Na warszawskim Lotnisku Chopina, funkcjonariusze Mazowieckiej Krajowej Administracji Skarbowej przechwycili 60 fiolek z żółcią niedźwiedzia, którą próbowała wwieźć do kraju podróżująca z Chin kobieta. Żółć ta, zgodnie z przekonaniami tradycyjnej medycyny chińskiej, ma właściwości lecznicze. Jednakże pasażerka nie miała wymaganych dokumentów do legalnego przewozu tej substancji, objętej międzynarodową konwencją CITES, chroniącą zagrożone gatunki.
Pracownica celna, pełniąca służbę na lotnisku, zwróciła uwagę na kobietę idącą korytarzem przeznaczonym dla osób nie mających nic do zgłoszenia i skierowała ją do kontroli. Podczas przeszukania bagażu odkryto, że przewożone fiolki zawierały sproszkowaną żółć niedźwiedzia, zakupioną w chińskiej aptece jako lek na wątrobę dla znajomego.
Aneta Bulik, koordynator ds. CITES przy Izbie Administracji Skarbowej w Warszawie, podkreśliła, że międzynarodowy przewóz produktów pochodzących od niedźwiedzi, takich jak ich żółć, wymaga specjalnych zezwoleń, ze względu na ochronę tych zwierząt przed wyginięciem. Tradycyjna medycyna chińska ceni żółć niedźwiedzia za jej lecznicze właściwości, co niestety przyczynia się do drastycznego spadku populacji tych zwierząt w naturze i powstania ferm, gdzie niedźwiedzie są hodowane w trudnych warunkach, wyłącznie w celu pozyskania żółci.



















