Postawa Pana Roberta Krajewskiego z pewnością jest godna naśladowania. Dzięki jego pomocy 81-letni mieszkaniec Wałcza wrócił cały i zdrowy do domu.
Niedawno funkcjonariusze KPP w Wałczu otrzymali zgłoszenie o zaginięciu 81-letniego mieszkańca miasta. Jego żona twierdziła, że mężczyzna wyszedł do garażu i stracił orientację, wobec czego nie potrafił wrócić do miejsca zamieszkania. W obliczu realnego zagrożenia dla życia i zdrowia wszyscy wałeccy policjanci zostali postawieni na nogi.
– W przypadku przypisania poziomu I zaginięcia, gdzie istniejpome realne zagrożenie dla życia i zdrowia poszukiwanej osoby w jednostce policji ogłoszony został alarm dla całego stanu osobowego wałeckiej komendy. W takich przypadkach policyjne działania prowadzone są niezwłocznie i w zakresie zmierzającym do szybkiego odnalezienia osoby – tłumaczy oficer prasowy KPP w Wałczu asp. Beata Budzyń.
Funkcjonariusze przeszukiwali teren wokół miejsca zamieszkania i garażu, a także sprawdzali dworce i szpitale. Na szczęście 81-latek został zauważony przez Pana Roberta Krajewskiego – pracownika jednej z firm przy ul. Kołobrzeskiej. Mężczyzna usłyszał z oddali wołanie o pomoc i bez zastanowienia ruszył za głosem w kierunku lasu. Nagle przy ogrodzeniu zobaczył seniora, który ledwie stał na nogach. Natychmiast pomógł zaginionemu i skontaktował się z policją.
– Pana reakcja i pomoc na pewno miały zdecydowany wpływ na bezpieczeństwo seniora. Pańska postawa zasługuje na podziękowania i godna jest naśladowania. Jestem dumny, że tacy ludzie żyją wśród nas. Składam jednocześnie wyrazy szacunku i uznania, życząc dobrego zdrowia, szczęścia osobistego, oraz satysfakcji i spełnienia marzeń. Jeden odruch serca, może uratować życie – mówił Komendant Powiatowy Policji w Wałczu podinsp. Artur Grenda.

Polecamy także:
Okradali seniorów w regionie. Policja zatrzymała mężczyznę i dwie kobiety
Depresja powodem rezygnacji bp. Edwarda Dajczaka



















