Pan Marek wrócił do domu w odpowiednim momencie. W ostatniej chwili udało mu się wynieść z płonącego domu narzeczoną i psa. Niestety na tym koniec pozytywów, ponieważ para w płomieniach straciła dorobek całego życia.
Pani Wioletta i Pan Marek doczekali się wymarzonego domu. Niestety jakiś czas temu bezpowrotnie stracili dorobek. Właściciel wracał właśnie z drugiej zmiany w pracy, gdy zobaczył kłęby dymu unoszące się w okolicy. Przerażony mężczyzna zaczął biec w stronę swojej posesji.
Na miejscu okazało się, że potwierdziło się najgorsze – płonął jego dom. Przez płomienie nie mógł dostać się do środka, więc bez zastanowienia zburzył ścianę i ruszył na ratunek swojej narzeczonej.
– Wyniosłem moją kobietę na rękach, tak jak stała – w piżamie, bez butów, bez niczego. Zabrałem również naszego psa. Zacząłem wołać o pomoc i wynosić wszystko co się da – opowiada Pan Marek.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że dom został celowo podpalony. Poszkodowani nie mają jednak wrogów i do tej pory nie mieli żadnych problemów w miejscu zamieszkania.
Od czasu pożaru Pani Wioletta i Pan Marek przebywają u znajomej, ale będą musieli szukać mieszkania na wynajem. Nie mają niczego – ubrań, kosmetyków, a nawet jedzenia. Liczy się dla nich każda złotówka, która pozwoli na powrót do normalnego życia.
Każdy może wesprzeć ich zbiórką TUTAJ.
Jeśli jesteś ofiarą przestępstwa, zgłoś się do Ośrodka Pomocy Pokrzywdzonym Przestępstwem i skorzystaj z bezpłatnej pomocy prawnej, psychologicznej oraz ze wsparcia materialnego.
Szczeciński Ośrodek Pomocy znajduje się przy ul. Energetyków 10. Kontakt pod numerem telefonu 663 606 609.
Więcej informacji znajdziesz TUTAJ.
Polecamy także:
„Karzeł” pomógł zatrzymać poszukiwanego 20-latka
Krótka historia święta zakochanych



















