W nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 roku z KL Auschwitz uciekł rotmistrz Witold Pilecki. Bohaterski żołnierz trafił do niemieckiego obozu dobrowolnie, aby zdać raport o panującej w nim sytuacji. „Obliczałem, ile dni przesiedziałem w Oświęcimiu. Było ich, w tym piekle za drutami, 947”.
Ochotnik do Auschwitz
Witold Pilecki trafił do Auschwitz pod koniec września 1940 roku. Nie był to przypadek, bowiem dał się dobrowolnie pojmać podczas jednej z łapanek, legitymując się nazwiskiem poszukiwanego przez Niemców Tomasza Serafińskiego. Dostanie się do obozu było pierwszym etapem niebezpiecznej misji, na którą zdecydował się polski bohater.
Pilecki miał za zadanie informowanie o zbrodniach SS i utworzenie w obozie siatki konspiracyjnej. W czasie swojego pobytu w Oświęcimiu zorganizował ruch oporu – Związek Organizacji Wojskowej – który miał doprowadzić do wybuchu powstania. Wobec fatalnych wieści napływających z obozu, dowództwo uznało jednak, że powstanie takie jest zbyt ryzykowne.
Ucieczka z piekła
W 1943 roku oficer podjął decyzję o ucieczce. Chciał osobiście przekazać zebrane informacje, poza tym nasiliło się ryzyko dekonspiracji. W ucieczce pomogli mu obozowi koledzy – Jan Redzej i Edward Ciesielski. Pilecki i Ciesielski załatwili sobie pracę w piekarni, gdzie już wcześniej pracował Redzej. Piekarnia znajdowała się w mieście, poza terytorium obozu, a pracujący tam więźniowie byli zamykani na noc i pilnowani tylko przez dwóch esesmanów. Redzejowi udało się zorganizować klucz, którym uciekinierzy otworzyli drzwi i uciekli. Szczęśliwym trafem, pilnujący ich strażnicy byli akurat zajęci czym innym.
Cała trójka skierowała się na wschód. Przeprawili się na drugi brzeg Wisły znalezioną łódką, a następnie – dzięki pomocy księdza Jana Legowicza i robotnika leśnego Kazimierza Buczka – udało im się przekroczyć granicę z Generalnym Gubernatorstwem. Podróżowali przez Tyniec, Wieliczkę i Puszczę Niepołomicką. W ostatnim z tych miejsc natknęli się na Niemców, którzy niegroźnie ranili Pileckiego. Wszystkim udało się uciec i po krótkiej rozłące spotkali się w Bochni, gdzie przyjęła ich rodzina Zygmunta Zabawskiego, współwięźnia z Auschwitz.
Tam tez Pilecki nawiązał kontakt z dowództwem miejscowej AK. Okazało się, że zastępcą dowódcy jest… Tomasz Serafiński. Ten sam, którego nazwiskiem posługiwał się w obozie. Oficer spędził ponad trzy miesiące w domu Serafińskich, pisząc raport o sytuacji w Auschwitz. Później zdecydował się na wyjazd do Warszawy, do której dotarł 23 sierpnia 1943 roku.
Witold Pilecki przeżył wojnę – walczył jeszcze w powstaniu warszawskim i w II Korpusie Polskim gen. Władysława Andersa we Włoszech. Jako wysłannik II Korpusu powrócił do kraju pod koniec 1945 roku, a jego misją była działalność wywiadowcza. W maju 1947 roku został zatrzymany przez władze komunistyczne i skazany na karę śmierci za zdradę i szpiegostwo. Jeden z najodważniejszych polskich żołnierzy został zabity strzałem w tył głowy 25 maja 1948 roku w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Polecamy także:
- Wielkanocny Szosowy Rajd Rowerowy na Pomorzu Zachodnim
- 3 liga: Świt pokonał Polonię i rozpoczyna walkę o awans



















