Protest w MORP. Czy dołączą do niego inne jednostki podległe miastu?

0
strajk
fot. screen

Od ponad tygodnia trwa protest pracowników MOPR. 15 listopada blisko 300 osób wyszło przed gmach Urzędu Miasta by zamanifestować niezadowolenie ze zbyt niskich płac. Odbyły się także rozmowy z władzami miasta, ale te nic nie wniosły. Z tego też względu protest się zaostrza a być może niebawem dołączą do protestujących pracowników MOPR także inni zatrudnieni w podległych magistratowi jednostkach.

Pracownicy MOPR to najgorzej zarabiająca grupa finansowana z budżetu miasta. Swój protest zapowiadali już od bardzo dawna.

Powodem jest fakt, że miasto ma świadomość konieczności podwyższenia wynagrodzeń tej grupy osób. Jednocześnie jednak według protestujących, propozycja miasta jest wręcz śmieszna, bo to nadal wręcz „głodowe stawki”.

Miasto bowiem zaproponowało strajkującym podwyżkę w kwocie 350 złotych brutto, rozbitą na dwa lata. Protestujący postulują natomiast o 1200 złotych brutto podwyżki do podstawy wynagrodzenia, bez jej rozbijania. Podwyżkę dla pracowników miasto planowało rozłożyć na 210 złotych brutto w 2022 r. i 140 złotych brutto w 2023 r.
Pracownicy MOPRu podczas protestu twierdzili, że to w praktyce żadna podwyżka. Jak twierdzono, praca przez nich wykonywana jest bardzo trudna i pełna poświęceń, więc powinna być również godnie wynagradzana.

W czwartek  18 listopada doszło do zaostrzenia protestu. Ponad połowa pracowników Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie tj. 276 osób nie pojawiło się w pracy. Część z osób wzięło urlopy, a część poszło na zwolnienia lekarskie. Wczoraj sytuacja się powtórzyła i obecnie na zwolnieniach lekarskich przebywa 295 osób. Realizowane są jedynie najpilniejsze sprawy.

Podczas wczorajszej sesji Rady Miasta zabrał głos przewodniczący zachodniopomorskiej „Solidarności”, Mieczysław Jurek.

„Okres, który upłynął od ostatniej podwyżki dla pracowników jednostek miejskich oraz wysokość inflacji sprawiły, że mamy sytuację, w której deficyt dla pensji w wysokości 3 tys. złotych wynosi około 520 złotych. Mając na uwadze to, iż na części stanowisk pracownicy zarabiają więcej niż 3000 złotych, to ich niedobór inflacyjny się zwiększa. Zatem by to wyzerować, kwota regulacji powinna być wyższa niż 500 złotych” – powiedział

Miasto nadal twierdzi, że ma świadomość konieczności podwyżek, lecz na proponowane przez protestujących, miasta nie stać. Za dwa tygodnie planowana jest tzw. sesja budżetowa. Do tego czasu protestujący liczą na porozumienie w tej kwestii.

Szef „Solidarności” zauważył także, że podobna sytuacja jaka ma miejsce w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie istnieje także w innych podległych magistratowi jednostkach czyli ZBiLK, żłobkach czy też straży miejskiej.

Od kilku miesięcy toczą się negocjacje płacowe w ZWiK.

„Od kilku miesięcy trwają trudne negocjacje w ZWiKu, ale tam jest jakby szczególne zainteresowanie miasta i liczę, że w szybkim tempie dojdziemy do porozumienia.”

Po czym dodał:

„Będziemy protestować bo nie możemy sobie pozwolić na to, że za chwilę większość pracowników sfery budżetowej będzie zarabiało najniższą krajową. Trudno jest przyjąć tłumaczenia władz miasta, z jakich to przyczyn wynika. My nie będziemy wdawać się w dyskusje polityczne bo jesteśmy związkiem zawodowym. My chcemy aby Szczecin przywrócić do sytuacji jaka była dawniej. Pracownicy sfery budżetowej zarabiali wyżej niż np. urzędnicy marszałka lub w Urzędzie Wojewódzkim”.

Na sam koniec przewodniczący Jurek stwierdził jednoznacznie:

„To nie my planujemy budżetu. To nie my mówimy o polityce miasta. My również się martwimy by w innych jednostkach nie doszło do sytuacji jak w MOPR’ze ze pracownicy odejdą od swoich stanowisk pracy i zaprotestują.”

Sytuacja jest naprawdę poważna. Czy uda się osiągnąć kompromis a może niebawem protest jeszcze bardziej się zaostrzy?

Będziemy śledzić tę sprawę.

POLECAMY TAKŻE

Skomentuj artykuł!
- Bezpłatna pomoc prawna -Bezpłatna Pomoc Prawna na Pomorzu Zachodnim

SKOMENTUJ:

Wpisz swój komentarz
Wpis swoje imię