Przed szczecińskim sądem rozpoczął się proces 17 – latka, który w ośrodku wychowawczym w Rewalu zranił nożem współwychowanka. Nastolatek zapewniał, że nie chciał nikogo zabić, ale koledzy źle go traktowali, a nikt nie chciał mu pomóc.
Działał w zamiarze ewentualnym
Do zdarzenia doszło w grudniu ubiegłego roku w Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym w Rewalu. Obaj wychowankowie sprzątali kuchnię, kiedy starszy z nich zaatakował nożem młodszego. Chłopak natychmiast został obezwładniony przez pracowników ośrodka i zatrzymany po przyjeździe policji.
Rannemu 15 – latkowi udzielono pomocy medycznej. Wiktor doznał ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci uszkodzenia jelita cienkiego. Piotr J. został natomiast oskarżony o działanie w zamiarze ewentualnym pozbawienia życia. Prokuratura uznała, iż sprawca nie dążył do zabicia kolegi, ale wymierzając mu cios nożem musiał sobie zdawać sprawę z takiej ewentualności – a więc godził się na skutek w postaci śmierci. Przyznano jednak, że 17 – latek z racji upośledzenia umysłowego i zaburzeń zachowania miał znacznie ograniczoną zdolność do kierowania swoim postępowaniem.
Ze względu na to, iż sprawca ukończył już 17 r.ż. może odpowiadać tak samo jak dorosły.
Chciał się zabić, bo koledzy źle go traktowali
Piotr J. nie chciał ponownie składać wyjaśnień. Przyznał się do winy, a sąd odczytał jego wcześniejsze wyjaśnienia.
Nastolatek opowiedział o swoich problemach, które pogłębiły się podczas pobytu w ośrodku, gdzie był źle traktowany przez współwychowanków. Przyznał się też do próby samobójczej. Powiedział, że kilkukrotnie pisał do sądu z prośbą o umieszczenie go w szpitalu psychiatrycznym, ale dyrekcja nie wysyłała pism. W ośrodku zgłaszał się również do pedagoga i psychologa. Nikt nie był jednak skory do pomocy.
-Mówiły, że dam radę, wytrzymam i będzie wszystko w porządku – opowiadał 17 – latek.
Piotr J. zapewniał, że nie miał zamiaru zabić Wiktora. Podczas sprzątania kuchni 15 – latek miał mu dokuczać – najpierw kazał pomagać w swoich obowiązkach, a potem szydził z jego zachowania, nazywając starszego kolegę „nienormalnym”. Nastolatek miał akurat w ręku nóż, którym czyścił blat z pozostałości ciasta. To nim dźgnął Wiktora.
-To był impuls, to były nerwy, po prostu chciałem zakończyć tę rozmowę – tłumaczył.
Polecamy także:
- Skatowana przez rodziców 3 latka z Torunia w stanie krytycznym!
- Czachów: Wspaniała nobilitacja jednostki OSP [ZDJĘCIA]



















