To święto państwowe ustanowione w hołdzie mieszkańcom polskich wsi, którzy podczas II wojny światowej nieśli pomoc partyzantom, prześladowanym i uciekinierom. Data nie jest przypadkowa, bowiem tego dnia w 1943 roku Niemcy rozpoczęli wyjątkowo brutalną pacyfikację wsi Michniów.
Ukłon w stronę zwykłych mieszkańców
Święto zostało ustanowione 29 września 2017 roku dla uhonorowania mieszkańców wsi, którzy w czasie II wojny światowej udzielali pomocy ukrywającym się polskim partyzantom. Mieszkający w lasach żołnierze otrzymywali od nich pożywienie, odzież, a także schronienie i informacje. To ludzie, którzy nieśli wsparcie nie bacząc na niebezpieczeństwo. Decydowali się na to z narażeniem własnego życia.
Tak było m.in. z mieszkańcami Michniowa, którzy za swoją bohaterską postawę zapłacili najwyższą cenę. Wielu z nich straciło życie, spora część trafiła do obozów koncentracyjnych lub na roboty przymusowe do Niemiec, a wieś została doszczętnie spalona. Ci, którym udało się ujść z życiem i pozostać na miejscu, musieli się ukrywać, bowiem byli tropieni przez niemiecką żandarmerię, a okoliczne wsie miały zakaz pomocy ocalałym.
Co się wydarzyło we wsi Michniów?
Dramat Michniowa (woj. świętokrzyskie) rozegrał się w dniach 12 – 13 lipca 1943 roku. Była to miejscowość znana z patriotycznych tradycji, w której zamieszkiwało wielu uczestników kampanii wrześniowej. Jeszcze w 1939 roku mieszkańcy pomagali oddziałom majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, a wkrótce zorganizowali własne struktury ruchu oporu.
W maju 1943 roku do Okręgu Kieleckiego AK został przerzucony „cichociemny” porucznik Jan Piwnik „Ponury”, który szybko uformował silny oddział partyzancki. Tymczasem Niemcy zaczęli przeprowadzać akcje pacyfikacyjne na szeroką skalę.
W nocy z 11 na 12 lipca otoczyli wieś, sterroryzowali mieszkańców, a część z nich zamknęli w czterech stodołach i spalili żywcem. Łącznie zginęły 102 osoby – 95 mężczyzn (większość zmarła w płomieniach), 2 kobiety i 5 dzieci.
Oddział „Ponurego” ruszył na odsiecz, jednak gdy dotarli na miejsce było już za późno. Partyzanci byli rozgoryczeni, bo wielu z nich pochodziło z Michniowa lub zżyło się z mieszkańcami. W związku z tym postanowiono przeprowadzić akcję odwetową wymierzoną w niemiecki pociąg, który przewoził żołnierzy powracających z frontu wschodniego. Podłożony ładunek wybuchowy okazał się wadliwy, ale partyzanci nie chcieli rezygnować z zemsty. Zatrzymano pośpieszny pociąg relacji Kraków – Warszawa i zaatakowano wagony Nur für Deutsche. W wyniku walk zginęło kilkunastu Niemców. Na ścianach wagonów wyryto napisy: „Za Michniów”.
Mieszkańcy wsi usłyszawszy o odwecie „Ponurego” zaczęli opuszczać swoje domy w obawie przed dalszymi represjami. Na miejscu zostały przede wszystkim kobiety i dzieci, spodziewając się, że Niemcy będą wyłapywali – podobnie jak dzień wcześniej – głównie mężczyzn podejrzewanych o współpracę z partyzantami. Niestety bardzo się pomylili. Tym razem zabijano każdą napotkaną osobę, bez względu na płeć i wiek. Budynki natomiast były grabione i podpalane. Tego dnia życie również straciły 102 osoby – 52 kobiety, 43 dzieci i 7 mężczyzn. Najmłodsze zamordowane dziecko miało zaledwie 9 dni i zostało właśnie ochrzczone. Malutki chłopiec spłonął żywcem wraz z matką, siostrą, babcią i matką chrzestną.
Polecamy także:
- Świt Skolwin melduje się w Fortuna Pucharze Polski
- TE ZDJĘCIA MROŻĄ KREW W ŻYŁACH. Katastrofa budowlana w Schwedt. NOWE INFORMACJE!



















