Atakowali w kościołach i domach. W brutalny sposób mordowali nawet niemowlęta i kobiety w ciąży. Jak wyglądała „Krwawa niedziela” na Wołyniu?
Plan, by „oczyścić” ziemie uznane za ukraińskie z mieszkańców innych narodowości pojawił się już w momencie powstania Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (1929 r.). Do jego realizacji przystąpiono po zorganizowaniu zbrojnej formacji OUN – Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA). Ataki na polskie osady rozpoczęły się wraz z początkiem 1943 roku, jednak to 11 lipca doszło do największej zbrodni. Swoim zasięgiem objęła ona dużą część powiatu horochowskiego i włodzimierskiego.
Tego dnia przypadała niedziela i większość Polaków gromadziła się w kościołach. Fakt ten został wykorzystany przez Ukraińców, którzy uczynili ze świątyń śmiertelne pułapki – wierni byli w nich zamykani, a budynki podpalano. Do ataków podczas nabożeństwo doszło m.in. w Chrynowie, Porycku, Zabłoćcach, Kisielinie, Krymnie czy Koniuchach. Warto podkreślić, że następnego dnia prawosławni oprawcy sami obchodzili ważne święto Apostołów Piotra i Pawła, co jednak nie przeszkadzało im w dokonywaniu brutalnych mordów.
Bojówki UPA na tym nie poprzestały. Zjawiały się także we wsiach, gdzie okradano i zabijano polskich mieszkańców, a ich domy dewastowano lub palono. W zbrodniach uczestniczyli także ukraińscy chłopi, często najbliżsi sąsiedzi, którzy przez lata żyli w dobrych relacjach ze swoimi ofiarami.
Najbardziej wstrząsający był jednak sposób, w jaki zabijano. W większości przypadków nie była to szybka śmierć od kuli, ale mord dokonany przy użyciu domowych i rolniczych narzędzi, połączony ze szczególnym okrucieństwem. Badacze wymieniają ponad 300 metod zabijania, a wśród nich m.in. skalpowanie, rozrywanie, wyłupywanie oczu, obcinanie kończyn czy wieszanie za wnętrzności. Nie oszczędzano również najsłabszych – niemowlęta i małe dzieci były nabijane na pal, przybijane do drzwi i ćwiartowane, a kobietom w zaawansowanej ciąży rozpruwano brzuchy i wlewano do środka wrzątek lub zaszywano żywe zwierzęta.
Do dziś nie znamy dokładnej liczby ofiar. Według Grzegorza Motyki 11 lipca zaatakowano 99 miejscowości, w których żyli Polacy. Z kolei Timothy Snyder twierdzi, że od wieczora 11 lipca do rana 12 lipca ukraińskie oddziały napadły na 167 miejsc. Władysław i Ewa Siemaszko zidentyfikowali ponad 3 tys. ofiar „Krwawej niedzieli”, jednak podkreślają, że jest to liczba bardzo zaniżona, ponieważ w wielu miejscowościach nie udało się ustalić konkretnej liczby zamordowanych, a inne zostały doszczętnie zgładzone. Badacze szacują, że podczas nasilonych ataków w lipcu 1943 roku zginęło łącznie ok. 10-11 tys. Polaków.
Polecamy także:
79. rocznica „Krwawej niedzieli”. W rzezi zginęło ok. 100 tys. obywateli II RP
Zapłacił w kebabie cudzą kartą płatniczą. Teraz poszukuje go policja



















