Temat wprowadzenia zakazu sprzedaży alkoholu na terenie miasta Szczecin wraca niczym bumerang. Tym razem debata w tym zakresie odbyła się podczas obrad Komisji ds. Zdrowia i Pomocy Społecznej Urzędu Miasta. Na chwilę obecną żadne konkretne decyzje jednak nie zapadły.
W temacie częściowej prohibicji na terenie Szczecina rozmawiano już wielokrotnie, ciężko bowiem znaleźć w tej materii złoty środek. Dziś nad problemem w towarzystwie ekspertów pochylili się radni zasiadający w komisji zdrowia. Burzliwa dyskusja trwała dwie godziny, żadnych konkretów jednak nie ustalono.
Podczas debaty poruszono między innymi temat możliwości spożywania alkoholu „pod chmurką” na szczecińskich bulwarach, zezwolenie jest chętnie wykorzystywane przez lokalną młodzież. Może to powodować nadmierne rozpijanie najmłodszych konsumentów uprawnionych do zakupu napojów wyskokowych. Zastanawiano się również jakie skutki miałoby wprowadzenie zakazu sprzedaży napojów alkoholowych po godzinie 22:00.
W ubiegłym roku prezydencki klub Koalicji Samorządowej prezentował projekt uchwały wprowadzającej częściową prohibicję, ostatecznie jednak punkt ściągnięto z porządku obrad Rady Miasta Szczecin. Pod projektem uchwały podpisał się nawet szczeciński radny Dariusz Matecki z Solidarnej Polski. Pisaliśmy o tym TUTAJ.
Pierwszy raz podpisałem się pod projektem prezydenckiego klubu. Uchwała wprowadzająca zakaz sprzedaży alkoholu w Szczecinie od godz. 22 do 6 rano. Traktuję to jako odpowiedź na wiele moich interpelacji dot. porządku publicznego, w szczególności w centrum miasta. pic.twitter.com/4kWkZToBUF
— Dariusz Matecki (@DariuszMatecki) September 26, 2022
Podobnie jak wtedy, również dziś nie zapadły żadne decyzje czy projekty zmian w prawie. W tym miejscu warto przypomnieć, że władze miejskie mają prawo wprowadzać takie obostrzenia od 2018 roku. Częściowy zakaz sprzedaży alkoholu funkcjonuje już we Wrocławiu czy Gdańsku. Radni zasiadający w komisji zdrowia mieli okazję skonfrontować swoje poglądy z opiniami ekspertów. Jednym z nich był komendant Piotr Makuch. Przedstawiciel policji wskazał, że ilość interwencji na bulwarach nie jest nadzwyczajna, natomiast zamknięcie nocnych sklepów monopolowych mogłoby wpłynąć na rozwój szarej strefy. Patrząc jednak na zachowanie niektórych osób pod sklepami monopolowymi, szczególnie w godzinach nocnych – trudno nazwać to normalnością. Rzeczywistość w jakiej funkcjonujemy kreujemy sami, więc może warto wsłuchać się również w głos mieszkańców, którym takie nocne ekscesy zwyczajnie przeszkadzają.
Polecamy także:
Zakaz importu produktów rolnych z Ukrainy. „Nie przejmować się, robić swoje w trosce o Polskę”
Zachodniopomorskie: Gdzie zabraknie prądu w tym tygodniu?



















