Żeglarze wypływający z Gdyni w kierunku Helu byli świadkami niezwykłego zdarzenia. Około 9 km od Gdyni, w rejonie Zatoki Puckiej, zauważyli pływającego w pobliżu ich jachtu delfina zwyczajnego. To rzadkie i intrygujące wydarzenie zostało potwierdzone przez specjalistę, mgra Wojciecha Górskiego ze Stacji Morskiej im. Profesora Krzysztofa Skóry na Uniwersytecie Gdańskim. Początkowo żeglarze sądzili, że widzą fokę lub morświna – gatunki częściej spotykane w Bałtyku. Dopiero gdy zwierzę zbliżyło się, rozpoznali delfina. Przez kilka minut ssak pływał obok jachtu, ku zaskoczeniu i radości załogi. Według mgr Górskiego delfin zwyczajny mógł dotrzeć do Bałtyku tylko przez Cieśninę Duńską. Ekspert wyjaśnił, że obecność tych zwierząt często związana jest z napływem słonej wody z Morza Północnego.
Chociaż widok delfina w Bałtyku może być zaskakujący, okazuje się, że te ssaki pojawiają się w tym akwenie od czasu do czasu. W zachodnich wodach Bałtyku obserwacje delfinów były okresowo dość regularne, choć zwykle dotyczyły pojedynczych osobników lub małych grup. Ostatni raz delfin zwyczajny został zaobserwowany w Polskich Obszarach Morskich w marcu 2023 roku. Pomimo że delfiny odwiedzają Bałtyk, mało prawdopodobne jest, aby osiedliły się tu na stałe. Znane są jednak przypadki dłuższego pobytu, jak na początku XX wieku, kiedy w rejonie Zatoki Botnickiej obserwowano kilka białuch, które przeżyły tam ponad pięć lat. Ekspert podkreśla, że trudno przewidzieć, czy delfiny będą częściej pojawiać się w Bałtyku, ponieważ zależy to od wielu czynników, w tym kondycji i liczebności populacji delfinów oraz warunków środowiskowych.
Warto również przypomnieć, że w Bałtyku żyje rodzima odmiana walenia – morświn (Phocoena phocoena), który jest blisko spokrewniony z delfinem. Niestety, jego sytuacja jest krytyczna. Gatunek ten uznawany jest za krytycznie zagrożony, a jego populację szacuje się na zaledwie około 500 osobników.