„Radzę porządnie się otrzepać przed wejściem do domu” czyli pluskwy w pociągu PKP

0
Ze Szczecina do Berlina w 90 min.? Niedługo ruszą prace
fot. Pixabay

W miniony weekend media społecznościowe obiegło nagranie stworzone przez pasażerkę pociągu PKP. Widać na nim rój pluskiew między siedzeniami. PKP twierdzi, że to zdarzenie „incydentalne”. Faktem jednak jest, że w pociągu relacji Poznań-Gdańsk pluskwy są, a współtowarzysz autorki nagrania został przez nie pogryziony.

Do zdarzenia doszło już jakiś czas temu ale pasażerka pociągu relacji Poznań-Gdańsk ujawniła całą sprawę dopiero w miniony weekend.

Jak opisuje w swoim poście na facebooku, podczas podróży na siedzenia zaczęły wychodzić małe, owalne, czerwono-brązowe owady.  Insekty znajdowały się w każdym łączeniu między fotelami.

W pewnym momencie insekty chodziły po ciele pasażerki, a jak wynika z doniesień medialnych, pogryzły także jej partnera. Okazało się, że są to pluskwy.

Kobieta zaniepokojona tym co widzi, zawiadomiła panią konduktor. Reakcja konduktorki niestety była daleka od oczekiwanej.

„Szanowna Pani po usłyszeniu, co znajduje się w przedziale, zapytała czy mam może tego owada przy sobie, żeby pokazać jej, że to faktycznie pluskwa. Po pewnym czasie Pani przyszła do naszego przedziału i potwierdziła, że są to te owady, a na koniec rozmowy dodała, że radzi nam porządnie się otrzepać przed wejściem do domu.” – czytamy we wpisie

Kaja Frątczak uważa, że taka postawa była niezwykle lekceważąca. Jak dalej pisze pani Kaja, PKP „zarzeka się”, że przedziały jak i całe wagony są należycie dezynfekowane. Pasażerka jednak twierdzi, że to nie jest możliwe. Dlaczego?

„Jesteśmy pewni, że nie są one nawet zbyt dokładnie sprzątane, ponieważ gdyby obsługa sprzątająca chciała chociażby odkurzyć brud między siedzeniami, to ktoś zauważyłby, że są to miejsca pełne jaj i owadów.”

Pasażerka feralnego pociągu pierwotnie nie chciała tej sprawy nagłaśniać, natomiast z czasem uznała, że powinna:

„Piszę ten post by nie tylko zwrócić uwagę na problem, ale także by ostrzec przyszłych podróżnych. Jak wiadomo pozbycie się z domu pluskiew jest ogromnym kłopotem. My po części mieliśmy szczęście, że sami je zauważyliśmy, bo mogliśmy zacząć działać już przed samym wejściem do mieszkania i zrobić wszystko by uniknąć wniesienia owadów do domu” – czytamy we wpisie

Pani Kaja całą sytuację zgłosiła do sanepidu oraz władzom PKP.

Po tym jak sprawa ujrzała światło dzienne, PKP wystosowało krótkie oświadczenie w mediach społecznościowych

Zwracamy uwagę, że pluskwy to nie jedyny nieprzyjemny incydent jaki spotyka pasażerów PKP w ostatnim czasie. Każdy pamięta brak ogrzewania w wagonach w samym środku zimy.

POLECAMY TAKŻE

Skomentuj artykuł!
- Bezpłatna pomoc prawna -Bezpłatna Pomoc Prawna na Pomorzu Zachodnim

SKOMENTUJ:

Wpisz swój komentarz
Wpis swoje imię