
Jaki wpływ na nasze życie mają media społecznościowe? Zapewne zdecydowana większość z nas odpowie, że dzięki nim możemy utrzymywać stały kontakt z rodziną czy znajomymi praktycznie na całym świecie. Możemy dzielić się zdjęciami, filmikami, tworzyć relacje pokazujące co ciekawego w danej chwili robimy. Dzięki komentarzom zamieszczanym pod wspomnianymi zdjęciami czy filmami, jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi znajomymi.
Media społecznościowe wykorzystujemy także w celach zawodowych. Za ich pomocą możemy nie tylko informować o działaniach naszej firmy, ale także budować więź z naszymi klientami. Z kolei celebryci albo sportowcy zakładają swoje profile, aby pozostać w stałym kontakcie ze swoimi fanami lub kibicami, dzięki czemu jeszcze bardziej zwiększają swoją popularność. Także media tradycyjne, dostosowując się do nowych technik rozpowszechniania informacji, dzięki mediom społecznościowym, mogą jeszcze szybciej przekazywać wiadomości oraz zachować stały kontakt ze swoimi czytelnikami czy telewidzami.
Ponadto prowadząc w ciekawy sposób swój profil, część osób może realizować swoją chęć „bycia zauważonym”, gromadząc coraz więcej tzw. lajków, a także znajomych lub osób obserwujących. Patrząc na wymienione możliwości mediów społecznościowych, trudno się dziwić, że cieszą się tak dużą popularnością.
Ludźmi, którzy chyba jak nikt inny dostrzegli możliwości jakie oferują media społecznościowe są z pewnością politycy. Kiedyś polityk był „skazany” na łaskę lub niełaskę mediów tradycyjnych. Dziennikarz mógł wspomnieć lub nie o danej partii oraz o konkretnym polityku. Mógł przedstawić dane ugrupowanie lub polityka w sposób negatywny, neutralny lub pozytywny. Zanim pojawiły się media społecznościowe, tzw. media tradycyjne miały dużą siłę oddziaływania, gdyż to na podstawie ich materiałów, zdecydowana większość ludzi kształtowała swoje preferencje polityczne. W takiej sytuacji politycy nie mieli wyjścia i musieli zabiegać o zainteresowanie mediów i dbać o to, aby ich przedstawić w dobrym świetle.
Pojawienie się mediów społecznościowych dużo zmieniło. Politycy w znacznym stopniu uniezależnili się od mediów tradycyjnych. Nie są już „skazani” na oczekiwanie, aż jakiś dziennikarz ich zauważy, a za jego pośrednictwem dostrzeże ich także potencjalny wyborca. Dużej części polityków, dzięki umiejętnemu poruszaniu się w mediach społecznościowych, udało się pominąć pośredników między nimi a wyborcami, jakim są dziennikarze. Teraz politycy mogą bezpośrednio nawiązywać i utrzymywać kontakt ze swoimi zwolennikami, relacjonować im swoje działania oraz przekazywać wszelkiego rodzaju informacje. Z kolei wyborca może okazywać wobec danego polityka swoje poparcie lub niezadowolenie.
Jednak bardzo łatwo można wpaść w pułapkę stwierdzając, że w takiej sytuacji media tradycyjne nie są nam potrzebne. Jest to o tyle niebezpieczne, gdyż należy pamiętać, że polityk na swoim profilu będzie kreował przekaz w taki sposób, żeby pokazać się zawsze w dobrym świetle. Natomiast media tradycyjne mają obowiązek prezentować informacje o danym polityku czy ugrupowaniu w sposób całościowy, pokazując zarówno te pozytywne jak i negatywne skutki ich działalności politycznej.
Ponadto ciemną stroną mediów społecznościowych jest od dłuższego już czasu wszechobecny w nich hejt. Mowa nienawiści, pogarda wobec drugiego człowieka stała się niemal wizytówką mediów społecznościowych. Co gorsze, powoli zaczyna się to wymykać z pod kontroli i przekładać na życie w świecie rzeczywistym.
Dochodzi wręcz do odczłowieczania osób ze względu na poglądy, wykonywany zawód lub instytucję w której pracują. Ten przemysł pogardy jaki towarzyszy mediom społecznościowym, niejednokrotnie jest umiejętnie podsycany przez niektórych polityków, którzy widzą w tych działaniach możliwość zdobycia kapitału politycznego.
Ofiarami wspomnianego hejtu padają m.in. dziennikarze, którzy starają się rzetelnie wykonywać swój zawód, aby przekazać społeczeństwu możliwie pełne informacje, zwłaszcza te, które politycy tak bardzo chcą ukryć. Hejt jaki rozpętał się w mediach społecznościowych na niektóre stacje, m.in. telewizyjne, doprowadził m.in. do pobicia dziennikarza z TVP, który wykonywał swoją pracę.
Coraz częściej można spotkać hejt wobec różnego rodzaju instytucji, w tym m.in. wobec Kościoła katolickiego. Już dawno Kościół katolicki nie był tak mocno atakowany i obrażany jak obecnie. Doszło nawet do tego, że kiedy w naszym mieście miał miejsce akt profanacji miejsca kultu religijnego, jakim jest budynek kościoła, to niektóre osoby pełniące funkcje publiczne nie tylko nie zareagowały krytycznie na hejt jaki został skierowany w stronę Kościoła katolickiego w mediach społecznościowych, ale jeszcze próbowały tłumaczyć sprawców.
Równie wielki hejt można było zaobserwować w mediach społecznościowych, kiedy mowa była o budowie kościoła na szczecińskim osiedlu „Nad Rudzianką”. To, że część mieszkańców osiedla była przeciwna budowie, nie oznacza, że można obrażać uczucia religijne osób wierzących. Z falą hejtu spotkała się nawet informacja o poświęceniu krzyża w miejscu budowy kościoła. Tu również część osób pełniących funkcje publiczne nie zareagowała.
Pojawienie się mediów społecznościowych z pewnością ułatwiło nam życie. Jednak nie wykorzystujmy ich do szerzenia mowy nienawiści.



















