W obliczu słabych perspektyw na wyjście z kryzysu, coraz więcej przedsiębiorców decyduje się na sprzedaż biznesów. Pandemia nie wpłynęła jednak negatywnie na działalność zagranicznych sieci, które w ubiegłym roku odnotowały duże zyski i planują nowe inwestycje.
Niedługo minie rok, odkąd pandemia wywołała chaos w gospodarce. Przedsiębiorcy, mimo kolejnych „tarcz” proponowanych przez rząd, nie są w stanie utrzymać swojego biznesu. Jednocześnie, nie chcąc pozbawiać ludzi pracy, wielu z nich unikało zwolnień, nawet gdy działalność stała się niedochodowa, a pracownicy „zbędni”. Przedłużające się lockdowny i obostrzenia są dla wielu firm zabójcze. Właściciele, którzy często budowali biznes od podstaw i wkładali w niego całe serce i oszczędności, wobec słabych perspektyw na wyjście z kryzysu, są zmuszeni sprzedawać dorobek po zaniżonych cenach.
Ceny niskie, zainteresowania brak
Firmy takie jak np. salony fryzjerskie, restauracje czy hotele są z reguły mocno zadłużone, a ich właściciele decydują się na sprzedaż, by uniknąć perypetii związanych z procesem upadłości. Pozostaje jednak inny problem – czy znajdą się chętni na zakup zagrożonych w dzisiejszych czasach biznesów? Niektóre z nich, wcześniej dobrze prosperujące i dochodowe – dzisiaj uznawane są za niepewne i pozostają poza obszarem zainteresowania inwestorów, którzy decydują się na zakup jedynie w sektorach wykazujących odporność na pandemię i dobrze rokujących.
Nie wszyscy są stratni
Inaczej wygląda sytuacja zagranicznych sieci handlowych, które według „Rzeczpospolitej” w 2020 roku osiągnęły wzrost na poziomie 7,7%. Przykładowo, Lidl Polska w 2021 roku planuje inwestycje o ponad pół miliarda większe niż w roku ubiegłym. Inna niemiecka firma Rossmann SPD w dobie pandemii radziła sobie tak dobrze, że otworzyła 123 nowe drogerie.
– Rząd ponownie otwiera centra handlowe, co na pewno wpłynie pozytywnie na sytuację dużych nieruchomości komercyjnych, a w tym obszarze – jak i w przypadku biurowców – dotychczas nie zanotowaliśmy zwiększenia liczby przejęć. Z kolei dalsze utrzymanie obostrzeń dla branży HoReCa może zwiększyć w roku 2021 liczbę restrukturyzacji i upadłości w branży hotelarskiej i rozrywkowej. Obie branże mają w obecnej sytuacji związane ręce, bo trudno jest im zmienić model działania i zaistnieć poza swoją kluczową działalnością– ocenia w rozmowie z dziennikiem Alicja Kukla-Kowalska, Head of Sales EMEA w FORDATA.
Polecamy także:
- Zachodniopomorskie: Wracają regionalne połączenia kolejowe
- Zabarykadowali się w mieszkaniu i grozili wysadzeniem budynku. Młodzi mężczyźni oskarżeni przez prokuraturę
- Szczecin: Kara więzienia. Jest wyrok sądu ws. pobicia proboszcza
źródło: rp.pl



















