Sprawę pożaru spalarni opon na Skolwinie wyjaśnia prokuratura. Jednak mieszkańcy zwracają uwagę na kilka istotnych kwestii dotyczących bezpieczeństwa, które budzą przerażenie.
Kłęby toksycznego dymu spowiły Odrę i skolwińskie kanały rzeczne
Przypomnijmy, w dniu 20 października 2021 r. o godzinie 17:25 wpłynęło zgłoszenie do Stanowiska Kierowania Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinie o pożarze budynku przy ulicy Stołczyńskiej. Pierwsze jednostki na miejscu pojawiły się już po 17.30 potem dojeżdżały kolejne: ze Szczecina, Polic, Śmierdnicy oraz Portowa Straż Pożarna. W działaniach udział wzięło 25 zastępów oraz 73 strażaków. Ogień jak informował rzecznik Straży Pożarnej udało się opanować około godziny 6 rano. Całą akcja zakończyła się po 21 godzinach. Jednak wiejący przez całą noc silny wiatr rozżarzył pogorzelisko na tyle, że rano konieczna była ponowna interwencja strażaków. 3 jednostki przez 3h dogaszały jeszcze płonące odpady.
Problemy z wodą
Sama akcja była mocno utrudniona, gdyż nie ma sprawnej sieci hydrantów na terenie byłej papierni i strażacy tankowali pojazdy wodą na ulicy Stołczyńskiej. Spowodowało to dodatkowe utrudnienie w samej akcji gaśniczej jak i ruchu drogowym. Żeby dojechać do pożaru, samochody straży musiały pokonać jeszcze przejazd kolejowy.
Taka sytuacja jest absurdalna. Jak można było zezwolić na funkcjonowanie takiego zakładu, skoro nie ma zabezpieczenia przeciwpożarowego? Żeby cysternami trzeba było dowozić wodę do pożaru? To świadome sprowadzanie zagrożenia dla mieszkańców – mówił w rozmowie z naszymi dziennikarzami pan Marek.

Niesprawny system ostrzegania
Pani Monika oburzona jest faktem, że nie poinformowano w ogóle mieszkańców osiedla o zagrożeniu i skażeniu powietrza toksycznymi oparami.
Po co na szkole podstawowej zamontowano syreny z systemem informacji, skoro on nie działa? A może prezydentowi miasta zależy na tym, żeby wszystkich mieszkańców wytruć? – kontynuuje pani Monika.
Nie da się inaczej wytłumaczyć tego, że nie zadziałał system ostrzegania. Jakieś służby powinny to wyjaśnić i ukarać wszystkich odpowiedzialnych za ten system – mówi z kolei pan Paweł.
Nie może być sytuacji, że nie zadziałał. On nie ma prawa nie działać, a nawet jeśli coś wysiadło, to samochody straży miejskiej i policji z nagłośnieniem, tak jak w czasie pandemii, powinny jeździć i informować mieszkańców o zagrożeniu. Może już ich nie mają? Na szczęście, wiatr się nie zmienił i wiało w stronę Odry. Co by było, gdyby zmienił się kierunek wiatru? Aż strach pomyśleć.
Nie ewakuowano mieszkańców z zagrożonego obszaru
Tu u nas śmierdziało nie do wytrzymania. Jedną osobę przewieziono z zatruciem do szpitala. A tu widzi pan, w bezpośrednim sąsiedztwie płonącej fabryki 5 budynków mieszkalnych za torami drugie tyle. Nikt mieszkańców nie informował ani nie ewakuował bloków bezpośrednio przylegających do terenu zakładu. A tam mieszkają starsi i niepełnosprawni. Miasto olało bezpieczeństwo mieszkańców. I napiszcie to niech Ci rządzący w końcu zaczną myślę a nie tylko drzewa wycinać. Czemu żaden prezydent tu nie przyjechał zobaczyć co się dzieje? – mówi pan Henryk, mieszkaniec jednego bloków bezpośrednio przyległych do terenu dawnej papierni,
Sprawę hydrantów i zaopatrzenia w wodę media podnosiły już w 2018 roku kiedy płonęły tzw. „hotelowce”. Wtedy również wiele jednostek gasiło pożar i trzeba było wodę cysternami dowozić oraz tankować pojazdy na ulicy. Od tamtego czasu nikt wniosków nie wyciągnął. W dalszym ciągu nie ma odpowiedniego zaopatrzenia w wodę. Niektórzy mieszkańcy twierdzą, że to świadome sprowadzanie zagrożenia na zdrowie i życie mieszkańców.
W sprawach poruszanych przez mieszkańców dotyczących bezpieczeństwa, zwróciliśmy się do prokuratury i Urzędu Miasta w Szczecinie. Do sprawy będziemy wracać.
Polecamy także:
Wszystkich Świętych w Szczecinie
Wojska Obrony Terytorialnej na poligonie w Drawsku Pomorskim
Szczecin: 50-latka straciła ponad 30 tys. zł. Wszystko przez „pracownika banku”



















