Covid jak wiemy stał się głównym rozgrywającym na świecie. Nakładane obostrzenia, przekładane mecze, zamykane sklepy i restauracje. Nie podróżujemy, do kin czy teatrów nie chodzimy. Wszystko przez jednego wirusa. Okazuje się, że są na morzu marynarze którzy zostali niejako uwięzieni na swych jednostkach. Nie mogą zejść na ląd bo covid. Szacuje się że problem dotyczy 400 marynarzy.
A to jak się okazuje wierzchołek problemów jakie narastają wśród marynarzy. Napisali do nas list marynarze, którzy poprosili o zajęcie się ich sprawami. „Mówi się morski Szczecin i że Szczecin nad morzem leży, ale w mediach szczecińskich trudno znaleźć informacje i doniesienia morskie. Zauważyliśmy, że na szczecińskie24 zaczęły pojawiać się nie śmiało jakieś morskie wzmianki. Może zajęli byście się i naszymi problemami nie tylko lądowymi?” Przyznam, że sam mam wielu znajomych marynarzy i kolegów niejako z gospodarską morską związanych. Sam też zaczynałem pracę od Stoczni Szczecińskiej wtedy jeszcze im. Warskiego. Przejrzałem media i faktycznie „skąpo” to delikatne określenie tego co w mediach się dzieje na temat gospodarki morskiej. Są branżowe tytuły, ale to na ogół pisanie sami dla siebie, nie przebija się temat do ogółu. Z pośród wielu tematów jak to określili pilnych i pilniejszych, postanowiłem na tapetę wziąć temat powiedzmy wiążący ląd z morzem. Chodzi o podatki, a dokładnie ulgę abolicyjną. Ktoś powie a co z marynarzami uwiezionymi na statkach? Tu coś drgnęło i zaczęły się wymiany, dlatego w drugiej kolejności, w następnym odcinku się tym zajmiemy.
Teraz ulga abolicyjna gdyż dużo się w związku z nią dzieje. Różne zasady jej rozliczania przez różne urzędy skarbowe, dowolna interpretacja i nakładanie kar. Do tego zaczęło się mówić w świecie marynarskim o zapychaniu dziury budżetowej marynarskimi pieniędzmi. Czyli o likwidacji tejże ulgi. Spośród wielu zapytanych o pomoc w napisaniu artykułów, zgodził się na współpracę radca prawny Mateusz Romanowicz.
Jakich zmian w prawie podatkowym w 2021 mogą oczekiwać polscy marynarze? – wywiad z radcą prawnym Mateuszem Romowiczem
Panie Mecenasie ostatnio bardzo głośno w środowisku marynarskim o planowanej likwidacji ulgi abolicyjnej. Czy mógłby Pan przybliżyć co się dzieje w tej sprawie?
Na dzień dzisiejszy planowane są zmiany w polskim prawie podatkowym, które zmierzają do faktycznej likwidacji ulgi abolicyjnej-pracownicy lądowi, a w odniesieniu do marynarzy do jej znacznego ograniczenia. Projekt tych zmian jest obecnie przedmiotem prac w Senacie. Pamiętajmy, że przepisy te nie mają jeszcze finalnego kształtu i nie zostały wprowadzone do polskiego prawa zgodnie z procedurą ustawodawczą. Trudno definitywnie stwierdzić, czy przepisy te wejdą w życie w 2021 roku czy też nie, aczkolwiek taki właśnie jest rządowy plan.
Przybliżając kształt projektowanych przepisów trzeba wskazać, że ustawodawca różnicuje w nich status pracowników lądowych, dla których w istocie ulgę abolicyjną się likwiduje poprzez zrównanie jej kwotą wolną od podatku, w stosunku do pracowników „poza lądowych”, którzy będą mogli skorzystać z „pełnej” ulgi abolicyjnej, jeśli będą wykonywali pracę „poza lądowym terytorium państw”.
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że takie załatwienie sprawy dla marynarzy jest korzystne i wiele takich głosów pojawiło się w środowisku marynarskim i nie tylko. Niestety nie mogą zgodzić się z takim twierdzeniem biorąc pod uwagę moje kilkunastoletnie doświadczenie w reprezentacji marynarzy w sprawach podatkowych na terenie całej Polski.
