Nie milkną echa otwarcia i tego, co po otwarciu się wydarzyło na obwodnicy Gryfic. Droga, która nic nie zmieniła.
Tydzień po otwarciu “prawie obwodnicy” Gryfic, po którym doszło do tragicznego w skutkach wypadku, pojechaliśmy sprawdzić jak wygląda sytuacja na miejscu.
Miejsce wypadku ciągle jeszcze nie posprzątane. Znak w rowie, bariery pokrzywione, a nasyp nosi ślady kolizji. Płonące znicze przypominają o tragedii. Znak ustąp pierwszeństwa (który leży w rowie) zastąpiono znakiem STOP. Jak informuje zarządca drogi, to tylko na czas usunięcia szkód.
Kierowcy mówią, że ten znak powinien już tu zostać na stałe. Ponadto sugerują, że bariery ograniczają widoczność, przez co nawet miejscowi wolą jeździć po staremu.
Mamy nadzieję, że prokuratura z pomocą ekspertów wyjaśni oznakowanie i infrastrukturę nowej drogi i zastosuje najbezpieczniejsze rozwiązanie.
Wyróżnikiem tej drogi są wystające pianki uszczelniające na krawędzi drogi. Sprawia to wrażenie ogólnego niechlujstwa. Trudno nie odnieść wrażenia, że pianką maskowano fuszerkę. Kiedyś zalewano smołą, dziś pianką. Ponadto, co zauważyliśmy po opadach, pianka utrudnia odpływ wody z drogi (zatrzymuje wodę na jezdni). Przyglądając się temu cokolwiek dziwnemu rozwiązaniu, wygląda to tak, jakby ktoś przyoszczędził na kosztach. Jaki był cel tego piankowania, które nie wygląda estetycznie i zatrzymuje wodę? Nie wiemy.
Czy to była oficjalna uroczystość?
Na otwarciu, które przebiegało w bardzo luźnej atmosferze, (dla mieszkańców zbyt luźnej) panowie pozwalali sobie na dziwne zachowania i szczerość. Poseł Łącki przyznał się do jeżdżenia po zamkniętej dla ruchu drodze, co sprawiło mu dużo radości nawet w momencie opowiadania o tym. Marszałek Geblewicz, partyjny kolega, szybko na obronę dodał, że posła chroni immunitet.
To zbulwersowało część mieszkańców, których pytaliśmy w Gryficach o obwodnicę i to, co w dniu otwarcia się wydarzyło.
Pani Katarzyna z Gryfic na samą myśl się poirytowała.
Nie byłam tam na miejscu, ale oglądałam filmy z otwarcia. No co można powiedzieć?! wstyd i obciach na całą Polskę. Wyglądali jakby sobie w trakcie imprezy wyskoczyli na otwarcie i nie potrafili już zachować się na oficjalnej uroczystości. Zrobili sobie imprezkę partyjną i używanie z władz lokalnych. To było bardzo nie ładne zachowanie pana Geblewicza. Chełpił się tym, że w końcu coś tu dorzucił i jeszcze wypomina zaangażowanie samorządom lokalnym. Pana radnego to już w ogóle szkoda komentować.
Pan Grzegorz z kolei odniósł się do faktu rzekomego wyprowadzenia ruchu z miasta.
Bzdura jakich mało. Ruch jaki w mieście był taki jest, Mało kto obwodnicą jeździ. Po pierwsze krótka i niedokończona obwodnica nie jest opłacalna i atrakcyjna dla kierowców. Po drugie trudno na nią trafić. Jest nieoznakowana w Gryficach. Także ruch jak był tak i jest nic się nie zmieniło pod tym względem. A czy bezpieczna? Ja bym polemizował. Przede wszystkim bez połączenia jej z drogą na Płoty czyli kolejnym fragmentem, droga nie ma sensu.
To jest argument, który był wypowiadany przez wszystkich pytanych. Jak jej nie dokończą to pieniądze wywalone w błoto. Jadąc do Gryfic a i w samych Gryficach brak jest oznakowania obwodnicy. Nic ta droga nie zmienia. A pan Geblewicz sam dał do zrozumienia, że mało realne jest wybudowanie przedłużenia do drogi na Płoty przez najbliższe 5 lat. To właśnie od drogi do Płot trzeba było zacząć. To tam jest największe natężenie i główny potok pojazdów. Sam burmistrz o tym mówił na otwarciu, że mieszkańcy krytykowali władze za to, że nie zaczęli budowy obwodnicy od tamtej strony.

























