To były jedne z najtrudniejszych 12 godzin w historii chemicznego potentata. Nagły spadek napięcia w sieci energetycznej spowodował awaryjne wyłączenie dwóch zakładowych elektrociepłowni. Te, w procesie produkcyjnym, mają ogromne znaczenie. Oprócz prądu wytwarzają również potrzebną do produkcji między innymi amoniaku, parę technologiczną. Gwałtowne przerwanie procesów i brak zasilania mógłby spowodować falę nieprzewidzianych zdarzeń i reakcji.
Strategiczny zakład dla regionu
Wielka fabryka chemiczna w Policach to niewątpliwie strategiczny zakład dla regionu i Polic. Nie tylko pod względem wpływów do budżetu, ale i miejsc pracy, oczyszczalni ścieków czy też zasilania energetycznego i ciepłowniczego. W polickich zakładach obecnie działają dwie elektrociepłownie i na potrzeby powstającej nowej inwestycji w tym największym w naszym województwie kombinacie, powstaje 3 elektrociepłownia. Mieszkania zasilane ciepłem systemowym prawie w całości zasilane są z Zakładów Chemicznych. Miejska elektrociepłownia bez tego zasilania nie byłaby w stanie zapewnić ciepła miastu. Ale oprócz wielu korzyści, pomimo wielu zabezpieczeń i działań mających na celu jak największą eliminację niebezpieczeństwa, zakład stanowi również spore zagrożenie.
Analiza przyczyn i skutków wyeliminowała słabe punkty w energetyce
Raport zespołu ds. Zbadania Przyczyn i Skutków Katastrofy Energetycznej jakie powołał Wojewoda Zachodniopomorski Marcin Zydorowicz w 2008 roku nie pozostawia złudzeń. Niewątpliwie największym zagrożeniem mógł być wyciek oparów amoniaku z instalacji w Zakładach Chemicznych Police SA. W tej fabryce w procesie technologicznym wykorzystuje się amoniak w zbiornikach ciśnieniowych i bezciśnieniowych. Nagły zanik napięcia dla instalacji jest bardzo niebezpieczny. W tamtym czasie system zabezpieczający instalację (awaryjne zasilanie) dawało margines zaledwie 4 godzin na interwencję i zorganizowanie zasilania awaryjnego.
Sam Zakład Azotowy jest projektowo wyposażony w rezerwowy agregat prądotwórczy, z którego zasilane są newralgiczne pompy, system sterowania i oświetlenie awaryjne. Sprawdzanie agregatu odbywa się zgodnie z instrukcją jeden raz w miesiącu. Ale już części magazynowe (stokaż Amoniaku) nie posiadał własnego zasilania awaryjnego. Dysponował jedynie akumulatorami, które dawały bezpieczny margines czasu na rozwiązanie problemu zasilania.
Współpraca służb była kluczowym zadaniem
Z pomocą Zakładom ruszyła Straż Pożarna dysponując na miejsce posiadane agregaty prądotwórcze. Z pomocą przyszło również wojsko, które wypożyczyło swój agregat dużej mocy, który zapewnił energię, a przez to bezpieczeństwo instalacji do czasu przywrócenia zasilania.
Do dziś wielu mieszkańców Polic wspomina ten czas życia bez prądu i obaw związanych z napiętą sytuacją w zakładzie. Emerytowani pracownicy kombinatu do dziś w trakcie spotkań wspominają ten dzień. Również kierowcy autobusów wspominają, że w nocy wszystkich pobudziły telefony z zajezdni autobusowej by byli gotowi na jak najszybsze przybycie do bazy, w razie zaistnienia konieczności ewakuacji. Na szczęście nie doszło ani do ewakuacji, ani do żadnych niebezpiecznych wydarzeń. Współpraca Służb Zakładów ze Strażą Pożarną i Wojskiem zaliczyła egzamin na 5.
Dziś, jak wszyscy zapewniają, zarówno Zakłady Chemiczne jak i cała energetyka są odpowiednio zabezpieczone na wypadek podobnych sytuacji związanych z utratą zasilania. Z tego wydarzenia wszystkie służby wyciągnęły wnioski i dokonano niezbędnych inwestycji, na wypadek tak nieprzewidzianego zdarzenia jakim był nagły brak zasilania w całym regionie. Blackout pokazał wszystkim, jak ważnym czynnikiem dla współczesnego życia jest energia elektryczna.
Polecamy także:
Wyłączą sygnalizację na dużym skrzyżowaniu w Centrum
Wielki powrót Biegu Korczaka
Misterium Męki Pańskiej w szczecińskim Seminarium Duchownym



















