Byli bici, gwałceni, rzucani o ścianę i zmuszani do siedzenia w lodowatej wodzie. Za koszmar chłopców (wówczas 7 i 9 lat) została już skazana ich matka i jej konkubent. Wydarzenia miały jednak miejsce pod okiem kuratorek i pracownic socjalnych. Prokuratura oskarża je o niedopełnienie obowiązków.
Piekło zgotowane przez matkę i konkubenta
Sprawa wyszła na jaw w marcu 2016 roku, kiedy jeden z chłopców trafił do koszalińskiego szpitala w stanie krytycznym. Za koszmar dzieci (wówczas 7 i 9 lat) odpowiedzialna była ich własna matka i jej konkubent. Chłopcy byli bici pięściami i pasem, kopani i rzucani o ściany. Zmuszano ich m.in. do wielogodzinnego siedzenia w wannie z zimną wodą, jedzenia surowego mięsa czy zlizywania jogurtu z podłogi. Mężczyzna ponadto dopuszczał się na nich gwałtów, zamykał w bagażniku auta i kazał godzinami klęczeć z podniesionymi rękami.
-Działanie sprawców charakteryzuje wyjątkowa brutalność, okrucieństwo, bestialstwo, a gwałt na małoletnich był odrażający, perwersyjny i sadystyczny – pisała w specjalnym komunikacie Prokuratura Krajowa.
W grudniu 2018 r. Sąd Okręgowy w Koszalinie skazał matkę Katarzynę Więckowską na 15 lat pozbawienia wolności, a jej partnera Marka Kwiatkowskiego na 25 lat (sąd zezwolił na ujawnianie nazwisk i wizerunków). Prokuratura uznała jednak, że taki wymiar kary dla mężczyzny, który był oskarżony m.in. o usiłowanie zabójstwa i zgwałcenie, jest zbyt łagodny. Tego samego zdania był Sąd Apelacyjny w Szczecinie, który uchylił wyrok w tej części i przekazał sprawę z powrotem do koszalińskiego sądu. Tym razem Marek Kwiatkowski usłyszał wyrok dożywotniego pozbawienia wolności, z możliwością ubiegania się o przedterminowe warunkowe zwolnienie dopiero po 35 latach (regułą jest 25 lat). Na skutek apelacji wniesionej przez obrońców nieznacznie zmniejszono wyrok Katarzyny Więckowskiego (na 14 lat pozbawienia wolności), uznając że głównym sprawcą koszmaru chłopców był jej partner.
Wszystko pod okiem kuratorek
Co najbardziej zatrważające – wydarzenia te miały miejsce w hotelu prowadzonym przez Ośrodek Wspierania Dzieci i Rodziny w Drawsku Pomorskim. Prokuratura nie może dać wiary, że takie okrutne traktowanie nie zostało przez nikogo zauważone i uważa, że za niedopełnienie swoich obowiązków powinny odpowiedzieć jeszcze dwie kuratorki i dwie pracownice socjalne.
Sąd Okręgowy w Koszalinie podtrzymał jednak uniewinniający kobiety wyrok sądu I instancji. Prokuratura twierdzi, że sąd niewłaściwie ocenił materiał dowodowy. W Sądzie Najwyższym złożona została skarga kasacyjna.
Polecamy także:
- Kapustka przed spotkaniem z Pogonią: „Po prostu wygramy ten mecz”
- Sławomir Nitras skomentował wniosek o uchylenie mu immunitetu



















