Szczecin: OtwieraMY to akcja, która w ostatnim czasie zyskała sporą popularność wśród restauratorów oraz właścicieli barów i innych punktów gastronomicznych. Legalność tego typu decyzji budzi spory. Sami przedsiębiorcy z branży gastronomicznej podkreślają często, że ich sytuacja jest po prostu bardzo zła i muszą się ratować tego typu ruchami. W naszym regionie do akcji postanowiły dołączyć do tej pory trzy lokale, które słynęły przed pandemią z serwowania dań na miejscu. Dziś ponownie mają zamiar wrócić do dawnego typu swojej działalności. Jak to uzasadniają?
Akcja „OtwieraMY” w Szczecinie
OtwieraMY to inicjatywa przedsiębiorców, która budzi mieszane uczucia w społeczeństwie. Ograniczenie działalności lokali gastronomicznych jest spowodowane przede wszystkim wzrostowi zakażeń na koronawirusa w Polsce. W tym czasie właściciele robili wszystko, aby utrzymać swoje firmy na powierzchni. Część z nich zaczęła stawiać przede wszystkim na dowóz dań prosto pod drzwi klienta. Niestety z relacji części przedsiębiorców wynika, że jest to opcja, która nie wystarczy, aby osiągnąć przetrwanie w tych trudnych czasach.
Z tego właśnie powodu, niektórzy przedsiębiorcy zaczęli wbrew zakazowi otwierać swoje lokale. Niektórzy zaczęli używać kreatywnej interpretacji przepisów i w ten sposób zaczęli przyjmować klientów. Mimo wszystko części z nich ma już dosyć używania forteli. Rośnie grupa niepokornych, którzy nie mają zamiaru przestrzegać zakazów. Już dziś zapowiadają ponowne przyjmowanie gości. Wśród nich są także przedsiębiorcy z naszego regionu. Do tej pory były tylko dwa lokale, lecz dziś swój bunt zapowiedział Shrimp House w Szczecinie.
– Czekanie potrafi być irytujące, dlatego otwieramy się dla Was — ogłosili przedstawiciele restauracji w mediach społecznościowych.
Lokal ma zostać otwarty 30 stycznia. Od tego czasu przyjęcie gości ma się odbywać wyłącznie w weekendy.
Wcześniej do akcji dołączyły dwa inne lokale ze Szczecina oraz okolic.
Źródło: Facebook



