Tak skonstruowana przesłanka niesie za sobą bardzo duże ryzyko dla marynarzy chcących skorzystać z ulgi abolicyjnej w nowym kształcie. Każda przesłanka, czy też określenie, które jest użyte w przepisie podatkowym, który nie jest „legalnie” (czyli w ustawie) zdefiniowane niesie za sobą ryzyko nadinterpretacji przez urzędnika skarbowego. Niestety właśnie z takim problemem borykamy się obecnie w dziesiątkach spraw wszczętych w ostatnich kilkunastu tygodniach, gdzie urzędnicy skarbowi wbrew zebranemu materiałowi dowodowemu i nawet legalnym definicjom próbują podważać fakt, iż dana jednostka była eksploatowana w transporcie międzynarodowym. Oczywiście takie działanie aparatu skarbowego zmierza do bezprawnej próby ich opodatkowania lub zniechęcenia marynarzy do korzystania z przysługującej im, w wielu przypadkach, ulgi abolicyjnej w latach wcześniejszych.
Tym bardziej budzi moje zdziwienie, gdy pojawiają się stanowiska, że te zmiany są korzystne dla marynarzy. Takie stwierdzenie można obronić chyba tylko w jakimś bliżej niedookreślonym modelu teoretycznym, bo w praktyce niestety tak z dużym prawdopodobieństwem nie będzie. Pytanie czy Ci, którzy prezentują takie opinie będą w stanie swoje twierdzenia „wybronić” w imieniu marynarzy w toczących się postępowaniach podatkowych?
No dobrze, ale z mojej perspektywy stwierdzenie „poza lądowym terytorium państw” jest jasne. Gdzie tu jest problem?
Może zacznijmy od tego, że każdy nawet najczytelniejszy przepis może być „zepsuty” przez złe jego stosowanie. Na dzień dzisiejszy nie jest tajemnicą, że aparat skarbowy działa bardzo profiskalnie, tak więc pojawienie się kolejnej przesłanki dla marynarzy do skorzystania z ulgi abolicyjnej oceniam jako bardzo negatywny pomysł. Marynarz będzie musiał w dalszym ciągu przedstawić urzędowi skarbowemu dokumenty, że jego statek był eksploatowany w transporcie międzynarodowym przez przedsiębiorstwo z określonym efektywnym zarządem. Już samo to często jest bardzo problematyczne, bo urzędnicy skarbowi potrafią podważać dokumenty urzędowe statku, które wprost wskazują, że jest to jednostka klasyfikowana jako „inny towarowiec”, a dla urzędnika tak ta jednostka po prostu „nie wygląda”, tak więc podważa się przesłankę transportu międzynarodowego. Oczywiście urzędnik nie dysponuje żadną wiedzą specjalną i z takowej nie korzysta, no chyba że uznamy za takie źródło Wikipedię.
Niestety aparat skarbowy ma obecnie wręcz XVIII-wieczne podejście do rozumienia transportu morskiego. Jeśli jest to nowoczesna jednostka o wielorakim przeznaczeniu, nie jest ona traktowana jako eksploatowana w transporcie morskim/międzynarodowym wbrew licznym dokumentom oferowanym przez podatnika i jej faktycznemu przeznaczeniu. Takie działania są po prostu bezprawne, dlatego też, aby wzmocnić naszą argumentację w toczących się postępowaniach, w tym zakresie, dysponujemy specjalistycznymi opiniami profesorskimi.
Do tego wszystkiego ustawodawca chce wprowadzić dodatkową przesłankę pracy „poza lądowym terytorium państw”. W mojej ocenie jest to swego rodzaju „koń trojański” dla marynarzy, mający na celu wyłączenie wszystkich pracowników offshore z ulgi abolicyjnej, a dla tych którzy będą się wpisywali w tę bliżej niedookreśloną przesłankę skomplikuje to m.in. postępowania w zakresie ograniczenia poboru zaliczek.
