Wiele emocji budzą szczepienia przeciw Covid-19. W pewnym okresie pojawiło się powiedzenie, że: „nikt w Polsce nie przejmuje się wirusem, ale większość boi się szczepień”. Czy tak jest faktycznie?
Wystarczy spojrzeć na portale społecznościowe i publikacje medialne. Opór społeczny względem szczepień jest duży. Dwie strony sporu prześcigają się na argumenty i trwa walka niczym sparing bokserski. Cios za cios.
Przede wszystkim jasno trzeba powiedzieć, że określenie „antyszczepionkowcy” zostało ukute celowo przez nazwijmy to narzuconym słownictwem, „szczepionkowców”.
Prawda jest taka, że rzekomi „antyszczepionkowcy” od samego początku walczą o dostęp do pełnej informacji o szczepionkach i wolny wybór, a nie przymuszanie. Nie walczą ze szczepieniami!!! Niestety wiele szczepionek nie ma polskich ulotek. Nie można ich również otrzymać w punktach szczepień. System szczepień jest wyjątkowo represyjnym, i chyba najskuteczniej w Polsce egzekwowanym.
Nowe „szczepionki” okazuje się, że budzą wątpliwości samego świata medycznego. W wywiadzie, jaki możemy przeczytać na portalu Stolik wolności , którego udzielił prof. zw. dr hab. Roman Zieliński (W 2007 r. został profesorem zwyczajnym. Tworzył od podstaw Katedrę Genetyki na Uniwersytecie Szczecińskim, która była jedną z pierwszych jednostek wprowadzających analizę PCR do badań genetycznych (1995 r.)., genetyk z 40-letnim doświadczeniem w pracy naukowej i dydaktycznej) rzekomej szczepionki na Covid19 „nie można nazywać szczepionką”.
To nie jest szczepionka w swojej istocie. Nazywam to konstruktem mRNA, rekombinowanym RNA, preparatem, który jest dziełem inżynierii genetycznej – oznajmił profesor Zieliński.
Istotne – zdaniem profesora Zielińskiego – jest to, że „w ulotce producenta preparatu przeciwko C-19 jest jasno napisane, że nie badano wpływu tego produktu na płodność, czyli nie wiemy, czy mogą być skutki uboczne, czy nie”. Wiadomo, „że białko wirusa, które ma być produkowane przez nasz organizm, jest podobne do syncytyny – białka, które jest niezbędne w zagnieżdżeniu płodu”. – Podobieństwo to stwarza ryzyko, że wytworzone przeciwciała mogą również atakować syncytynę i w ten sposób wpływać na płodność. Syncytyna jest wytwarzana tylko w krótkim okresie czasu podczas zagnieżdżania płodu. Ponieważ nie prowadzono badań w tym kierunku, takiej możliwości nie można ani potwierdzić, ani wykluczyć. Być może dlatego producent nie zaleca podawania konstruktu mRNA kobietom w ciąży, a uczestniczki badań klinicznych instruowano, aby przez kolejne dwa miesiące nie zachodziły w ciążę – podkreślił ekspert.
Także Minister Zdrowia, na konferencji prasowej podkreślił, że nie zaleca się stosowania tej szczepionki u kobiet w ciąży, mam karmiących oraz kobiet które planują mieć dzieci w najbliższym czasie. Na Stronie rządowej gov.pl czytamy:
Według stanu na 14.12.2020 r. w rekomendacjach Komitetów Doradczych ds. Szczepień w Wielkiej Brytanii, Kanadzie oraz Stanach Zjednoczonych, gdzie dopuszczono do realizacji programu szczepień przeciw COVID-19 szczepionkę mRNA firmy Pfizer/BioNTech, wskazano m.in., że nie zaleca się szczepienia w okresie ciąży i karmienia piersią, z uwagi na to, że nie prowadzono badań klinicznych w takich grupach pacjentów.
„Szczepionka” może być również zagrożeniem płodności u mężczyzn. Białka S koronawirusa są homologiczne do białek syncytyny i dlatego istnieje uzasadniona obawa, że przeciwciała wytworzone na białko S wirusa będą również wiązać się z syncytyną, co może zakłócić rozwój zarodka, zahamować rozwój plemników oraz utrudnić efektywne zapłodnienie. Może też powstać reakcja autoimmunologiczna, gdyż przeciwciała mogą zostać również skierowane na białka S, które znajdą się na powierzchni komórek” – dodał profesor Zieliński.
Warto przeczytać ten wywiad by mieć świadomość, zwłaszcza, że informacje podane przez profesora Zielińskiego były zgłaszane do Ministerstwa i przez publikację informacji na stronach rządowych również potwierdzone.
Ważny dokument dla katolików został wydany również przez Watykańską Kongregację Nauki Wiary.
Często podnoszony pośród wierzących jest fakt, że część szczepionek oparta jest na komórkach pochodzących z ciał dzieci które zostały zamordowane przez aborcję. W dokumencie czytamy:
Należy zatem uważać, że w tym przypadku można używać wszystkich szczepionek uznanych za klinicznie bezpieczne i skuteczne z sumieniem pewnym, że ich stosowanie nie oznaczałoby formalnej współpracy przy aborcji, z której pochodzą komórki do ich produkcji. Należy podkreślić jednakże, że godziwe moralnie używanie tego typu szczepionek, ze względu na szczególne warunki czyniące go takim, nie może stanowić samo z siebie legitymizacji, również pośredniej, dla praktyki aborcji, i zakłada sprzeciw wobec tej praktyki ze strony tych, którzy te szczepienia stosują.
Istotnie, dozwolony użytek takich szczepionek nie zakłada i nie może zakładać w żaden sposób moralnej akceptacji dla użycia linii komórkowych pochodzących z abortowanych płodów. Zachęca się zatem zarówno firmy farmaceutyczne jak i rządowe agencje ochrony zdrowia o to, aby “produkowały, zatwierdzały, rozprowadzały i oferowały szczepionki etycznie akceptowalne, które nie stworzą problemów sumienia”, ani dla pracowników ochrony zdrowia, ani dla samych osób szczepionych.
Dobrowolność a nie przymus szczepień
Dokument podkreśla jeszcze, że szczepienie nie jest w sposób normalny obowiązkiem moralnym i że, z tego powodu, powinno być dobrowolne. W każdym przypadku, z punktu widzenia etycznego, moralność szczepienia “zależy nie tylko od obowiązku troski o własne zdrowie, ale także od obowiązku dążenia do dobra wspólnego”.
Przy braku innych środków służących powstrzymaniu lub choćby jedynie zapobieżeniu epidemii, dobro wspólne może zalecać szczepienie, zwłaszcza w trosce o najsłabszych i najbardziej narażonych na niebezpieczeństwo. Ci jednakże, którzy ze względu na sumienie, odrzucają szczepionki wyprodukowane z linii komórkowych pochodzących od abortowanych płodów, powinni innymi sposobami profilaktycznymi i właściwymi zachowaniami powziąć kroki dla uniknięcia stania się nośnikami transmisji czynnika infekcyjnego. W sposób szczególny powinni oni unikać wszelkiego zagrożenia dla zdrowia tych, którzy nie mogą zostać zaszczepieni z powodów medycznych lub innej natury, a którzy są osobami najbardziej wrażliwymi.
Czyli nie ma żadnych przeciwwskazań dla wierzących, by w wolności a nie przymusie się zaszczepić.
Polecamy także
#COVID-19 ODDAJ OSOCZE, URATUJ ŻYCIE!



















