Takie tytuły i komentarze opatrzone mapami Polski z czerwonymi obszarami zalały portale społecznościowe. Mapy mają obrazować wycinki w lasach. Wielu powiela to bezrefleksyjnie.
Dla zbicia kapitału politycznego
Wielu celowo dla osiągnięcia swojego kapitału politycznego, czy jak niektórzy aktywiści organizacji pseudoekologicznych którzy niby bronią drzew i są w mediach gotowi pociąć się za drzewa, przykuwają łańcuchami, a po za kamerami palą papierosy, kubki po kawie rzucają gdzie popadnie i co jeszcze potrafią robić pozostawimy bez opisu bo nie przystoi. Takie obrazki były w Szczecinie po jednej z akcji pseudoekologów. Tylko w lesie na akcjach sadzenia lasów nikt ich nie widział.
Codzienność jest brutalna. Akcja medialne obliczone są na wywołanie poruszenia i zbicie kapitału a nie o rzeczywistą troskę o środowisko. I tak w większości przypadków jest z tymi którzy powielają mapki o rzekomym wyrębie lasów.
Szkoda że w ogóle nie poszli na całość. Weźcie sobie zmniejszcie te mapki jeszcze bardziej i co się okaże? Że ktoś całą chce całą Polskę wyrąbać. Czy tak jest faktycznie? Czy grozi Polsce jakaś hekatomba lasów?
O co chodzi z tym mapkami?
Ktoś dopiero odkrył wersję mobilną (aplikację) zasobów Banku Danych o Lasach. Te same powierzchnie i zaplanowane na nich działania można od dekady oglądać w Banku Danych o Lasach (bdl.lasy.gov.pl). W BDL jest o wiele więcej informacji niż na schematycznej „mapie wycinek”. Ale przecież tych danych nawet nikt nie czyta tylko bez refleksyjnie publikuje czerwone mapki. A przecież nie jest to kwestia „ujawnienia” jakichś nowych danych, a kwestia ich interpretacji i podania.
Warto zaznaczyć, że BDL jest w 100% finansowany przez Lasy Państwowe kosztem 4 mln zł rocznie, to potężne narzędzie dla kontroli społecznej, z którym Lasy Państwowe wcale się nie kryją, jak sugerują niektóre głupawe nagłówki.
Gdy wejdzie się głębiej w dane rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Mapa i użyty kolor sugerują, że cięcia odbędą się niebawem. W rzeczywistości jest to obraz planów nadleśnictw z prawie dwóch dekad, obowiązujących od 2011 r. (kończą się w tym roku) i takich, które dopiero zostały zatwierdzone (będą w mocy do 2029 r.). Co to oznacza? W dużym uproszczeniu – że połowa zaplanowanych prac została zrealizowana od 2011 r., a połowa będzie realizowana do 2029 r. To oznacza także, że w ogromnej większości w miejscach eksponowanych na mapie rośnie już młody las o wysokości kilku, kilkunastu metrów.

Zapytaliśmy więc u źródła czyli w regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych o co chodzi?
Czy faktycznie chcą nam wyrąbać całe połacie lasów? Czy jak od dłuższego czasu sugerują zwolennicy teorii spiskowych wyżynają Puszczę Bukową i Wkrzańską i Goleniowską?
Pani Anna Malinowska (AM) rzecznik prasowy Lasów Państwowych wyjaśnia i uspokaja.
W przypadku tzw. rębni stopniowych (przemiana generacyjna obliczona nawet na 40 lat) ta mapa faktycznie ilustruje przebieg prac trwających nawet 80 lat! Bo albo zaczęły się 40 lat temu i teraz dobiegają końca, albo właśnie zaczynają i skończą się za te 40 lat.
Pani Anna proponuje nam mały eksperyment, który szybko zweryfikuje jakość tego narzędzia.
Niech Pan stopniowo pomniejsza tę mapę aż do mementu, kiedy cały kontur Polski zmieści się na ekranie. Cała Polska świeci się na czerwono. Wygląda, jakby ktoś chciał wyciąć wszystkie lasy w kraju (to efekt zastosowania linii o znacznej grubości, oznaczającej powierzchnię rzekomych „wycinek”). Mało tego. Ten mankament powoduje, że czerwony kolor pokrywa większą powierzchnię niż zajmują wszystkie lasy! Szczególnie jaskrawo jest to widoczne w lubuskiem. Czerwień przykrywa również tam również inne tereny. W efekcie ginie zupełnie 1/5 lasów w Polsce, czyli lasy prywatne. Mapa ich nie dotyczy (choć w nich również prowadzi się cięcia), powinny się więc zielenić w regionach, gdzie stanowią zauważalny odsetek.
To faktycznie pokazuje mankamenty tego narzędzia. Jest jeszcze jeden, poważny mankament a mianowicie kolorowanie całych wydzieleń, w których zaplanowano prace. O co chodzi z tymi wydzieniami? Bo tak naprawdę nie wielu czytelników orintuje się nazwijmy to „branżowo” w temacie. A przecież wydzielenie na drodze różni się od tego w lesie.
