„Żegluga na Odrze” potrzebowała zaledwie jednego dnia by uwolnić 118 metrowy statek z mielizny. Dlaczego zatem SMP Novodvinsk, pływający pod banderą rosyjską, tkwił na mieliźnie od 12 stycznia? Czy powodem była napięta sytuacja polityczna między Polską a Rosją czy niekorzystne warunki pogodowe? Na szczęście, dzięki amatorowi ze Stepniczki statek SMP Novodvinsk wpłynie dzisiaj do Szczecina.
Ładunek 4500 tysiąca ton stali wraz z okrętem osiadł na mieliźnie
Zdarzenie miało miejsce na południe od I Bramy Torowej na Zalewie Szczecińskim. Szerzej o tym pisaliśmy tutaj. Wczoraj o poranku drobnicowiec SMP NOVODVINSK z ładunkiem stali płynął z Sankt Petersburga. 30 tonowe tzw. „kęsy stalowe” wypełniające ładownie, były transportowane do Szczecina. Ładunek do Szczecina dotarł nie po 4, a blisko 30 dniach od załadunku.
Pierwsze informacje na temat wpłynięcia jednostki na mieliznę głosiły, że załoga była pod wpływem alkoholu. Przyczyniła się do tego powszechna opinia o Rosjanach jak i wcześniejszy incydent z 4 stycznia. Otóż rosyjski statek Ruslana płynął wprost na plażę Wyspy Sobieszewskiej w Gdańsku. Pogłoska głosiła, że załoga mogła być pod wpływem alkoholu i dlatego nie reagowała na żadne próby wywołania jej przez radio. W stan gotowości postawiono jednostki ratownicze. Na szczęście w ostatniej niemal chwili, jednostka wykonała ostry zwrot o ponad 180 st. na ok. trzy kable przed wejściem na mieliznę (ok. jednego kilometra od krawędzi plaży).
Załoga była trzeźwa
Rosyjski statek, który na torze wodnym Szczecin- Świnoujście osiadł całą długością (118 metrów) na mieliźnie miał trzeźwą załogę, co potwierdziła Straż Graniczna. Zaraz po wpłynięciu podjęto próbę uwolnienia statku, jednak ta się nie udała. Z informacji jakie udało nam się uzyskać, załoga SMP Novodvinsk płynąc do Szczecina kierowała się praktycznie tylko urządzeniami okrętowymi. Okazało się to zgubne, gdyż ładunek stali spowodował nieprawidłową pracę urządzeń nawigacyjnych. Tak załoga tłumaczyła zboczenie z trasy i wpłynięcie całą długością statku na mieliznę.
To powinno również nauczyć innych żeglujących, jak ważne jest obserwowanie sytuacji na zewnątrz, wokół okrętu czy jachtu. Pewnie, gdyby załoga posiłkowała się mapami i sygnalizacją torową nie doszło by do tego nieszczęścia.
Statek blisko miesiąc stał na mieliźnie utrudniając ruch na torze. Z jego powodu wprowadzono w tym miejscu ograniczenia w żegludze. Statki nie mogły się tam mijać, musiały pływać z ograniczoną prędkością.
Długi czas oczekiwania na misję ratunkową dla jednostki zrodził wiele niepotwierdzonych domysłów i legend. Niektóre media informowały, iż SMP Novodvinsk jest zakładnikiem obecnej sytuacji politycznej czyli rosnącego napięcia między Polską a Rosją. Gdy sprawa statku stała się głośna, Urząd Morski w Szczecinie wysłał ponaglenie do armatora w sprawie zabrania jednostki z mielizny, w innym przypadki Urząd zrobi to na swój koszt i wystawi armatorowi fakturę za usługę.
Pomoc nadeszła ze Stepniczki
To okazało się być skutecznym argumentem. Na zlecenie Rosyjskiego armatora firma Żegluga na Odrze przyszła z odsieczą okrętowi. Wczoraj cały dzień trwała akcja częściowego rozładunku, tak by jednostkę odciążyć i by mogła dopłynąć do Szczecina. W sumie z ładowni statku wyładowano 1400 ton stali, co zmniejszyło zanurzenie jednostki i umożliwiło jej odzyskanie pływalności.
Armator „Żegluga na Odrze” jest już doświadczony w trudnych akcjach. Szczecinianie mogą go kojarzyć z remontu Mostu Cłowego, gdyż to właśnie oni obsługiwali wodne prace transportowe i montażowe przęseł mostu. Portem Żeglugi na Odrze jest Stepnica. Dysponują trzynastoma jednostkami pływającymi i doświadczoną załogą. Gratulujemy sprawnej akcji na wodzie.
Sprawa głośnego wypadku w Dziwnowie pozostanie niewyjaśniona
Szczecin: Każda Msza musi zostać dokończona





