Co więcej dalej nie wiemy jak polski ustawodawca, na potrzeby podatkowe, będzie rozumiał „lądowe terytorium państw”. W ustawie o PIT jest zdefiniowane tylko terytorium RP, a nie lądowe terytorium państw, tak więc ewidentnie brakuje tej definicji.
Z jeszcze innej strony, warto pamiętać, iż już w obrocie funkcjonuje orzeczenie NSA, z którego wynika, iż to określenie jest rozumiane rozszerzająco, tak więc finalnie może dojść do sytuacji, że marynarz pracują tylko poza rejonami, które są poza władztwem danego państwa będzie traktowany jako pracujący poza lądowym terytorium państw. Prowadzi to do tego, że praca na statku na morskich polach naftowych, czy w małym lub dużym kabotażu nie będzie objęta ulga abolicyjną w nowym kształcie.
Obecnie urzędy skarbowe robią wszystko co mogą, aby bezzasadnie uznać jak najszersze grono marynarzy za pracujących na statkach eksploatowanych w transporcie międzynarodowym za pracowników pracujących w danym sektorze tj. na lądzie, a nie w żegludze/transporcie międzynarodowym, co oczywiście ma być podstawą do bezzasadnego naliczenia podatku w Polsce poprzez odmowę prawa do ulgi abolicyjnej.
Po wtóre warto zwrócić uwagę, że zgodnie z tym przepisem mowa o „wykonywaniu pracy poza terytorium lądowym państw”. Jakich państw? Wszystkich, gdzie dany statek operuje, czy tylko tych, gdzie jest faktyczny zarząd przedsiębiorstwa eksploatującego statek i miejsce zamieszkania marynarza?
Marynarze mają przecież możliwość skorzystać ze zwolnienia z PIT, które obowiązuje w polskim systemie od 2020 roku?
W mojej ocenie jest to kolejny „koń trojański” dla marynarzy, gdyż w omawianym projekcie pojawił się rzekomo korzystny zapis dotyczący zwolnienia z PIT dla marynarzy, który rozszerza zastosowanie to zwolnienie na tych marynarzy, którzy pracują pod banderami spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego lub Unii Europejskiej, czyli krótko mówiąc pod wszystkimi banderami.
Dla niektórych marynarzy ta zmiana faktycznie może okazać się korzystna. Trzeba jednak pamiętać, iż w praktyce skorzystanie z tych przepisów niesie za sobą znaczne ryzyko, że za kilka lat polskie organy podatkowe podważą to zwolnienie z PIT i będą próbowały na siłę opodatkować marynarzy, którzy skorzystali z tego zwolnienia. Oczywiście uzasadnieniem będzie powinność zapłaty podatku przez każdego podatnika, „uszczelnianie systemu” i „przeciwdziałanie nadużyciom”.
Dokładnie z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku prób podważania ulgi abolicyjnej po kilku latach, gdzie większość argumentacji aparatu skarbowego jest pozaprawna i godząca w podstawowe zasady państwa prawa, że o prawach człowieka nie wspomnę. Niedawno doszło nawet do tego, że trójmiejskie Urzędy Skarbowe zaczęły stawiać marynarzom, którzy zgodnie z prawem korzystali z ulgi abolicyjnej w latach wcześniejszych, zarzuty karnoskarbowe, że są rzekomo „oszustami podatkowymi” bo nie powinni skorzystać z ulgi abolicyjnej w danym roku. Co ciekawe, te same organy podatkowe wielu wcześniejszych swoich decyzjach m.in. w zakresie ograniczenia poboru zaliczek przyznawały tym samym marynarzom to prawo, tak więc pojawia się pytanie jak marynarz ma bezpiecznie korzystać z ww. zwolnienia przy tak wielu wymogach do spełnienia i labilności polskiego aparatu skarbowego?
Co więcej pamiętajmy, że każde zwolnienie z PIT dla marynarzy ma opierać się o stosowne zaświadczenie, którego elementy wskazano w ustawie. Problem jest taki, że nie ma oficjalnego wzorca i same organy podatkowe nie wiedzą, jak ma wyglądać takie zaświadczenie. Nie wiemy też, czy w ogóle marynarz otrzyma takie zaświadczenie, gdyż podmioty, które z nim współpracują mogą odmówić wystawienia takiego dokumentu, a wtedy zwolnienia z PIT nie będzie. Do tego dochodzi jeszcze zbyt szczegółowa regulacja dot. zasady 183 dni i finalnie możemy mówić o bardzo iluzorycznym zwolnieniu dla wielu marynarzy.
