We wtorek wieczorem Sejm przyjął ustawę wyrażającą zgodę na ratyfikację decyzji o zwiększeniu zasobów własnych UE. Czym jest Fundusz Odbudowy i dlaczego jest krytykowany?
Za przyjęciem ustawy głosowało 290 posłów (głównie z PiS, Lewicy, PSL), przeciw było 33 posłów (głównie z Solidarnej Polski i Konfederacji), wstrzymało się zaś 133 posłów (głównie z KO).
Czym jest Fundusz Odbudowy?
Założeniem Funduszu Odbudowy jest wsparcie europejskiej gospodarki po pandemii COVID – 19. Na ten cel przeznaczono 390 mld euro dotacji, a także przewidziano możliwość zaciągnięcia pożyczek na kolejne 360 mld euro. Oczywiście te ogromne pieniądze nie spadną z nieba – kredyty będą spłacane wpływami z nowych podatków, m.in. podatku od transakcji finansowych czy podatku cyfrowego.
Aby całe przedsięwzięcie doszło do skutku, każde z państw członkowskich musi ratyfikować decyzję o zwiększeniu zasobów własnych UE. Po przegłosowaniu projektu ustawy państwo staje się poręczycielem zobowiązania zaciągniętego przez KE.
Aby zostać beneficjentem dotacji i pożyczonych przez Unię pieniędzy każde państwo musi przygotować Krajowy Plan Odbudowy, w którym określi cele związane z odbudową gospodarki po kryzysie. Polski Plan został już wysłany do Brukseli i czeka na akceptację. Przewiduje m.in. terminy zakończenia palenia węglem, ograniczenie ruchu pojazdów emitujących dużą ilość spalin w największych miastach, transformację cyfrową czy zachęty do kontynuowania pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego.
Przeciwnicy ratyfikacji
Przeciwko ratyfikacji decyzji o zwiększeniu zasobów własnych UE opowiadała się Solidarna Polska i Konfederacja. Koalicjant PiS-u obawia się, że Unia będzie szantażowała Polskę możliwością blokowania wypłat w celu wymuszenia decyzji, które pozostają w naszych kompetencjach. Chodzi tu przede wszystkim o reformę sądownictwa, prawa rodzinnego (np. małżeństw homoseksualnych i adopcji dzieci przez takie pary) czy funkcjonowanie mediów.
Zdaniem SP, mowa o długach w niespotykanej dotychczas skali, a pieniądze będą przeznaczane na cele wyznaczone przez UE.
-To przede wszystkim projekty służące transformacji energetycznej, których realizacja – ściśle związana z unijnym budżetem – będzie prowadzić do zamykania polskich elektrowni, utraty pracy przez tysiące ludzi, a dla wszystkich Polaków – do wzrostu cen prądu i ciepła. Rodzi to poważne ryzyko spadku konkurencyjności naszej gospodarki, a niemałą częścią dotacji będziemy opłacać bogate unijne kraje, kupując u nich z góry narzucone technologie – czytamy w stanowisku SP.
Polecamy także:
- W geście solidarności: Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych
- Transatlantyk ze Szczecina



















