Mały portal utrzymujący się z wpłat czytelników może mieć pieniądze na pensje i serwer, a mimo to nie móc z nich skorzystać. Taki byłby możliwy skutek błędnego objęcia wydawcy sankcjami na podstawie projektu, nad którym pracuje Sejm. Druk nr 3003 dotyczy całej Polski. Dla lokalnych mediów na Pomorzu Zachodnim istotne jest to, ile czasu miałaby redakcja, zanim decyzja ministra zaczęłaby obowiązywać.
Jakie działania mogłyby być podstawą wpisu?
Rządowy projekt ustawy o środkach ograniczających porządkuje zasady stosowania sankcji i wdraża dyrektywę UE 2024/1226 dotyczącą odpowiedzialności za ich naruszanie. W części krajowej proponuje nową podstawę wpisu na listę sankcyjną. Dotyczy ona m.in. prowadzenia lub finansowania operacji informacyjnej na korzyść objętego sankcjami UE państwa, osoby lub podmiotu.
Po pracach komisji zakres przepisu jest węższy niż w pierwotnym projekcie. Zgodnie z drukiem nr 3251 organ musiałby wykazać ryzyko rzeczywistego i poważnego zagrożenia. Artykuł 4 chroni działalność dziennikarską, wyrażanie poglądów i ujawnianie informacji w interesie publicznym, chyba że stanowią one świadomy i rzeczywisty udział w takiej ingerencji. Sam krytyczny tekst o władzach miasta czy rządzie nie uzasadniałby wpisu na tej podstawie.
Co wydarzyłoby się po decyzji ministra?
O wpisie na publiczną listę oraz o zakresie sankcji decydowałby minister spraw wewnętrznych. Mógłby zamrozić środki wydawcy lub zakazać udostępniania mu pieniędzy. Z art. 8 i 9 wynika, że decyzja byłaby wykonalna od dnia następującego po jej udostępnieniu w Biuletynie Informacji Publicznej. Wydawcy przysługiwałaby skarga do sądu administracyjnego. Samo złożenie skargi nie wstrzymywałoby wykonania decyzji. Artykuł 10 dopuszcza zwolnienie środków w określonych przypadkach, m.in. na pokrycie podstawowych potrzeb. Wymagałoby to odrębnej decyzji.

Co mogliby stracić czytelnicy?
W lokalnym dziennikarstwie część informacji ma wartość przez bardzo krótki czas. Jeśli redakcja nie zdoła wysłać reportera na sesję rady gminy przed głosowaniem nad zamknięciem szkoły, późniejsza wygrana wydawcy w sądzie nie przywróci mieszkańcom możliwości zadania pytań przed decyzją radnych. To przykład skutku ewentualnej pomyłki przy stosowaniu sankcji. Pokazuje, dlaczego moment kontroli sądowej ma znaczenie również dla osób, które informacji szukają.
Odrębną kwestią są kary za naruszanie konkretnych zakazów sankcyjnych. Za nadawanie lub ułatwianie emisji treści podmiotu objętego odpowiednimi ograniczeniami UE art. 55 pkt 22 w związku z art. 59 przewiduje do 20 mln zł kary administracyjnej. Wysoka górna granica kary może skłaniać nadawców do autocenzury. Redakcja mogłaby pominąć nawet legalnie wykorzystany fragment zagranicznego programu, jeśli spór z urzędem o zakres zakazu przekraczałby jej możliwości finansowe.
We wrześniu przewodnicząca KRRiT Agnieszka Glapiak ostrzegła przed ryzykiem arbitralnego ograniczania działalności mediów. Jej opinia odnosiła się do wcześniejszej wersji projektu. Październikowe poprawki wzmocniły ochronę pracy dziennikarskiej, lecz nadal dopuszczają zastosowanie sankcji majątkowych bez uprzedniej zgody sądu.

Dariusz Matecki o ryzyku cenzury
Dariusz Matecki, poseł na Sejm RP, krytykuje rządową propozycję zamrażania pieniędzy wydawcy przed kontrolą sądu.
To jest jawna próba ingerencji w wolność słowa. Rząd Donalda Tuska chce, żeby o zamrożeniu pieniędzy wydawcy w ramach sankcji mógł zdecydować Marcin Kierwiński, zanim dowody zobaczy sędzia. Kto zapłaci drukarni, jeśli w czwartek minister zablokuje konto, a w piątek gazeta ma trafić do kiosków? Nawet jeśli wydawca wygra potem w sądzie, czytelnicy tego numeru w piątek nie dostaną.
Uważam, że ten przepis otwiera drogę do cenzury. Jeżeli wydawca schowa do szuflady materiał niewygodny dla władzy ze strachu, że straci dostęp do pieniędzy na pensje, czytelnicy nawet się nie dowiedzą, co ustalili dziennikarze. Pytam posłów większości, czy oddaliby taką władzę ministrowi z przeciwnego obozu. Ja nie dałbym jej żadnemu. Żądam, żeby dowody zbadał niezależny sąd, zanim redakcja straci dostęp do konta.
2 listopada 2026 r. projekt wciąż jest na etapie prac sejmowych. Komisje Administracji i Spraw Wewnętrznych, Finansów Publicznych oraz Gospodarki i Rozwoju mają rozpatrzyć wniosek i poprawki po drugim czytaniu w czwartek 5 listopada o godz. 11.00.
Tekst przepisów omawianych w artykule zawiera sprawozdanie komisji sejmowych z 21 października 2026 r. (druk nr 3251, PDF). Ilustracje przygotowano z użyciem AI.



