AM: Wydzielenie to taki jednolity fragment lasu (pod względem wieku, gatunków drzew, struktury przestrzennej) – tłumaczy Anna Malinowska. To, że jakieś prace zaplanowano w wydzieleniu, nie znaczy, że będzie ono „wycięte” w całości! W tzw. rębniach zupełnych (1/4 powierzchni wszystkich rębni w LP) w wielu przypadkach wycinamy jedynie wąski pas, zrąb, a nie całość wydzielenia (mapa pokazuje większy obszar).
W przypadku pozostałych rębni sytuacja jest jeszcze bardziej złożona (bo i te rębnie złożone, to nie wycinanie zrębów, jak z ostatniego posta Grety Thunberg – czegoś takiego, na taką skalę w ogóle w Polsce nie robimy). W obecnym 10-leciu najczęściej użytkowana jest jedynie część: w postaci gniazd, usuwania pojedynczych drzew itd. A na mapie znów widzimy, jakby całość właśnie „szła pod topór”.
Tak wygląda porównanie tej mapki zalewającej sieć z rzeczywistością
Różnica ogromna ale tego oczywiście już nie pokarzą Ci co tylko siać panikę potrafią. W takim razie pani Anno jak wygląda faktyczny wyręb lasów?
AM: Konkretnie – w ub. roku w całej Polsce prowadziliśmy cięcia rębne (użytkowanie dojrzałych drzewostanów) na powierzchni 124 tys. ha. Co oczywiście nie znaczy, że odsłoniliśmy, pozbawiliśmy dojrzałych drzew taką właśnie powierzchnię. 3/4 naszych rębni to użytkowanie tylko części drzew w konkretnych lokalizacjach. W naszym zarządzie znajduje się 7,3 mln ha lasów. Cięcia rębne prowadziliśmy na 1,7% lasów (jeszcze raz podkreślam – nie wycinając tej powierzchni w całości). Podobnie będzie w bieżącym roku.
Jak wiemy obowiązuje zasada odnawiania zasobów, czyli gdzie się las wytnie trzeba posadzić nowy. Sam żyjąc przeszło 40 lat pamiętam jak zmieniały i zmieniają się obszary leśne. Sam nie kryję radości gdy chodzę ze swoimi dziećmi po lesie, który w czasach szkolnych sadziliśmy. Dziś już na grzyby się tam chodzi, na jagody a przede wszystkim wypocząć i obserwować przyrodę. Czy ta zasada faktycznie obowiązuje?
AM: To absolutna reguła. Obowiązek, który ma każdy właściciel i zarządca lasów w Polsce. Wiele osób koncentruje uwagę na ściętych drzewach, a nie dostrzega tego, że tuż obok rosną kolejne. Gdzie wcześniej wydarzyła się taka sama historia – pozyskaliśmy drewno, żeby ktoś mógł mieć drewnianą podłogę, meble, papier na zeszyty dla dziecka, czy modne ciuchy z wiskozy. To wszystko nas cieszy, przedmioty wykonane z drewna uchodzą za ekologiczne. Niestety te same osoby, które cenią drewno, nie akceptują jego pozyskiwania. Brak akceptacji dla pozyskiwania drewna jest tym większy, im las jest położony w bliższym otoczeniu domu.
Pseudoekolodzy i niby zatroskani o lasy politycy zarzucają wam „komercyjną wycinkę”. Że Lasy Państwowe to się już tylko na kasę rzucają i masowo rąbią by się bogacić. Ile w tym prawdy?
AM: To częsty, dość infantylny zarzut, konstruowany ponieważ… no właśnie, pozyskane drewno trafia do sprzedaży. Tak się dzieje, mamy bardzo transparentne zasady sprzedaży, eliminujące uznaniowość i stronniczość. Ale ciężar słowa „komercyjny” sugeruje, że Lasy Państwowe prowadzą pozyskanie z chęci pomnażania zysków. Tymczasem my nie regulujemy pozyskania w zależności od koniunktury rynkowej, cen, oczekiwań grup nabywców.
Użytkujemy do 75% drewna, które co roku przyrasta.
Regułą jest utrzymanie stabilnego poziomu pozyskania. W skali kraju wielkość pozyskania rośnie z roku na rok, a wynika to z tego, że dojrzałość osiągają liczne powojenne nasadzenia. To powojenny polski fenomen. Mamy o 50% więcej powierzchni leśnych niż na koniec II wojny światowej. Do tego przeciętny wiek tych lasów jest wyższy niż wówczas, lasy są bardziej różnorodne gatunkowo. Wreszcie ilość drewna w drzewach rosnących w lasach jest aż trzykrotnie wyższa! Przyjmując, że rozkład wiekowy populacji drzew leśnych jest taki sam dziś, jak był w latach 40., to moglibyśmy mówić, że mamy aż trzy razy więcej drzew niż po zakończeniu wojny! I to jest dobra miara efektywności polskiego leśnictwa. Warto do jej oceny przyjmować nieco dłuższą perspektywę, bliższą długości życia człowieka. Tymczasem mapa, którą Pan przywołał celowo tę perspektywę skraca.
Dziękujemy za wyjaśnienia.
Pamiętajmy, że warto sprawdzić jak coś wygląda faktycznie zanim powielimy fakenewsy.
Polecamy także:
„W Zasadzie, Życie!”, czyli 17. Narodowy Dzień Życia
24 marca: Wspomnienie Polaków, którzy ratowali Żydów
Sebastian Kowalczyk zagości w reprezentacji na dłużej?





















