Szczecin: Ucięli głowę i zjedli części ciała ofiary? Sąd zakończył postępowanie

0

Pięciu oskarżonych miało zabić mężczyznę, upiec części jego ciała i zjeść. Sprawa sprzed 20 lat wreszcie będzie miała swój finał. Sąd Okręgowy w Szczecinie ogłosi wyrok 27 września. 

Do wstrząsających wydarzeń miało dojść między lipcem a październikiem 2002 roku w okolicach wsi Łasko pod Choszcznem i  w Strzelcach Krajeńskich. Robert M., Sylwester B., Rafał O. i Janusz S. zostali oskarżeni o pobicie i uwięzienie nieznanego mężczyzny, którego następnie mieli zabić ze szczególnym okrucieństwem, tj. ucinając mu głowę. Po wszystkim pocięli ciało, a jego części upiekli i zjedli – ten „rytuał” miał dać im pewność, że nikt nie złamie zmowy milczenia. W zbrodnię miał być zamieszany również Zbigniew B., który zmarł w 2017 roku.

Najdziwniejsze w całej sprawie jest to, że ciała ofiary nigdy nie odnaleziono, a nawet nie wiadomo kim była.

Zeznania Rafała O.

Oskarżonych pogrążyły przede wszystkim zeznania jednego z nich. Rafał O. twierdził, że w 2002 roku spotkał we wsi Kołki Roberta M., Zbigniewa B., Janusza S. i „mężczyznę z Zielonej Góry”, z którymi udał się do lokalu we wsi Łasko, gdzie wspólnie spożywali alkohol. W pewnym momencie Robert M. miał zawołać jednego z klientów baru (w wieku ok. 30-40 lat) i uderzyć go w twarz. Następnie zaprowadził go do samochodu i wywiózł nad jezioro we wsi Ługi (woj. lubuskie). Na miejscu doszło do kłótni, a Robert M. miał się zwrócić do Zbigniewa B. ze słowami: „Wiesz, co masz robić”. Ten złapał za nóż i poderżnął mężczyźnie gardło tak mocno, że niemal oddzielił głowę od reszty szyi. Potem rozpalił ognisko, upiekł części ciała i kazał zjeść zgromadzonym.

Rafał O. w trakcie pierwszej rozprawy nie potwierdził jednak swoich słów i odmówił odpowiedzi na pytania. Prokurator Hubert Kołtuniak, w rozmowie z PAP, stwierdził jednak, że to nic nie zmienia, ponieważ prokuratura jest w posiadaniu nagrań z mieszkania Rafała O., w których ten nie wiedział. Oskarżony, podczas zakrapianych imprez, opowiadał swoim sąsiadom o szczegółach zabójstwa. Ponadto, dowodem są również zeznania złożone na etapie postępowania przygotowawczego i szczegóły zdradzone podczas eksperymentów procesowych. Jeden ze świadków miał też przyznać, że identyczną historię opowiadał Janusz S.

Co prawda ciała denata nigdy nie odnaleziono, ale jezioro Osiek jest sporym zbiornikiem wodnym o mulistym dnie. Prokurator Kołtuniak przyznał, że sprawa jest dziwna, ponieważ zdarzają się przypadki, w których nie odnaleziono zwłok, jednak co do zasady ofiara jest znana. W tej sytuacji jedynym wytłumaczeniem jest to, że zaginięcie mężczyzny nigdy nie zostało zgłoszone.

Czy faktycznie doszło do zbrodni?

Zdaniem obrońcy Roberta M. mec. Jana Widackiego, nie należy wierzyć w historię Rafała O., ponieważ jest on osobą upośledzoną umysłowo i cierpiącą na chorobę alkoholową. Podkreślono również, że w reportażach telewizyjnych przyznawał, iż oskarżał pozostałych mężczyzn pod presją policji. Obrońca zwraca też uwagę na fakt, iż kilku świadków stwierdziło w sądzie, że nie są pewni co usłyszeli od Rafała O., a co w mediach.

Z kolei adwokat Rafała O. mec. Jerzy Synowiec jest przekonany, że jego klient nie byłby w stanie wymyślić podobnej historii. Jego zdaniem do zbrodni faktycznie doszło, jednak Rafała O. nie można oskarżyć o dokonanie zabójstwa.

Prokurator domagał się kary dożywotniego pozbawienia wolności dla Roberta M., 25 lat dla Janusza S. i Sylwestra B. oraz 14 lat dla Rafała O. Obrońcy wnosili o uniewinnienie. Ogłoszenie wyroku zostało odroczone do 27 września.

Polecamy także:

Skomentuj artykuł!
- Bezpłatna pomoc prawna -Bezpłatna Pomoc Prawna na Pomorzu Zachodnim

SKOMENTUJ:

Wpisz swój komentarz
Wpis swoje imię