Matka podjęła trudną decyzję o pozostawieniu swojego dziecka w oknie życia. Kobieta kilka dni później zgłosiła się do Archidiecezjalnego Ośrodka Adopcyjnego. Twierdziła, że chciała zapewnić synowi godne życie, ale żałuje decyzji o oddaniu go.
Antoni z okna życia
W wielkanocny poniedziałek w oknie życia prowadzonym przez siostry urszulanki w Łodzi znaleziono chłopca. Oceniono, że jest w wieku kilku miesięcy. Dziecko było dobrze ubrane i zdrowe, zachowywało się pogodnie i gaworzyło.
Siostry ochrzciły chłopca i nadały mu imię Antoni. Następnie konieczne było wdrożenie procedur, tj. sporządzenie policyjnego protokołu i przewiezienie niemowlęcia do szpitala, gdzie zostało zbadane. Tam też oczekiwał na umieszczenie go w rodzinie zastępczej.
Archidiecezjalny Ośrodek Adopcyjny zaapelował w mediach o przekazanie jakichkolwiek informacji na temat dziecka, które mogłyby być cenne dla przyszłych rodziców adopcyjnych. Podkreślono, że decyzja o oddaniu chłopca musiała być bardzo trudna, po tylu miesiącach opiekowania się nim, karmienia, przytulania. Wyrażono zrozumienie dla sytuacji i zaoferowano pomoc.
„Nie mogę bez niego żyć, chcę żeby do mnie wrócił”
Nieoczekiwanie, do Ośrodka zadzwoniła kobieta, która podała się za matkę Antosia.
„To ja jestem mamą chłopca z okna życia, myślałam, że tak będzie lepiej, że będzie miał godne życie, którego ja nie mogę mu dać, ale bardzo tęsknię, nie mogę bez niego żyć, chcę, żeby do mnie wrócił” – cytuje Archidiecezjalny Ośrodek Adopcyjny.
Udało się potwierdzić, że kobieta faktycznie jest mamą chłopca. O ich dalszych losach rozstrzygnie sąd, który oceni czy przeszkoda w opiece nad dzieckiem zniknęła i czy może bez przeszkód powrócić do biologicznej rodziny. Niezależnie od prawnego rozwoju sytuacji – Ośrodek deklaruje pomoc zagubionej mamie.
Polecamy także:
- 1055 lat temu odbył się Chrzest Polski
- Przykra historia w ciekawej formie. Powstał pierwszy komiks o deportacjach



















