Fryga miała być „atrakcją Szczecina”, jednak zaczęła się rozsypywać już chwilę po jej odsłonięciu. Zdemontowano ją nieco ponad rok później. Na rzeźbę, która wzbudzała wiele kontrowersji, miasto wydało ogromne pieniądze. Ile udało się odzyskać?
Kontrowersyjna rzeźba z Placu Zamenhofa
Każdy szczecinianin pamięta Frygę. Rzeźba wykonana z polimerobetonu w jaskrawych żółto-czerwonych barwach stała przy Placu Zamenhofa od 22 października 2015 roku. Powstała z inicjatywy klubu 13 Muz w ramach projektu MONUMENTO. Celem było „zwiększenie atrakcyjności przestrzeni publicznej w Szczecinie” poprzez tworzenie nowoczesnych instalacji artystycznych.
Niewątpliwie Fryga stała się miejską atrakcją, niestety nie w dobrym tego słowa znaczeniu. Wiele osób podawało w wątpliwość jej walory artystyczne i estetyczne. Szybko okazało się też, że konstrukcja rzeźby jest wadliwa. Pojawiały się pęknięcia i szczeliny, których nie było sposób usunąć, mimo licznych napraw.
Ostatecznie podjęto decyzję o usunięciu Frygi. Podczas demontażu w dniu 18 grudnia 2016 roku całkowicie rozleciało się osiem elementów i metalowy trzon rzeźby. Jej resztki trafiły do magazynu ZDiTM na Krzekowie. Był to nie tylko koniec kontrowersyjnego monumentu, ale także koniec projektu MONUMENTO w Szczecinie.
– Jest to pewien symbol. Symbol tego, jak dysponuje się środkami publicznymi – komentował szczeciński radny Dariusz Matecki.
Miasto odzyska część pieniędzy wydanych na Frygę
Od dłuższego czasu przed Sądem Okręgowym w Krakowie toczył się spór między klubem 13 Muz i miastem a wykonawcą, który odpowiadał za wadliwe wykonanie rzeźby. Chodziło o ok. 200 tys. zł, które miasto wydało na wynagrodzenie za usługę i demontaż. Do tego doszły jeszcze odsetki ustawowe.
Po latach doczekaliśmy się końca procesu. Ostatecznie pozwany musi zwrócić 79 950 zł z ustawowymi odsetkami za opóźnienie liczonymi od 14 lutego 2017 roku do dnia zapłaty. Miasto nie odzyska jednak pieniędzy za demontaż Frygi.
Wyrok nie jest prawomocny, co oznacza, że każda ze stron może się od niego odwołać.
Polecamy także:
Szczecinek: Listonosz dorabiał w godzinach pracy sprzedając… narkotyki



















