Mijają miesiące od feralnego zdarzenia z udziałem marszałka województwa Olgierda Geblewicza i nic się nie dzieje. Obecnie sprawą zajmuje się prokuratura. Marszałek mimo upływu czasu nie został nadal przesłuchany. Sam zainteresowany tak jakby bagatelizuje całą sprawę, mówiąc iż jest to sprawa z „tłem politycznym”.
Marszałek Olgierd Geblewicz kilka miesięcy temu był uczestnikiem zdarzenia drogowego na drodze ekspresowej S3. Auto osobowe marki Skoda, którym kierował marszałek, wjechało na pas prawy i nagle zaczęło hamować, doprowadzając do zagrożenia drogowego, a także niebezpiecznej kolizji. Gdyby nie profesjonalne umiejętności kierowcy tira marszałek mógłby nawet nie przeżyć wypadku.
Szczecin: Wszczęto dochodzenie ws. kolizji marszałka Geblewicza
Sprawę bada Prokuratura Okręgowa
Sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa. Obecnie postępowanie prowadzone jest w sprawie z art. 160 kodeksu karnego. Dotyczy on narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia. Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat trzech.
„Trwają przesłuchiwania świadków. Na tę chwilę nie przesłuchano jeszcze pana marszałka Geblewicza, nie mam takiej informacji.”– tłumaczy prokurator Alicja Macugowska-Kyszka, rzecznik prokuratury okręgowej w Szczecinie.
Geblewicz zabiera głos ws. kolizji z jego udziałem
Zapytany o to, czy po wypadku ma jakąś refleksję gdyż do tej pory nie udzielił wywiadu, by przedstawić swój punkt widzenia stwierdził:
„I nie udzielę dopóki sprawa się nie zakończy. Ja jeszcze nie zostałem przesłuchany w tej sprawie. Niejednokrotnie deklarowałem wobec policji jak i prokuratury, że to uczynię.”
„Nie będę tego komentował do czasu gdy ta sprawa się nie zamknie” – dodał
Marszałek Olgierd Geblewicz zamiast przyznać się do błędu, doszukuje się tzw. drugiego dna:
„Wiem jedno. Na polecenie prokuratora krajowego sprawą zajął się prokurator. Bo stłuczkami prokuratorzy na co dzień się nie zajmują.”
Ponadto dla potwierdzenia swojej tezy wskazuje konkretny moment gdy jego sprawą zaczął interesować się prokurator. Według niego ta sprawa ma „tło polityczne”:
„Stało się tak kiedy okazało się, ze kierowcą nie jest „Jan Kowalski” tylko ja. W związku z tym jeśli Pan nie widzi tutaj jakiegokolwiek tła politycznego to ja o tym Panu mówię, bo to są fakty.”
W swoich twierdzeniach marszałek Geblewicz idzie jeszcze dalej i sugeruje, iż cała ta sprawa jest stworzona na konkretne zamówienie:
„Ja z faktami nie dyskutuję, ja je stwierdzam. Ta sprawa była na etapie analizy odpowiedzialności uczestników ruchu drogowego przez policję i została jej odebrana i skierowana do prokuratury z jasną przesłanką czy wskazaniem tego z jakiego paragrafu należałoby Pana Geblewicza ścigać. „
Wszystko zaczęło się od filmiku
Przypominamy, iż chodzi o zdarzenie do którego doszło w czerwcu na na drodze S3 w Kliniskach. Po tym zdarzeniu internet obiegł film nagrany przez kierowcę tira, ukazujący przebieg wypadków.
Na filmie wyraźnie widać, że dwa tiry wyprzedzają się, blokując oba pasy ruchu. W momencie gdy tir zjechał na prawy pas, nagle pojawia się Skoda, która też zjeżdża na prawy pas. Widać także wyraźnie, że skoda gwałtownie hamuje i chwilę potem uderza w nią tir. Po chwili ze Skody wychodzi wyraźnie zdenerwowany kierowca. Okazuje się nim być Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz.
Godnym uwagi jest fakt, iż kierowca tira został przesłuchany praktycznie kilka dni po całym zdarzeniu. Marszałek Geblewicz natomiast nadal nie.



















