Czy nauka zdalna wróci w listopadzie? 

0
pixabay.com

Wzrost zachorowań na Covid-19 i informacje o czwartej fali, która dotarła do Polski. Czy będzie powrót do e-szkoły? Czy jest inna opcja niż zdalna nauka?

Powrót do zdalnej edukacji

Możliwość powrotu do nauki zdalnej spędza sen z powiek wielu rodzicom i napawa niepokojem uczniów. To duży stres i zaburzenie równowagi życia, zarówno dla dzieci, jak i rodziców. Chaos i brak poczucia bezpieczeństwa są najgorszymi wrogami skutecznej edukacji. 

Wśród uczniów opinie co do nauki zdalnej są podzielone. Część jej oczekuje, bo łatwiej o ocenę i nie trzeba tracić czasu na dojazdy, co w obecnej sytuacji w mieście jest jakimś absurdem. Są rejony w mieście, z których uczniowie do szkoły w centrum tracą na dojazd tyle czasu, co uczniowie ze Świnoujścia! Szkoły jednak to nie interesuje. Jednak druga grupa uczniów boi się powrotu do zdalnej edukacji i izolacji, jaka się z tym wiąże. 

Ministerstwo i Kuratorium dementują plotki

Zadzwoniliśmy do rzecznika prasowego Ministerstwa Edukacji i Nauki z pytaniem czy potwierdzają informacje o wprowadzeniu zdalnego nauczania od listopada:

Nie ma żadnych planów na tę chwilę wprowadzania nauki zdalnej. Taką decyzję podejąć może nie tylko minister edukacji, ale wspólnie z Ministrem Zdrowia i premierem. Najważniejsza informacja na dziś jest taka, że na tę chwilę nie ma takich planów. 

Również Zachodniopomorskie Kuratorium Oświaty i wychowania w Szczecinie informuje, że:

Nie ma żadnych informacji i i sygnałów z ministerstwa na temat wprowadzenia edukacji zdalnej. Na tę chwilę dzieci normalnie uczą się w szkole. 

Jednak widmo wprowadzenia edukacji zdalnej mocno stresuje rodziców.  Po wrześniowych zebraniach z rodzicami do rad rodziców napłynęły sygnały, że wielu rodziców w momencie ogłoszenia zdalnej edukacji, będzie chciało przejść z dziećmi na edukację domową. To nie to samo, co zdalne nauczanie. 

Zdalne nauczanie 

Nauczanie zdalne to wymysł pandemiczny Covid-19 i oznacza przymusowy tryb nauki on-line. Zorganizowano go przez szkoły na różnych platformach typu: Classroom, Teams, Zoom, Skype, a nawet Discord. Nauczyciele przez Internet prowadzą lekcje ze swoich przedmiotów, zachowując procedury nauczania funkcjonujące w szkole stacjonarnej: weryfikują wiedzę za pomocą testów, sprawdzianów i ustnych odpowiedzi, sprawdzają frekwencję, stawiają oceny i zadają prace domowe.  

W trybie nauki zdalnej szkoła systemowa z dnia na dzień została przeniesiona niemal 1:1 ze szkolnej ławki w domowe realia. Uczniowie spędzali po kilka godzin dziennie przed ekranem monitora podczas lekcji, a potem kolejne odrabiając prace domowe i odsyłając zadania nauczycielom.  

Nierzadko zaniżano uczniom oceny za to, że w domu ktoś odkurzał mieszkanie czy przeszedł przez pokój, bo musiał pójść do kuchni przygotować obiad. Takie sytuacje były codziennością w szczecińskich szkołach.  

Edukacja domowa

Edukacja domowa uznawana jest za najstarszy, a obecnie cieszący się coraz większym zainteresowaniem, sposób zdobywania wiedzy. To zindywidualizowana forma nauczania poza szkołą, dopasowana do potrzeb dziecka, którą można realizować w dowolnym czasie i miejscu. Obecnie z takiego trybu nauki korzysta już ponad 15 tys. dzieci w całej Polsce. 

Dzieci pozostające w edukacji domowej formalnie zapisane są do szkoły systemowej, najczęściej do placówki przyjaznej edukacji domowej. Odpowiedzialność za przyswojenie wiedzy w roku szkolnym spoczywa na barkach samego ucznia (i ewentualnie – zależnie od wieku  dziecka – jego rodziców). 

W przeciwieństwie do nauki zdalnej, w edukacji domowej dziecko prowadzone jest przez rodzica-edukatora. Obowiązek szkolny spełnia poza murami szkoły. Bez ławek, klasówek i stresu. Dziecko uczy się w sposób spersonalizowany i asynchroniczny. Samo decyduje, czego będzie się uczyło danego dnia. Pracuje w swoim tempie dostosowanym do możliwości i kondycji. Nie ma ocen cząstkowych i prac domowych. Umiejętności zdobywa również poprzez doświadczenie, w praktyce, podczas pracy nad projektem, podróży, spacerów po lesie, wyjść do muzeum czy teatru. 