Uwagi wymaga fakt, że to zwolnienie dotyczy tylko tych marynarzy, którzy mieliby być faktycznie opodatkowani w Polsce.
Warto również pamiętać, że aparat skarbowy „uczy się” kosztem podatnika stosowania nowych przepisów podatkowych z reguły przez okres ok. 3 lat.
A co z Konwencją MLI, o której do niedawna było tak głośno?
W sumie nic nowego, poszczególne państwa zgodnie z konwencyjną procedurą ratyfikują ten akt międzynarodowy, co automatycznie prowadzi m.in. do zmiany metod unikania podwójnego opodatkowania dla polskich marynarzy.
Na dzień dzisiejszy ta mniej korzystna metoda dla marynarzy, z którą skorelowana jest ulga abolicyjna tj. proporcjonalnego zaliczenia, w efekcie obowiązywania Konwencja MLI znajdzie zastosowanie w 2021 roku do m.in. marynarzy w przypadku takich państw jak: Wielka Brytania, Irlandia, Nowa Zelandia, Norwegia, Japonia etc.
Natomiast, warto zwrócić uwagę, że wprowadzając te przepisy Ministerstwo Finansów zapewniało, że podatnicy nie mają się czym martwić, bo mogą skorzystać z ulgi abolicyjnej. Teraz wbrew tym zapewnieniom włąśnie tę ulgę odbierze się wielu polskim podatnikom co bardzo znacząco wpłynie na ich budżet domowy, a nie zapominajmy, że w związku z pandemią Covid-19 nikt tej grupie zawodowej nie pomógł finansowo. Co więcej, marynarze borykają się z coraz większymi problemami w pracy tj. obniżki pensji, problemy z podmianami, zwolnienia etc.
Co Pan rekomenduje?
Na obecnym etapie jedyną nadzieją dla marynarzy pozostają prace w Senacie nad ulgą abolicyjną, które to prace mogą doprowadzić do modyfikacji ww. nowych i w istocie niebezpiecznych dla marynarzy regulacji. Z uwagi na powyższe, jeżeli marynarz ma kontakt z którymś z Senatorów to jest najlepszy czas, żeby z tego kontaktu skorzystać.
Ze swojej strony mogę dodać, że obecnie z inicjatywy Kancelarii powstaje Stowarzyszenie w obronie marynarzy i ich rodzin, które ma na celu być swego rodzaju organizacją lobbingową dla marynarzy.
Czekam również na odzew z Parlamentu Europejskiego, gdyż w imieniu kilkunastu marynarzy i środowiska marynarskiego złożyliśmy taką petycję końcem września 2020 roku. W petycji tej opisaliśmy niepokojące praktyki polskiego aparatu skarbowego względem marynarzy, które godzą w podstawowe zasady praworządności i niedyskryminacji oraz opisaliśmy planowane zmiany w zakresie planowanej likwidacji ulgi abolicyjnej, która w 2008 roku była wprowadzona w celu zniwelowania dyskryminacji podatników objętych metoda proporcjonalnego zaliczenia.
Na sam koniec mogę jeszcze zarekomendować, aby marynarze nie kontaktowali się samodzielnie z Urzędem Skarbowym, gdyż w obecnych czasach każdy taki kontakt może być źródłem nieodwracalnych i zarazem negatywnych skutków podatkowych, co często obserwuję w swojej praktyce. Urzędnik reprezentuje Skarb Państwa, tak więc lepiej, żeby marynarza w takich postępowaniach reprezentował pełnomocnik profesjonalny, który mówiąc kolokwialnie „zna tę grę”. Podatnik nie zna procedury, a to właśnie procedura z reguły jest źródłem wielu niemiłych niespodzianek dla podatnika.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmowę przeprowadził Maciej Zaśko



















