Pedofilia w Polsce to ogromny, ciągle jeszcze bagatelizowany problem. Nie ma regionu w Polsce, który byłby bezpieczny. Możemy siedzieć w domu z dziećmi i oglądać film i nie wiedzieć, że tuż obok nas na kanapie rozgrywa się dramat innego dziecka. W tej chwili polska policja poszukuje listem gończym i publikuje wizerunek ponad 30 mężczyzn podejrzanych o czyny pedofilskie.
Złowili 24 pedofilów, średnio 4 w miesiącu.
W ostatnim czasie głośnym echem odbiły się sprawy złapania dwóch pedofilów: mechanika w Szczecinie i emerytowanego żołnierza w Przybiernowie. Ujęcia dokonali łowcy z Elusive Child Protection Unit Poland. Skontaktowaliśmy się z nimi, by porozmawiać o tym kim są i jak działają.
Redakcja (R): Kim jesteście, ilu Was jest?
Łowcy (Ł): Jest nas spora grupa. W każdym województwie pracuje kilka osób podzielonych na dwie grupy: wabiki i łowcy. Kim jesteśmy? Jesteśmy rodzicami, którzy boją się i troszczą o własne dzieci i dzieci znajomych. O kolegów i koleżanki naszych dzieci, z którymi się spotykają w szkole, na podwórku. Postanowiliśmy uczynić ich świat choć trochę bezpieczniejszym, wspomóc organy ścigania w ich działaniu.
R: Jak wygląda Wasza praca?
Ł: Jak wiecie, jesteśmy częścią większej społeczności zrzeszonej w Elusive Child Protection. Działamy zgodnie z prawem i tylko w jego granicach. Czasem jest to powód wydłużenia naszych akcji, jako że w Polsce prowokacja jest nielegalna. Jesteśmy wszędzie tam gdzie są dzieci. Osoby, które są wabikami, zakładają sobie konta tam, gdzie są dzieciaki – na forach grupach itp. I te konta funkcjonują jak normalne konto każdego dzieciaka. Długo nie trzeba czekać, żeby taki się sam odezwał. Wtedy wchodzimy z nim w dyskusję. Pozwalamy na prowadzenie z nim gry na jego zasadach. Czasami nasze Wabiki nie dają rady w pojedynkę. Psychicznie wymiękają podczas dyskusji. Wtedy w rozmowę wchodzi druga czasami trzecia osoba. Treści po jakimś czasie naprawdę są coraz bardziej śmiałe i bulwersujące. Trudno opanować emocje. Gdy już pedofil chce się spotkać wtedy Wabik się umawia i organizujemy szybko ekipę Łowców. Zjeżdżamy się z całego kraju, kto może i dokonujemy zatrzymania. Każde takie zatrzymanie jest transmitowane na żywo. Informujemy ich o tym i oni się na to zgadzają. Wiedzą, że już zostali ujęci. Wzywamy Policję i przekazujemy dowody. Podczas rewizji Policja znajduje u nich więcej dowodów. Nierzadko niestety pedofile na raz osaczają kilkoro dzieci.

R: No właśnie, takie akcje prowadziliście niedawno u nas, w okolicach Szczecina.
Ł: Zgadza się. Chciałbym powiedzieć, że już odłowiliśmy i jest spokój. Niestety nie. Trudno ocenić czy nie jest to przysłowiowy „wierzchołek góry lodowej”. Robi się ciepło, więc będą się zdarzać kolejne sytuacje. Głównie ze względu na to, że łatwiej jest spotykać się na dworze i znajdować miejsca ustronne.
R: Ilu pedofilów już złapaliście?
Ł: W ciągu ostatnich miesięcy – dwudziestu czterech. Udaje nam się odłowić i przekazać Policji średnio czterech pedofilów w miesiącu. Poza ostatnim zatrzymanym wszyscy usłyszeli już zarzuty. Niestety, polskie prawo i sądy są mocno liberalne w tej kwestii. Bagatelizują problem pedofilii i często, mimo zarzutów, wypuszcza się oskarżonych, odpowiadają z wolnej stopy.
R: Czyli sąd go wypuszcza, by ten dalej mógł polować na dzieci i na zapas przed zamknięciem w więzieniu poużywać sobie? Tak to wygląda?
Ł: Niestety
R: To jak możemy chronić nasze dzieci?
