Derek Chauvin został uznany za winnego śmierci George’a Floyda. Przed werdyktem działacze BLM grozili, że jeżeli były policjant nie zostanie skazany, rozpęta się piekło: „Żebyście nie byli zaskoczeni, że budynki się palą”
George Floyd zginął w maju ubiegłego roku podczas zatrzymania przez policję. Chwilę wcześniej próbował zapłacić podrabianym banknotem dwudziestodolarowym.
Po zajściu, w Stanach Zjednoczonych zaczęły dziać się niespotykane rzeczy. Fala protestów przeciwko rzekomemu rasizmowi szybko przerodziła się w falę przestępstw. Ludzie walczący z „białą supremacją” niszczyli pomniki, palili samochody i plądrowali sklepy. Przerażeni Amerykanie na własną rękę bronili swojej własności. Na szczęście swój opór mogli poprzeć stosownym uzbrojeniem, co odstraszało większość wandali i złodziei.
Były policjant uznany za winnego
Oskarżonemu Derekowi Chauvinowi zarzucono spowodowanie śmierci Floyda przez uduszenie, podczas gdy przytrzymywał go w trakcie zatrzymania. Obrona dowodziła, że Afroamerykanin zmarł z powodu nadużycia narkotyków. Wskazano też, że cierpiał na choroby serca i inne schorzenia.
Mimo to, były policjant został uznany winnym zarzucanych mu czynów. Co ciekawe, w Polsce obowiązuje zasada, że jeden czyn może stanowić tylko jedno przestępstwo. Natomiast okazuje się, że w Ameryce jeden czyn może stanowić morderstwo drugiego stopnia, morderstwo trzeciego stopnia i nieumyślne spowodowanie śmierci jednocześnie. Za popełnienie ich, byłemu policjantowi grozi odpowiednio 40, 25 i 10 lat pozbawienia wolności. Kara może zostać skumulowana.
Podczas procesu Chauvina jako ekspert występował emerytowany policjant Barry Brodd. Oświadczył, że zastosowany sposób obezwładnienia był zgodny z przepisami, szkoleniem i praktyką. Jego zeznania spotkały się z reakcją wandali z Black Lives Matter, którzy oblali świńską krwią dom jednego z mieszkańców kalifornijskiego Santa Rosa, myśląc że należy do zeznającego policjanta. Tymczasem okazało się, że Brodd od dawna tam nie mieszka.
Ponadto, jako dowód w postępowaniu dopuszczono też stare nagranie, na którym widać wcześniejsze zatrzymanie George’a Floyda. Czarnoskóry mężczyzna połyka na nim narkotyki i próbuje uniknąć aresztowania w ten sam sposób – krzycząc, że nie może oddychać.
Nacisk społeczny
Obrońca Chauvina, Eric Nelson, w poniedziałek żądał unieważnienia procesu, twierdząc że ława przysięgłych jest pod presją środków masowego przekazu i polityków. Można wskazać chociażby demokratyczną członkinię Izby Reprezentantów Maxine Waters, która nawoływała do pozostania na ulicy i konfrontacji, gdyby były policjant został uniewinniony. Bardziej dosadna była aktywistka BLM Maya Echols, która groziła:
„Jeżeli morderca Floyda nie zostanie skazany, rozpęta się piekło. Żebyście nie byli zaskoczeni, że budynki się palą. Tylko mówię.”
Z werdyktu cieszy się prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden, twierdząc, że to „wielki krok naprzód w marszu po sprawiedliwość w USA”.
– To było morderstwo w świetle dnia, które pokazało całemu światu systemowy rasizm, plamę na duszy naszego narodu – powiedział Biden.
Zadowolenia nie kryje również Barack Obama. Były prezydent podkreślił jednak, że jeden werdykt to za mało, żeby mówić o prawdziwej sprawiedliwości.
-Prawdziwa sprawiedliwość wymaga abyśmy uświadomili sobie, że Afroamerykanie każdego dnia traktowani są inaczej. Musimy przyznać, że miliony naszych przyjaciół, krewnych i współobywateli żyją w strachu, że ich następne spotkanie z policją może być ostatnim – stwierdził.
Polecamy także:
- Jest wyrok Sądu Najwyższego w sprawie lichwiarskich odsetek
- Grupa UNIMOT buduje farmy fotowoltaiczne w Stargardzie



















