71 lat temu w Szczecinie rozegrały się dramatyczne sceny, które doprowadziły do śmierci co najmniej 4 cywilów, zatrzymania ponad 200 osób oraz zamieszek z udziałem ok. 2 tys. szczecinian. Mordercą był sowiecki oficer, a wszystko zaczęło się od oddawania moczu.
9 kwietnia 1951 roku na ówczesnej ulicy Ledóchowskiego (później Obrońców Stalingradu, obecnie Edmunda Bałuki) doszło do wymiany zdań pomiędzy oficerem sowieckim Daniłą Nieczupejem, a obywatelem Szczecina – Marianem Szulcem. Powodem była sytuacja, w której pijany sołdat oddawał mocz w jednej z bram przy w/w ulicy. Sprzeczka szybko przerodziła się w ostrą kłótnię, po czym Rosjanin wyciągnął z kabury pistolet i zastrzelił 28-latka na miejscu, strzelając prosto w głowę i serce.
Pościg z sowieckim lejtnantem
Sytuacja szybko została zauważona przez przechodniów, którzy byli świadkami wydarzenia i postanowili…zatrzymać sowieckiego żołnierza. Ten wyczuwając wzburzenie przechodniów oraz zagrożenie ze strony gromadzących się mieszkańców, postanowił uciec z miejsca zdarzenia, jednocześnie…strzelając do tłumu. Lejtnant Armii Czerwonej uciekając postrzelił śmiertelnie 3 osoby, oraz ranił polskiego milicjanta. Milicja Obywatelska ruszyła do akcji próbując zatrzymać oficera, a jednocześnie uratować go przed rozszalałym z wściekłości tłumem.
Oficerowi udało się schronić w ruinach miasta, jednak po chwili został zlokalizowany zarówno przez MO, jak i tłum. Milicjanci postanowili go zatrzymać, dzięki czemu cudem uniknął śmierci. Funkcjonariusze ukryli i zabarykadowali się w jednym ze sklepów z oficerem, jednak tłum wdarł się do środka. Wówczas mundurowi otworzyli ogień, co z kolei nieco ostudziło zapały tłumu.
Na Centralę Odzieżową!
Po chwili na miejsce przybyły posiłki MO oraz KBW (wojsk wewnętrznych). Oficer sowiecki został wywieziony ze sklepu, a w tłumie rozeszła się plotka, że rosyjski morderca ukryty został w Centrali Odzieżowej przy obecnej ul. Wojciecha. Nieczupej został jednak wywieziony do aresztu Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Szczecinie. W Centrali Odzieżowej schronili się zaś milicjanci, którzy musieli odpierać szturm przeprowadzony przez rządną krwi gawiedź. Jeden milicjant został pobity do tego stopnia, że stracił przytomność, a innego wyrzucono z drugiego piętra budynku przez okno! Centrala została zdobyta przez tłum.
Zamieszki na mieście i zatrzymania
Podczas szturmu na Centralę, wieść o zamordowaniu przez sowieckiego oficera polskich obywateli rozeszła się po mieście, co doprowadziło do eskalacji przemocy. Pod jednym z komisariatów MO zebrał się tłum domagający się wydania Rosjanina. W różnych częściach miasta wybuchły zamieszki. Władza skierowała dodatkowe oddziały KBW, które do godziny 20:00 opanowały sytuację na mieście, aresztując przy tym 210 osób. Centrala Odzieżowa została otoczona, a uczestnicy zamieszek aresztowani.
Spisek antykomunistyczny
Aby sprawę poprowadzić w odpowiedni propagandowo, władze postanowiły ze spontanicznej akcji uknuć spisek wynikający z „wrogiego stosunku do Polski Ludowej i ZSRR”. W tym celu do przesłuchań zaangażowany został prawie cały aparat bezpieczeństwa. W czasie śledztwa w ogólnie nie podjęto wątków zamordowania przez sowieckiego oficera polskich obywateli.
Pomimo wysiłku śledczych nie udało się wywęszyć spisku, a sprawa została zatuszowana. Aresztowani musieli podpisywać zobowiązania, że nie będą rozprzestrzeniać informacji na temat śledztwa, a ich rozpowszechnianie było uznane za … antyradziecką propagandę.
Udało się skazać tylko 5 osób za „gwałtowny zamach na funkcjonariusza publicznego”.
Jak wyglądały dalsze losy sowieckiego lejtnanta? Nie wiadomo. Po tej akcji słuch o nim zaginął.
POLECAMY TAKŻE:
Szpital „Zdroje”: Powracają odwiedziny i to bez testów!
Kamień Pomorski: 14-miesięczny chłopiec zatruł się i zmarł. Ogłoszono zarzuty
Blackout w 2008 roku był niebezpieczny dla Polic



















