Hans G. wcześniej został skazany za znieważanie swoich polskich pracowników ze względu na ich narodowość. Niemiec odpowie także za kierowanie gróźb karalnych pod adresem podwładnych. Prokuratura na bieżąco przedkłada nowe dowody i zeznania – dziś sąd przesłuchał jedną z pokrzywdzonych.
Kim jest Hans G.?
Hans G. to przedsiębiorca posiadający firmę na Pomorzu. Było o nim głośno jednak nie ze względu na sukcesy biznesowe, ale z powodu nagannego zachowania, utrwalonego przez jedną z byłych pracownic. Niemiec „zasłynął” ze swoich antypolskich przekonań, które bez ogródek przedstawiał podwładnym. W akcie oskarżenia znalazły się m.in. takie wypowiedzi jak: „Nienawidzę czarnuchów, ale Polacy są jeszcze gorsi”, „Polak patriota, Słowianin to gorzej niż bambus”, „Polacy są bliżej małp”, „z Polakami to jak z psami, trzeba ich sobie wyszkolić”, „Gdyby nie Niemcy, to Polacy mieszkaliby w jaskiniach”, „Polacy zawsze byli i będą sługami Niemców”. Ponadto biznesmen nie ukrywał swoich sympatii i otwarcie przyznawał, że jest hitlerowcem i chętnie zabiłby wszystkich Polaków.
Powództwo cywilne
W lutym 2019 roku Sąd Okręgowy w Gdańsku zobowiązał Hansa G. do przeproszenia Natalii Nitek – Płażyńskiej w mediach publicznych oraz do zapłaty 50 tys. zł na rzecz Muzeum Piaśnickiego w Wejherowie.
– W lasach niedaleko Piaśnicy, na początku II wojny światowej Niemcy rozstrzelali ponad 12 tys. przedstawicieli inteligencji z Pomorza, a także osoby narodowości polskiej, czeskiej i niemieckiej, które były przywiezione z III Rzeszy Niemieckiej. Siedziba firmy Hansa G. znajduje się kilkanaście kilometrów od Lasów Piaśnickich” – wyjaśniała Reduta Dobrego Imienia, która była stroną w sprawie.
Jednak w wyniku apelacji złożonej przez Niemca Sąd Apelacyjny w Gdańsku uznał, że nie ma potrzeby, by upubliczniać treść oświadczenia przepraszającego oraz obniżył kwotę, którą Hans G. ma zapłacić na rzecz Muzeum. Co więcej, orzekł że Natalia Nitek – Płażyńska, nagrywając swojego pracodawcę, naruszyła jego dobra osobiste i zobowiązał ją do przeprosin, pokrycia kosztów sądowych i wpłaty 10 tys. zł na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.
Zdaniem mec. Jerzego Pasieki, zachowanie Sądu jest niezrozumiałe, ponieważ z jednej strony dopuścił on dowód z nagrania i uznał, że naruszono dobra osobiste Natalii Nitek – Płażyńskiej, a z drugiej uznał za naganne nagrywanie Hansa G. bez jego zgody.
– Początkowo myślałam, że się przesłyszałam. Sąd stwierdził, że niepotrzebnie nagrywałam, bo mogłam po prostu przyjść i wszystko opowiedzieć. Jednocześnie sąd wziął pod uwagę jako dowód w sprawie właśnie te nagrania. Czego nie miałam w ten sposób udokumentowanego, nie rozpatrywał – mówiła autorka nagrania.
Nitek – Płażyńska skierowała do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną. To samo zrobiła wspierająca ją Fundacja.
Postępowanie karne
Sprawą niemieckiego przedsiębiorcy zajęła się również prokuratura. Proces zakończył się prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Gdańsku, który uznał Hansa G. za winnego znieważenia pięciu pracownic i nakazał mu zapłacić nawiązkę na rzecz jednej z nich. Został zobowiązany również do pokrycia kosztów ekspertyzy fonoskopijnej nagrań, na których utrwalono jego wypowiedzi. Gdańska prokuratura nie zgadza się jednak z wyrokiem sądu i skierowała kasację do SN.
Teraz Hans G. oskarżany jest o kierowanie gróźb karalnych pod adresem swoich podwładnych. Prokuratura przedkłada kolejne dowody – dziś zeznania składała jedna z pokrzywdzonych.
Polecamy także:
- Nowa komenda policji w Pyrzycach
- „… chociaż ktoś mnie nagrywa…” powiedziała sklepowa z Gryfic
- Łabędź przymarzł do tafli jeziora. Akcja barlineckich strażaków
źródło: tvp.info



















