Zostają tylko słowa, które żyją
Dziś mija 16 lat gdy świat obserwował jak Jan Paweł II odchodził z tego świata. Do dziś wielu z nas pamięta te wydarzenie. Było w tym coś wzniosłego, poruszającego, osobistego i wzruszającego. Dominowało milczenie, wszelkie komentarze były zbyteczne bo każdy wiedział, że umieranie wymaga ciszy. Każdy miał przekonanie, że odchodzi ktoś wyjątkowy i szczególny. Każdy chciał przy tym wydarzeniu poczuć się lepszym niż był na co dzień. Przy polskim papieżu każdy życiorys wydawał się przeciętny. Dlatego nasz papież był traktowany jako wzór do naśladowania. Po tylu latach pozostały po tym wielkim papieżu nie tyle czyny, co słowa, które zostawił.
Pamiętamy jak bardzo doświadczył okrucieństwa nazizmu i komunizmu. Pamiętamy także jego słowa o demokracji, o której mówił, że pozbawiona wartości zamienia się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm. Chciał przez to powiedzieć, że każdy system rządów i każdy ustrój może być zły i nieludzki gdy usuniemy z niego wartości. Nawet demokracja i wolny rynek pozbawione etyki i moralności mogą stać się nową tyranią. Mówił, że jeśli władza nie odwołuje się do wartości niezmiennych, nienaruszalnych, to każda z czasem staje się wypaczona. Gdy słuchano tych słów w polskim parlamencie nie do końca rozumiano ich znaczenia. Bezkrytyczne zapatrzenie w zdobycze wolnego świata było wówczas powszechne. Wielu traktowało wolność jako cel sam w sobie. Tymczasem wolność okazała się być trudnym wyzwaniem, która może człowieka sprowadzić na manowce. Z czasem okazało się, że ta diagnoza była słuszna.
Zapamiętaliśmy go też za to, że bronił życia ludzkiego od naturalnego poczęcia aż do naturalnej śmierci. Po prostu widział na własne oczy, że totalitaryzm nie szanuje życia człowieka. Nie mógł zachować się inaczej jak być obrońcą życia. Do końca swojego pontyfikatu głosił że godność ludzka jest niezbywalna i każdy ma prawo się urodzić, tak samo jak umrzeć. Gdy zmagał się z chorobą jako człowiek, nie było w tym wstydu, patosu tylko raczej pogodzenie się z chorobą, cierpieniem, słabością. Wszyscy bardzo szanowali jego postawę, gdy dzielnie zmagał się z przeznaczeniem.
Ciężko zapomnieć jego zaangażowanie w sprawy polityczne gdy stawał po stronie słabszych, prześladowanych, gdy używał Ewangelii do wprowadzania pokoju i ładu. I chociaż wielu próbowało z niego zrobić polityka to faktycznie nigdy nie udało się jemu w tę rolę wejść. Potrafił rozmawiać z politykami, którzy byli daleko od nauczania Kościoła. O dziwo miał na nich bardzo duży wpływ stając się autorytetem moralnym i wyrocznią w różnych sprawach. Podkreślał, ze każdy człowiek ma dwa skrzydła, które ciągną go do góry: skrzydła rozumu i wiary. Posługiwanie się tylko jednym z nich nigdy nie nada polotu ludzkim działaniom w pełni. Rzeczywiście, nadeszły czasy rozumu i pogardy dla wiary. Papież uczył: bez wiary rozum cię zgubi, będziesz widział tylko cześć rzeczywistości, na resztę rzeczywistości będziesz ślepy.
Gdy przyjechał do Szczecina w 1987 r. mówił dużo o zmaganiu się z przeciwnościami. Jako symbol tych zmagań opisał żeglarza, który zmaga się wiatrem przeciwnym aby dopłynąć do brzegu. Warto pamiętać, że te słowa w Polsce wciąż ludowej odbierane były jako ciche wsparcie dla walki społeczeństwa z represjami władzy. Słowa te podnosiły na duchu, rodziły nadzieję, dawały wsparcie moralne o słuszności sprawy o jaką walczono w tamtych czasach. Każda taka wizyta papieża w Polsce i słowa wypowiadane przez niego zarówno w 1979, 1983 jak i 1987 r. niewidzialnie zmieniały rzeczywistość. Zawsze po takich pielgrzymkach społeczeństwo było gotowe do kolejnych zrywów w walce o pełną suwerenność.

Co zostało po Papieżu Janie Pawle II? Tylko słowa. Potrafiły one zmieniać mentalność, postawy i myślenie, polityków, społeczeństwa. Dziś zaciera się pamięć o tych ważnych słowach, które zmieniły bieg historii. Niestety, zdarza się, że spotykamy się z coraz większym ostracyzmem osoby Jana Pawła II. Nie ulegajmy złudzeniom, święci zawsze będą krytykowani a ich słowa będą zawsze niewygodne. Dziś podobnie jak wcześniej potrzebujemy autorytetów moralnych, stabilnych osobowości, którzy nie zmieniają zdania przy byle okazji. Takim autorytetem był Jan Paweł II. I te słowa Jana Pawła II dziś też mają moc mimo że czasy się zmieniły i mogą tak samo jak kiedyś zmieniać nas.
Leszek Ślepowroński



