Ł: Niestety, nie jest łatwo. Państwo przez e-szkołę podało pedofilom dzieci na tacy. Wiele z nich spędza w sieci dwanaście i więcej godzin. Najpierw w szkole, potem zadania, koleżanki itd. Nawet w czasie, kiedy jesteśmy z dziećmi, nie pilnujemy, żeby wychodziły z sieci. Ja często posługuje się przykładem z życia, kiedy to rodzina po obiedzie siedzi i wspólnie ogląda film, a w międzyczasie dziecko z kimś rozmawia. Nie mamy świadomości, że właśnie w tym czasie jest osaczane przez pedofila i rozgrywa się dramat dziecka. Daje się uwikłać w rozmowę, potem jest zastraszane. Treści, które dziecku wysyła, gwałcą jego psychikę. To jest coś, co nawet po złapaniu sprawcy zostaje ofierze w głowie. Rodzą się problemy psychiczne, z którymi sam sobie nie poradzi. Dlatego subtelnie kontrolujmy nasze dzieci. Tak, by jak najbardziej ograniczyć sytuację nakrycia nas przez dzieci. W momencie, w którym dziecko złapie nas na takim kontrolowaniu, stracimy zaufanie i więź zacznie się osłabiać.

R: W takim razie kiedy to robić? Jak śpią?
Ł: Zawsze jest ryzyko, że się obudzą i nas nakryją. Można w czasie, kiedy dzieci się kąpią. Wtedy sprawdzić, kto pisze z naszym dzieckiem, co wysyła, jakie treści, filmiki. Trzeba naprawdę to subtelnie robić. Inaczej się zamkną i nie będziemy w stanie nic pomóc. Dbajmy o swoje dzieci. Spędzajmy jak najwięcej czasu z nimi. Łapmy okazję do tego, by wspólnie z nimi coś robić, bawić się i działać.
R: Dziękuję za rozmowę.
Ł: Ja również. Naprawdę, Rodzice, walczcie o swoje dzieci i spędzajcie z nimi jak najwięcej czasu. Proponuje również zapoznać się ze świadectwami, jakie piszą do nas ofiary pedofilów. Po kilku naszych akcjach kilkoro z nich się otworzyło, coś w nich pękło i opisały – wyrzuciły z siebie to co ich spotkało.
Jedną z wypowiedzi postanowiliśmy opublikować.
Skoro oni umieli, to i ja…
Dziękuję za to co robicie, że Wam się chce, za odwagę!!!
Byłam ofiarą narzeczonego siostry… Między nami jest duża różnica wieku… Jak zostawał na noc, czasem przychodził do mnie, niby pograć w karty (w nocy) miałam 11-12 lat. Brał mojĄ rękę i kładł na swoim członku, mówiąc, że dobrze na niego działam… Później wkładał mi palce tam… Czułam wstręt, wstyd, nie umiałam się odnaleźć i zastanawiałam się, co robię nie tak, że jest taki dla mnie, skoro tak go unikam, nie wychodzę ze swojego pokoju, a on i tak mnie widzi….
Wstydziłam się komukolwiek powiedzieć…
Zapisywałam w pamiętniku, kiedyś pamiętnik wpadł w ręce mamy i siostry… Obwiniały mnie, że się dałam, że nie powiedziałam…
Narzeczony został mężem siostry… I to był największy cios!!! Święta, życzenia, wspólny dom… Ehhh
Poradziłam sobie z tym SAMA, czytając książki, potem studiując psychologię…
Mam swoją rodzinę, ale do dzisiaj mam problemy z akceptowaniem siebie, staram się to zmienić… zrobiłam sobie sesje, by czuć się pięknie, kobieco… ale na marne, gdzieś tam głęboko dalej mam problem, a mam już 36 lat… Przeszłość wciąż jest obecna we mnie…
Dziękuję
A tak sobie myślę, że to ważne… Gdy już mogłam, odcięłam się od swojej rodziny, która nigdy mnie nie obroniła…
Mam apel do OJCÓW: kochajcie swoje córki, mówcie im to, dajcie swoją obecność i wsparcie, by wiedziały, że ZAWSZE mogą na Was liczyć!!!
Mój ojciec do dzisiaj nic nie wie i też nie mam z nim kontaktu…
Sorki ale znowu emocje wzięły górę…
Polecamy także:
We wtorek 30.03 ponad 700 nowych przypadków COVID 19 w regionie
Platformy dla rybołowów w Nadleśnictwach Kliniska i Gryfino
We wtorek 30.03 ponad 700 nowych przypadków COVID 19 w regionie


















