor i reżyser sztuk teatralnych oraz spektakli poetyckich Marek Maj jest scenarzystą i reżyserem widowiska.
Jak sam mówił przed ostatnią IX Artystyczną Drogą Krzyżową:
Nie opiera się ona tylko na odwzorowaniu ewangelicznych zdarzeń, ale dodaniu przesłań i nadsensów. Każde z widowisk ma inny temat przewodni. Tym razem rzecz się dzieje w świecie mediów.
Do tej pory tylko dwa razy widowisko się nie odbyło.
W 2012 roku miasto nie przyznało na nie pieniędzy. Tak wtedy o tym pisały media (Interia, Więź, Niedziela) w Polsce:
Widowiskowa inscenizacja drogi krzyżowej w jakiej od wielu lat można było uczestniczyć na szczecińskim Skolwinie nie odbyła się. Dom Kultury Skolwin musiał oddać przeznaczone na nią pieniądze miastu. Po inscenizacji Drogi Krzyżowej w Górce Klasztornej koło Bydgoszczy to drugie tego typu wydarzenie artystyczne w Północno-Zachodniej Polsce. Pod względem trudu uczestników i doznań nie tylko artystycznych, ale i fizycznych ta prawdopodobnie nie ma sobie równych. Nie brak porównań z Jerozolimską.
Jerozolima, biedne żydowskie miasto zniszczone konfliktami, podbite przez rzymian, zniszczone wojennymi działaniami okupanta. To prawie jak Skolwin traktowany przez władze miasta. Zapomniane, zdegradowane osiedle na północnym krańcu miasta. Przez skandaliczną politykę społeczną degradowano to osiedle wysiedlając niechcianych w bogatym centrum obywateli. Władze Szczecina chciały uczynić z tego osiedla swoiste getto społeczne. Jednak to się nie udało.

Miasto zapomniało, że mieszkańcy tutaj niejedno przeżyli. Na to osiedle zwożono repatriantów z Syberii, a to wiadomo, twardzi duchem ludzie. Nie poddają się i walczą o godne życie. W początkach powojennego Państwa Polskiego na tych terenach przewodził tej społeczności nie kto inny, jak generał Mieczysław Boruta Spiechowicz. Znamienity dowódca i ogromny patriota. Nie złamali go komuniści, którzy mocno nękali go na Skolwinie. Tylko tu umieścili, bądź zmusili do współpracy, 5 osób, które miały go obserwować i dyskredytować.
Pomimo skandalicznego traktowania przez miasto potrafili stworzyć na tzw. ziemiach odzyskanych silną wspólnotę społeczną. Sami dbali o siebie, budowali na przystankach wiaty autobusowe czy stawiali ogrodzenia. W latach funkcjonowania Papierni Skolwin rozwijało się życie kulturalne i powstało osiedle Celulozowa. Po upadku Zakładów Papierniczych, osiedle szybko zaczęło się degradować, chwilowe trudności wykorzystało miasto dosiedlając tu „wyrzutków z centrum”, sypiące się kamienice, nieremontowane od wojny. To wszystko sprawia, że analogie do Jerozolimy z czasów Jezusa nie są bezzasadne.
I właśnie na tym osiedlu od około sześciu lat przed Świętem Zmartwychwstania organizowano inscenizację drogi krzyżowej. Brali w niej udział m.in. aktorzy z teatrów, chórzyści, którzy odgrywali ważne role oraz mieszkańcy Szczecina. O inscenizacji mówiło całe miasto… Wydarzenie było wyjątkowe, towarzyszyły mu odgłosy kołatek, pochodnie, pieczołowicie przygotowane stacje i fajerwerki w momencie zmartwychwstania Chrystusa. W tym roku inscenizacji nie było. Na Skolwinie nie zabrzmiały słowa Biblii wśród tłumów niosących razem z Jezusem krzyż. W związku z cięciami w budżecie miasta Dom Kultury Skolwin musiał oddać pieniądze, które do tej pory przekazywał na organizację widowiska.
Głos Szczeciński cytował słowa Adama Komorowskiego, dyrektora Domu Kultury „Klub Skolwin”:
Instytucje kultury i oświaty musiały oddać po około 3 proc. pieniędzy ze swojego budżetu – mówi – W naszym wypadku to około 30 tys. zł, przygotowanie drogi krzyżowej kosztowało zawsze około 26 tys. zł. Woleliśmy zrezygnować z jednego wydarzenia niż anulować wiele innych, których w tym roku w naszym Domu Kultury jest sporo. To była oczywiście bardzo trudna decyzja, bo impreza jest bardzo rozpoznawalna i znana w mieście a także poza jego granicami. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku będziemy mogli powrócić do tradycji organizowania inscenizacji.
Pandemia drugi raz w historii przerwała inscenizacje
Po raz drugi musiano odwołać widowisko z powodu koronawirusa. Powinna odbyć się w 2020 roku. Jednak koronawirus skutecznie zatrzymał świat. Poniżej film zrealizowany przez Dom Kultury Klub Skolwin z ostatniej Artystycznej Drogi Krzyżowej osadzonej we współczesnym świecie mediów


















