Za czasów PRL zakup samochodu nie był łatwy. Nie wystarczyły same pieniądze – konieczne było jeszcze szczęście w losowaniu. Wiele osób, które zapisały się na listę oczekujących na „Malucha” lub „Dużego Fiata”, nigdy nie doczekało się odbioru auta. Mogą jednak ubiegać się o rekompensatę. I to dość pokaźną.
Za czasów PRL Polacy skrupulatnie odkładali środki na auto w książeczkach oszczędnościowych. Większość z nich marzyła o Fiacie 125p i 126p. Przeciętny „Maluch” kosztował wówczas ok.90 tys. zł, co stanowiło mniej więcej 17 średnich pensji.
Aby kupić samochód nie wystarczały jednak same pieniądze. Trzeba było posiadać talon, który niektórzy otrzymywali, a inni wygrywali w loteriach. Sposobem na ominięcie tego wymagania był zakup samochodu „z drugiej ręki” po wyższej cenie lub płatność dolarami.
Bardzo dużo osób czekało na szczęście w losowaniu tak długo, że oficjalnie zdążył upaść reżim komunistyczny.
Rekompensata
Niedoszli właściciele Fiatów po latach często zapominali o swoim niespełnionym marzeniu. Tymczasem mogą oni liczyć na zwrot wpłaconych pieniędzy. Reguluje to ustawa z dnia 20 grudnia 1996 r. o zasadach realizacji przedpłat na samochody osobowe.
Kwoty rekompensat są regularnie waloryzowane przez Ministra Finansów. Obecnie wynoszą:
- 13 852 zł za Fiata 126p – „Malucha”;
- 19 629 zł za FSO 1500, czyli „Dużego fiata” 125p.
Dodatkowo ustawa nie wskazuje terminu przedawnienia roszczeń.
Polecamy także:
- Odbiorą Polsce fundusze unijne? Pomysł popierają… polscy europosłowie
- Szczecin: Mieszkańcy chcą przedłużenia linii 99 do pętli Gocław



















