W jednym z szczecińskich przedszkoli znajdującym się przy ulicy Romera na osiedlu Zawadzkiego, zapadła decyzja dyrekcji o ściągnięciu krzyży ze ścian placówki. Wywołało to oburzenie wśród rodziców, a także reakcję ze strony środowisk kościelnych.
Sprawę nagłośniło dwoje szczecińskich radnych Agnieszka Kurzawa oraz Krzysztof Romianowski. Dostali oni zgłoszenie w tej sprawie od oburzonych całą sytuacją rodziców. Warto wspomnieć, że ponad 80 procent dzieci, które uczęszczają do placówki, bierze czynny udział w lekcjach religii. Sprawa lotem błyskawicy obiegła wszystkie lokalne oraz ogólnopolskie media. W sprawie wypowiedział się również arcybiskup Andrzej Dzięga, a także przedstawiciele środowisk kościelnych, którzy nie kryją swego oburzenia działaniem dyrekcji.
– W jednej sali krzyż został umieszczony za szafą, w całkowicie niewidocznym miejscu, w drugiej krzyż zawieszono na tablicy korkowej. Takie to wyznaczono „godne” miejsca, na tak ważny symbol dla osób wierzących. Okazało się, że decyzja o przeniesieniu krzyży była podyktowana telefonem jednego rodzica – powiedziała radna Kurzawa.
W tym miejscu warto przypomnieć akcję pod hasłem „Kogo boli Krzyż” jaką prowadzi stowarzyszenie Fidei Defensor. Ma ona na celu uświadomienie ludziom tego, że hałaśliwa mniejszość próbuje narzucać swój sposób myślenia zastraszonej większości. W bardzo dobry sposób opisuje to poniższy film.
Kampania doskonale oddaje tło dla całej sytuacji jaka ma miejsce w szczecińskim „Zaczarowanym przedszkolu”. Tutaj również większość ludzi godzi się na uczęszczanie dzieci na lekcje religii, więc śmiało można domniemywać, że tym samym akceptuje obecność krzyża w przestrzeni publicznej.
W sieci trwa otwarta wojna jedni krzyża bronią, inni atakują. Przerażające jest to, że ludzie którzy zazwyczaj jak z rękawa sypią komentarzami o tolerancji i poszanowaniu drugiego człowieka, nie potrafią uszanować woli większości. Tak właśnie zachowuje się radny Koalicji Obywatelskiej Przemysław Słowik, który na jednym ze swoich profili w mediach społecznościowych napisał:
– Krzyż najbardziej boli po prawej stronie. Tak bardzo, że od dwóch dni trwa absurdalna nagonka na Dyrektorkę publicznego przedszkola w Szczecinie, która zwyczajnie zmieniła miejsce krzyży eksponowanych w miejscu do tego nie przeznaczonym – skomentował radny.
Jak widać według Przemysława Słowika wszystko jest w jak najlepszym porządku. Pokazuje to jedynie brak poszanowania dla wiary i tradycji większości ludzi, którzy korzystają z tej placówki. To jest doskonały przykład, kiedy poprzez idiotyczne wypowiedzi polityków próbuje się kreować zakrzywioną rzeczywistość.
W bardzo dosadny i roztropny zarazem sposób całą sytuację skomentował metropolita szczecińsko-kamieński arcybiskup Andrzej Dzięga.
– Dlaczego bronicie dzieciom, by mogły patrzeć na znak życia i miłości? Ataki są coraz bardziej bezczelne, więcej coraz większa odwaga wchodzi w sercach tych, którzy uważają, że tylko w ziemię patrząc, zadbają o wszystkie ludzkie sprawy i Bóg im niepotrzebny – mówił duchowny podczas homilii wygłoszonej z okazji Uroczystości Podwyższenia Krzyża.
Obojętne nie pozostają również środowiska związane z kościołem katolickim. W wyrazistym komentarzu powołując się na przepisy obowiązującego prawa, do sprawy odniósł się prezes stowarzyszenia Fidei Defensor, Adam Surmacz.
– Konstytucja i jej artykuł 53. mówi wprost o tym, że osoby wierzące mają prawo do tego, żeby ta symbolika mimo wszystko istniała. Więc myślę, że w tym przypadku po prostu zapomniano o prawie większości osób – skomentował prezes Surmacz.
Niezrozumiałym jest, dlaczego na wniosek jednego z rodziców tak łatwo usunięto krzyże. Kim jest człowiek, który wywołał tyle zgrzytów wśród lokalnej społeczności? Aktywistą, wyznawcą innej religii, czy może zwyczajnie działaczem partyjnym? Oburzające jest to, że z taką łatwości usunięto krzyż, natomiast aby wrócił na należne mu miejsce konieczna jest nagonka medialna i cała masa interwencji. Czy krzyże wrócą na swoje miejsca? Będziemy informować w tej sprawie na bieżąco.
POLECAMY TAKŻE:
Szczecin: Po alkoholu znęcał się nad dziećmi. Akt oskarżenia trafił do sądu
Sejm przyjął uchwałę w sprawie reparacji wojennych. Pozostał jednak niesmak i niedosyt



















