Przez bardzo długi czas wiele miast Polski, w tym Szczecin, rezygnowały z koszenia trawników. Raz tłumaczono to oszczędnościami, a raz ekologią. Zaprzestanie bowiem koszenia traw miało sprzyjać przeciwdziałaniu suszy. Teraz jednak w całym mieście znów pojawiły się kosiarki. A co z suszą?
Około roku temu władze miasta Szczecina zdecydowały się w imię oszczędności oraz rzekomej troski o ekologię, zrezygnować z koszenia trawników.
Dość szybko Szczecin zamienił się w jedną wielką polną łąkę. Równolegle krążyły dyskusje nad stworzeniem tzw. łąk kwietnych. Te wszystkie zabiegi miały na celu przeciwdziałanie suszy, gdyż w dużych trawach dłużej utrzymuje się wilgoć.
W maju ubiegłego roku szczecińskie stowarzyszenie Ostra Zieleń zwróciło się do prezesów 11 szczecińskich spółdzielni mieszkaniowych, by zrezygnowali z koszenia trawy na terenie swoich nieruchomości.
Owy apel został wystosowany m. in. do mediów oraz szczecińskich spółdzielni mieszkaniowych: „Śródmieście”, „Dąb”, „Kolejarz”, „Wspólny dom”, „Ster”, „Bryza”, „Widok”, „Kielnia”, „Pomerania”, „Morsbud” oraz Szczecińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
W apelu czytamy:
„(…)z niepokojem obserwujemy to, co się obecnie dzieje na szczecińskich trawnikach. Mimo suszy, która trapi Polskę od dłuższego czasu, trawniki wciąż są koszone. Naukowcy alarmują o wysychających rzekach (głębokość Wisły w Warszawie oscyluje obecnie w okolicy 50 cm), płonących lasach (w Biebrzańskim Parku Narodowym spłonęło na początku maja 5.2 tysięcy hektarów ziemi) i innych skutkach zmian klimatu, które wywołują susze.”
W apelu tym przewodnicząca Ostrej Zieleni zwracała uwagę na kryzys globalny spowodowany suszą:
„Mamy do czynienia z kryzysem globalnym, na który odpowiedzieć musimy również lokalnie. Spółdzielnie Mieszkaniowe mogą i powinny przeciwdziałać negatywnym skutkom suszy. Wystarczy aby na swoich terenach zaprzestali Państwo kosić trawniki, które przy braku wody, po skoszeniu zamienią się w pustynię”
Widząc jednak to jak Szczecin za sprawą braku koszenia, sukcesywnie zarasta, radni z Klubu Prawa i Sprawiedliwości apelowali do prezydenta w zbiorowej interpelacji.
W interpelacji czytamy:
„W ostatnich tygodniach mieszkańcy są zaniepokojeni stanem zieleni miejskiej w Szczecinie. Przekazują nam informacje dot. wielu miejsc, w tym parków, skwerów, chodników, pasów zieleni przy jezdniach ograniczających widoczność dla kierowców, w których dochodzi do zachwaszczania miasta i nie ma to nic wspólnego z działaniami proekologicznymi, czy też walką z suszą.”
Jako rozwiązanie problemu, radni zaproponowali wówczas stworzenie w wybranych miejscach tzw. kwietnych łąk miejskich:
„Zieleń pozwala na łagodzenie zjawiska suszy, a przy okazji obniża też temperaturę, którą zawyżają tereny betonowe i wyasfaltowane. W wielu miastach wprowadzono długofalowe programy związane z zakładaniem kwietnych łąk miejskich, które poprawiają nie tylko estetykę miasta, ale także wzbogacają miejski ekosystem powodując oczyszczanie powietrza i gleby z zanieczyszczeń, kumulowanie wilgoci i zwiększanie nawadniania terenów. Walorem takich rozwiązań są niewątpliwie korzyści ekologiczne i adaptacja miast do zmian klimatu.”
Radni zwrócili uwagę na fakt, że w obecnym stanie rzeczy wysokie trawy jedynie psują wizerunek miasta. Zaapelowali również o odrobinę rozsądku.
„W Szczecinie mamy przykład braku pielęgnacji zieleni miejskiej, zdrowego rozsądku, a obecny widok jest przerażający, jak komentują mieszkańcy „zielsko zamiast kwiatów”, „trawa do kolan”, „całe miasto wygląda jak łąka, tylko krowy paść”, „miasto wygląda jak dżungla”, „hodujemy kleszcze”, „pastwisko”. „
Kwietne łąki miejskie jednak nie powstały. Za to po ostatnich ulewach pojawiły się chmary kleszczy i komarów, dla których, jak wiadomo takie wysokie trawy to idealne warunki do życia.
Można się więc domyślać, że po tym jak miasto zaatakowały uporczywe komary i należało wydać pieniądze na odkomarzanie, zdecydowano rozpisać przetarg na koszenie traw. Jak wiadomo z ekonomicznego punktu widzenia i owych oszczędności, koszt koszenia w porównaniu do kilkukrotnego odkomarzania i tak bardziej się opłaca.
I tak od kilku dobrych tygodni na ulicach miasta widzimy pracowników jednej z firm zajmujących się utrzymaniem zieleni. Walka z suszą przegrała z komarami?



