Rodzic w edukacji domowej ma wolny wybór w doborze narzędzi i materiałów edukacyjnych, z jakich będzie korzystało jego dziecko. Jest to idealne rozwiązanie dla tych, którzy preferują nowe metody nauczania. Takie elastyczne podejście daje otwartość na to, co nam daje świat. Dziecku nadal przysługują podręczniki szkolne, ale nie musi się do nich się ograniczać. Rodzic z kolei ma cały wachlarz możliwości:  materiały elektroniczne, książki i filmy edukacyjne, e-platformy do nauki. Rodzice weryfikują, jaki styl uczenia odpowiada uzdolnieniom dziecka, unikając w ten sposób marnowania czasu na nieefektywne i niedostosowane do jego charakteru techniki.  

W edukacji domowej wiedza jest weryfikowana w postaci rocznego egzaminu klasyfikacyjnego. Nie oznacza to jednak, że uczeń wszystkie egzaminy zdaje dopiero w czerwcu. W szkołach przyjaznych edukacji domowej dziecko może zaliczać materiał z podstawy programowej blokowo z wybranych przedmiotów w ciągu roku. Zdarza się, że uczeń z edukacji domowej w maju, a nawet w marcu, ma już wakacje, lub zalicza klasę i kontynuuje naukę na wyższym poziomie. 

Rodzice o trudnym wyborze

Udało nam się porozmawiać z dwójką rodziców, którzy właśnie na ten sposób edukacji się zdecydowali. Zgodnie podkreślają, że zdalne nauczanie i to co się działo podczas takiej nauki przyspieszyło ich decyzję, a nawet zdecydowało o tym jak w przypadku pan Pawła było. 

Gdy moje dziecko dostało jedynkę za to, że odkurzałem mieszkanie stwierdziłem, że nie dam się terroryzować szkole. Nauczyciel nie może decydować o tym, co ja mam w domu i kiedy robić. Porozmawiałem ze znajomymi, którzy już od jakiegoś czasu edukują tak dzieci i zdecydowałem się na zmianę systemu nauczania. Łatwo nie było na początku, ale nie było to dużo bardziej wymagające od narzuconego trybu zdalnej nauki. Dziś nie żałujemy podjętej decyzji, a dzieci nie chcą słyszeć o powrocie do normalnej szkoły. Odpowiada im ten system. 

Podobnie mówi pani Ela. Nauka zdalna obnażyła niewydolność systemu edukacji. Z jednej strony pokazała, że dzieci nie potrafią się uczyć, nie są w stanie zorganizować sobie pracy, nie są samodzielne i odpowiedzialne za swoją edukację, Z drugiej, dla wielu nauczycieli rozwiązania technologiczne okazały się wyzwaniem. Nierzadko skutkowało to „przeładowaniem” materiału i ogromem wysyłanych do uczniów zadań.  

Dużą bolączką dla nas jest wykluczenie technologiczne, z jakim mamy do czynienia w mieście, a którego nie chce dostrzec i nic z tym nie robi prezydent miasta. Uważa, że to nie jego problem. Czy tak jest do końca? Brak dostępu do sieci w XXI wieku brzmi jak absurd, ale niestety są osiedla, gdzie nie ma światłowodów, a dostęp do Internetu jest jeszcze na PRL-owskiej drucianej sieci, na której trudno mówić o jakiejkolwiek formie zdalnej szkoły. Sieć wtedy po prostu nie istnieje.  To wszystko spowodowało, że podjęliśmy decyzję o nauczaniu domowym i podobnie jak u Pawła tak i u mnie dzieciakom bardzo odpowiada ta forma nauki i też nie chcą powrotu do normalnej szkoły. 

Grupa rodziców, która rozważa zmianę systemu nauczania rośnie z każdym rokiem, a ostatnie wydarzenia w oświacie przyspieszają podejmowanie decyzji przez rodziców. 

Jakie jest Wasze zdanie? Czy rozważacie zmianę systemu nauczania? Podzielcie się swoim zdaniem w komentarzach.  

Polecamy także:

Remont „Laguny” i modernizacja na PUM-ie. 
Znieważył flagę Polski by zrobić polityczny happening?
Poseł Łącki obarcza Polaków winą za Holocaust? Komisja Etyki nie widzi w tym nic złego

Skomentuj artykuł!
- Bezpłatna pomoc prawna -Bezpłatna Pomoc Prawna na Pomorzu Zachodnim

SKOMENTUJ:

Wpisz swój komentarz
Wpis swoje imię