24 marca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką. Data ta nie jest przypadkowa. Tego dnia w 1944 roku zamordowano całą rodzinę Ulmów, która ukrywała pod swoim dachem Żydów. Niemcy nie oszczędzili nawet malutkich dzieci i kobiety w zaawansowanej ciąży.
Polacy ratujący Żydów
„W hołdzie Obywatelom Polskim – bohaterom, którzy w akcie heroicznej odwagi, niebywałego męstwa, współczucia i solidarności międzyludzkiej, wierni najwyższym wartościom etycznym, nakazom chrześcijańskiego miłosierdzia oraz etosowi suwerennej Rzeczypospolitej Polskiej, ratowali swoich żydowskich bliźnich od Zagłady zaplanowanej i realizowanej przez niemieckich okupantów” – zapisano w ustawie z dnia 6 marca 2018 roku o ustanowieniu Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką.
15 października 1941 roku generalny gubernator okupowanych ziem polskich Hans Frank wydał rozporządzenie, na mocy którego na karę śmierci będą skazywani Żydzi opuszczający bez pozwolenia teren getta, a także wszyscy Polacy udzielający im pomocy. Nasi rodacy doskonale zdawali sobie sprawę z ogromnego zagrożenia, szczególnie, że nie brakowało osób współpracujących z władzą okupacyjną oraz pospolitych donosicieli. Mimo to wielu decydowało się ryzykować własnym życiem i pomagać ukrywającym się Żydom. Niektórzy kierowali się miłością do bliźniego wynikającą z wiary katolickiej, inni po prostu zwykłą ludzką przyzwoitością.
Rodzina Ulmów
Niestety za dobre serce Polacy często musieli zapłacić najwyższą cenę. Tak było m.in. z rodziną Ulmów, która zginęła z rąk Niemców 24 marca 1944 roku. Małżonkowie Józef i Wiktoria (która była wówczaw w zaawansowanej ciąży) zostali zabici wraz z sześciorgiem dzieci: Stasią (7 l.), Basią (6 l.), Władziem (5 l.), Frankiem (3 l.), Antosiem (2 l.) i Marysią (1 r.).
W domu Ulmów w Markowej (woj. podkarpackie) – prawdopodobnie od grudnia 1942 roku – ukrywało się aż ośmiu Żydów, znajomych rodziny: Saul Goldman z synami Baruchem, Mechelem, Joachimem i Mojżeszem oraz Gołda Grünfeld i Lea Didne z malutką córeczką o imieniu Reszla.
Niemcy dowiedzieli się o tym na skutek donosu „granatowego policjanta” Włodzimierza Lesia. Nocą z 23 na 24 marca do Markowej przyjechała grupa żandarmów i policjantów. Zabito ukrywających się w domu Żydów, a Józefa i Wiktorię Ulmów wyprowadzono przed dom i rozstrzelano. Po krótkiej naradzie zadecydowano także o zamordowaniu dzieci.
Polecamy także:
Mundurowi zatrzymali poszukiwanego mężczyznę. Schował się przed nimi w… szafie
Obywatelskie zatrzymanie nietrzeźwych kierowców. Wzorowe zachowanie dwóch mieszkanek Prawobrzeża



















